1. Home -
  2. Codzienne -
  3. "Nie musisz spłacać kredytu we frankach" - czy takie nagłówki prasowe są prawdziwe?

"Nie musisz spłacać kredytu we frankach" - czy takie nagłówki prasowe są prawdziwe?

O kredytach walutowych pisaliśmy na Bezprawniku niejednokrotnie. I nic w tym dziwnego, wszak to problem spędzający sen z powiek wielu Polaków. Coraz częściej słyszymy jednak o sukcesach klientów w sądowych potyczkach z bankami. Niektóre media piszą nawet, że "nie trzeba spłacać kredytów we frankach". Nieważność kredytów frankowych to fakt czy mit? I co z tego mają klienci?

Niektórzy "frankowicze" liczą na pomoc polityków. Od wyborów minęło jednak sporo czasu, a przywódcy zwycięskiej partii szli do nich z obietnicami rozprawienia się z bankowym problemem. Mimo to recepty wciąż nie ma. Choć może to i dobrze; jak zauważyła Maja Werner:

Nieważność kredytów frankowych?

Sądy - rozpatrujące spory między klientami a bankami - coraz częściej stają po stronie klientów. Wyrazem tego jest sierpniowy wyrok Sądu Okręgowego, który - odwołując się do kwestii tzw. klauzuli indeksacyjnej, określającej sposób przeliczania franków na złotówki - uznał całą umowę kredytową za nieważną.

Nieważność umowy kredytowej wynika z tego, że jej integralną częścią jest zapis, który przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów został uznany za niedozwolony (abuzywny):

Rozumowanie sądu okręgowe było proste: skoro nieodłączną częścią umowy jest klauzula o takiej treści, to - po usunięciu zakazanego fragmentu - umowa traci swój sens. Nieważność kredytów frankowych- choć wydaje się być wspaniałym rozwiązaniem dla frankowiczów - wywołuje lawinę konsekwencji o niekoniecznie pozytywnych dla kredytobiorców skutkach.

Przede wszystkim oznacza to, że w grę wchodzą wzajemne rozliczenia na gruncie tzw. bezpodstawnego wzbogacenia (art. 405 kodeksu cywilnego)

W skrócie oznacza to, że bank powinien zwrócić klientowi spłacone raty kredytu, a klient bankowi: kwotę otrzymanego kredytu. Jest to zatem opłacalne dla tych klientów, których łączna suma spłaconych rat przewyższa wartość otrzymanego kredytu. W większości wypadków to jednak nie ma miejsca. W przypadku analogicznego rozstrzygnięcia sądu - taki frankowicz będzie musiałby bankowi dopłacić nieraz znaczną sumę pieniędzy.

Sprzedaż mieszkania szansą na uniknięcie spłaty?

W internecie znajdziemy twierdzenia, że sprzedaż mieszkania przez klienta jest w tej sytuacji szansą na uniknięcie spłaty. Ma to wynikać z treści art. 408 k.c., zgodnie z którym "Obowiązek wydania korzyści lub zwrotu jej wartości wygasa, jeżeli ten, kto korzyść uzyskał, zużył ją lub utracił w taki sposób, że nie jest już wzbogacony (...)". Ale, po pierwsze, autorzy takich porad zapominają o dalszej części przepisu: "(...) chyba że wyzbywając się korzyści lub zużywając ją powinien był liczyć się z obowiązkiem zwrotu". Po drugie, korzyścią klienta uzyskaną od banku nie było mieszkanie czy dom, a wyłącznie określona suma pieniężna. Unikanie spłaty jest zatem co najwyżej najszybszą drogą do spotkania z komornikiem sądowym.

Oczywiście, bank i (były) klient mogą dokonać potrącenia swoich roszczeń, i wówczas suma do spłaty będzie stanowiła różnicę kwoty kredytu i spłaconych rat. Wciąż jednak może to być znaczna suma, wymagalna w całości, a nie w postaci comiesięcznych rat.

Czy na pewno o to chodziło frankowiczom?

Dołącz do dyskusji

zobacz więcej:

Najnowsze
Warte Uwagi