1. Bezprawnik -
  2. ecommerce -
  3. Nie odbierasz przesyłki za pobraniem? Sprzedawcy wrzucają dane niesumiennych klientów do internetu

Nie odbierasz przesyłki za pobraniem? Sprzedawcy wrzucają dane niesumiennych klientów do internetu

Jeżeli zamawiasz towar za pobraniem, to musisz go odebrać i za niego zapłacić. Jest co prawda jeden istotny wyjątek, ale nawet on nie uchroni cię przed niezbyt legalnym odwetem. Twoje dane mogą skończyć tam, gdzie internauci przestrzegają siebie nawzajem przed oszustami.

Zwrot towaru kupionego przez internet: mamy prawo się rozmyślić, ale wypadałoby poinformować o tym sprzedawcę

Klient zwracający towar stał się dla sprzedawcy, który prowadzi sklep internetowy, właściwie jednym z nieodłącznych elementów prowadzenia działalności. Kupujący ma gwarantowane ustawowo prawo do odstąpienia od umowy na odległość w ciągu 14 dni, przy czym termin na odstąpienie od umowy w niektórych przypadkach potrafi się wydłużyć. Nie musimy w żaden sposób uzasadniać swojej decyzji. Wystarczy, że się rozmyślimy i już.

Klient, który zamawia i nie odbiera

Jest jednak pewien bardzo specyficzny typ klientów, który potrafi wyjątkowo zajść sprzedawcom za skórę. Kupują towar, zamawiają go z dostawą do domu, wybierają dostawę za pobraniem, a później nie odbierają swojego zamówienia i ani myślą za nie zapłacić.

Czy za takie postępowanie grożą jakieś konsekwencje? Jak najbardziej. Sprawę komplikuje jednak wspomniane już prawo do odstąpienia od umowy.

Potwierdzenie zamówienia przez sklep oznacza zawarcie umowy

Co do zasady, jeśli zawieramy umowę, to przyjmujemy na siebie określone zobowiązanie. W naszym przypadku sprzedawca zobowiązuje się do wysłania nam towaru, a my do jego odebrania i zapłacenia za niego przy odbiorze.

Nasze zobowiązanie powstaje wtedy, kiedy nasza umowa ze sklepem internetowym została faktycznie zawarta. We współczesnej praktyce następuje to wtedy, kiedy sprzedawca upewni się, że rzeczywiście jest w stanie skompletować nasze zamówienie i nie pomylił się nigdzie co do ceny na swoją niekorzyść. Wówczas przyjmuje nasze „zaproszenie do złożenia oferty”.

Nas interesuje oczywiście to, że za każdym razem zobowiązujemy się do zapłaty za realizację zamówienia. Tym samym, kiedy już umowa zostaje zawarta, przed sprzedawcą otwierają się pewne możliwości.

Nieodebranie przesyłki nie uwolni nas od kosztów dostawy

Zgodnie z art. 353 kodeksu cywilnego sklep może od nas zażądać wywiązania się z umowy i realizacji naszego zobowiązania. Musimy odebrać towar i za niego zapłacić. To znaczy: musielibyśmy, gdyby nie przysługiwało nam prawo do odstąpienia od umowy. Możemy to zrobić w każdej chwili, nawet jeszcze przed otrzymaniem zamówienia.

Art. 471 kodeksu cywilnego i odpowiedzialność kontraktowa

O wiele bardziej rozsądną alternatywę stanowi art. 471 tej samej ustawy, który dotyczy odpowiedzialności kontraktowej:

Dłużnik obowiązany jest do naprawienia szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, chyba że niewykonanie lub nienależyte wykonanie jest następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi.

Tym razem nasz sprzedawca może się od nas domagać pokrycia kosztów dostawy towaru i jego odesłania z powrotem. Nie płacimy za sam towar, który i tak odsyłamy. Rekompensujemy jednak przedsiębiorcy koszty związane z naszą nagłą zmianą zdania.

Sklep może się też zabezpieczyć poprzez zastosowanie klauzuli przyznającej także jemu prawo do odstąpienia od umowy, kiedy druga strona nie wykonuje swojego zobowiązania. Taką możliwość znajdziemy w art. 395 kodeksu cywilnego.

Czarna lista klientów: sprzedawca już po jednej nieodebranej przesyłce może dojść do wniosku, że nic nam więcej nie sprzeda

Jak widać, nieodbieranie przesyłki pobraniowej nie ma większego sensu. W praktyce kurier nie wyda nam zamówienia bez uprzedniej zapłaty za towar, więc się w ten sposób nie wzbogacimy. Sprzedawca może mieć problem co najwyżej z odzyskaniem od nas kosztów dostawy. Nie bez powodu część handlujących w ogóle rezygnuje z przesyłek za pobraniem na Allegro. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by skorzystać z drogi prawnej. Jeżeli akurat mieliśmy do czynienia ze specjalistyczną dostawą, która wiązała się ze znacznymi kosztami po stronie sklepu, to nie mamy co liczyć, że tak po prostu nam odpuści.

Warto także wspomnieć, że część sklepów ma swoje „czarne listy” nieuczciwych klientów. Jeżeli raz zawiedliśmy zaufanie sprzedawcy, to ten ma pełne prawo odmówić nam sprzedaży towaru w przyszłości. W handlu internetowym odmowa obsługi klienta nie wiąże się bowiem z takim ryzykiem jak w sklepie stacjonarnym. Nie mamy co liczyć na ochronę wynikającą z art. 142 kodeksu wykroczeń.

Nieodebrana paczka a odpowiedzialność karna i ostracyzm w internecie

Czego nie powinniśmy się obawiać, to konsekwencji prawnokarnych. Nie wzbogaciliśmy się, więc nie popełniliśmy przestępstwa oszustwa. Zamówiliśmy towar na własny adres, więc trudno byłoby się tutaj doszukiwać specyficznej formy kradzieży tożsamości.

Dane nieuczciwych klientów w mediach społecznościowych a RODO

Możemy się jednak spodziewać konsekwencji pozaprawnych, czy jak kto woli: wprost nielegalnych. Mam na myśli coraz popularniejszą praktykę umieszczania danych nieuczciwych klientów w internetowych grupkach samopomocowych, które znajdziemy w mediach społecznościowych.

Sklep nie ma podstawy prawnej do udostępniania personaliów „oszusta” w rozumieniu art. 6 RODO. Nie zmienia to faktu, że takie przypadki się zdarzają. Prawdę mówiąc, trafiają się także sytuacje odwrotne: dane nieuczciwych sprzedawców również trafiają do sieci. W takiej sytuacji możemy liczyć przede wszystkim na to, że ostrzeżenie przed nami utonie gdzieś pomiędzy informacjami o kolejnym oszuście matrymonialnym na Facebooku.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover