1. Bezprawnik -
  2. Inwestowanie -
  3. JP Morgan porównuje obecny rynek do 1999 roku. Czyli do sytuacji tuż przed pęknięciem bańki internetowej

JP Morgan porównuje obecny rynek do 1999 roku. Czyli do sytuacji tuż przed pęknięciem bańki internetowej

Wzrosty na amerykańskiej giełdzie od kilkunastu miesięcy napędza niemal wszystko, co ma związek ze sztuczną inteligencją, ale ten ruch przestał być jednolity. Producenci układów scalonych drożeją, a spółki, które te układy kupują i budują za nie centra danych, tanieją. Zdaniem JPMorgan taki sam podział pojawił się na rynku w 1999 r., niecały rok przed pęknięciem bańki internetowej.

87 proc. na chipach, kilkanaście na minusie u gigantów

Jason Hunter, główny strateg techniczny JPMorgan, opisał to zjawisko w nocie dla klientów banku. Filadelfijski indeks półprzewodników zyskał od początku roku 87 proc. i zaliczył najlepszy kwartał w swojej historii; Roundhill Memory ETF, notowany dopiero od kwietnia i skupiony na producentach pamięci, urósł o 141 proc. W tym samym czasie Meta traciła około 5 proc., a Microsoft blisko 18 proc. — ogromny spadek cen akcji Microsoft oznaczał dla spółki najgorszy miesiąc od 2000 r.

Powtórka z 1999 r., czyli sprzęt rośnie, a sieć się osuwa

Hunter odwołuje się do rynku sprzed ćwierćwiecza. W 1999 r. dostawcy sprzętu telekomunikacyjnego rośli bardzo szybko, podczas gdy firmy finansujące budowę sieci osuwały się ze szczytów. Od chwili, w której ten podział stał się widoczny, do załamania rynku minęło mniej niż dwanaście miesięcy. Strateg nie ogłasza przy tym bańki ani nie prognozuje krachu; zwraca uwagę wyłącznie na powtarzalność samego układu. Pytanie o pękającą bańkę wraca zresztą przy każdej głębszej przecenie — jak wtedy, gdy pojawił się Palantir z ogromną korektą na giełdzie.

Producent chipów zarabia od razu, kupujący musi to dopiero przerobić na zysk

Powód rozbieżności sprowadza się do kolejności przepływów pieniędzy. Producent układów księguje przychód w chwili realizacji zamówienia. Firma, która te układy kupiła, musi je najpierw zamienić w działającą usługę, potem w klientów, a na samym końcu w zysk — i akurat ten ostatni etap pozostaje niepotwierdzony. Skala przesunięcia jest w obecnym cyklu wyjątkowo duża: miliardy dolarów płyną w AI szybciej, niż rosną przychody z tej technologii. Meta, Microsoft, Amazon i Alphabet mają w 2026 r. wydać na inwestycje kapitałowe łącznie około 725 mld dol. Wydatki tej wielkości zjadają wolne przepływy pieniężne, a rynek przestał je nagradzać z góry.

Czerwcowa rotacja kapitału z technologii do banków i ochrony zdrowia

Czerwiec pokazał, jak to wygląda w rozliczeniu miesięcznym. Ważony kapitalizacją S&P 500 stracił wtedy ponad 3 proc., podczas gdy jego odpowiednik o równych wagach zyskał ponad 1 proc. Kapitał przepłynął z technologii do bankowości, ochrony zdrowia i biotechnologii, a wartość spółek z grupy Magnificent Seven i podmiotów powiązanych skurczyła się — w zależności od przyjętej metodologii — o 2 do 3 bln dol.

Co koncentracja Magnificent Seven oznacza dla portfela inwestora?

Nvidia, Microsoft, Apple, Alphabet, Amazon, Meta i Tesla odpowiadają dziś za mniej więcej jedną trzecią kapitalizacji S&P 500. Dla kogoś, kto rozważa inwestowanie w akcje vs ETF, ma to bardzo konkretne przełożenie: z każdych 10 tys. zł wpłaconych do funduszu odwzorowującego ten indeks około 3,3 tys. zł trafia do tej siódemki, niezależnie od tego, czy kupujący w ogóle brał te spółki pod uwagę.

Czerwcowa różnica między wersją ważoną a równoważoną indeksu, ponad cztery punkty procentowe w ciągu jednego miesiąca, pokazuje koszt takiej koncentracji przy przecenie kilku spółek naraz. Udział siedmiu firm w indeksie zmienia się z dnia na dzień, więc wyliczenie ma charakter poglądowy.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover