- Bezprawnik -
- Moto -
- Po stłuczce czuł się świetnie, rano nie mógł wstać z łóżka. Ubezpieczyciel nie wypłacił ani złotówki
Po stłuczce czuł się świetnie, rano nie mógł wstać z łóżka. Ubezpieczyciel nie wypłacił ani złotówki
Nawet z pozoru niegroźna kolizja drogowa może skończyć się bardzo poważnymi obrażeniami. Często bezpośrednio po uderzeniu osoby będące na pokładzie samochodu mogą odnieść wrażenie, że nic im się nie stało, ale może to być mylny efekt działania adrenaliny. Dla własnego bezpieczeństwa lepiej od razu udać się na badania do pobliskiego szpitala.
Nie ma co czekać – po stłuczce lepiej od razu zbadać się w szpitalu
Kilkanaście lat temu kolega miał – wydawałoby się – niegroźną stłuczkę. Zatrzymał się na czerwonym świetle, ale kierowca będący za nim nie zdążył wyhamować i uderzył w jego tył. Siła uderzenia nie była największa, gdyż sprawca zdarzenia hamując, ograniczył impet i skończyło się niemal tylko na nerwach i pękniętym zderzaku, który zaabsorbował uderzenie. Choć i takie drobne uszkodzenia potrafią dziś słono kosztować, o czym najlepiej świadczy średnia wartość szkody – 12 tys. zł likwidowanej z polisy OC.
Niemal, gdyż najpoważniejsze skutki kolizji kolega odczuł dopiero nazajutrz. Wjechanie w tył pojazdu oznacza dla jego kierowcy niemałe szarpnięcie i to nawet wtedy, gdy prędkość nie jest zbyt duża. Kolega instynktownie szybko opuścił samochód i skierował się w stronę winnego. Po minionych latach nie wiem, czy skończyło się przyjazdem policji, czy spisanym oświadczeniem, ale jedno dobrze kojarzę: znajomy miał po tej niewinnej kolizji spore problemy zdrowotne.
Będąc pod wpływem adrenaliny, nie odczuwał żadnego bólu czy nawet najmniejszego dyskomfortu. Nie udał się więc do szpitala na badania (a warto – nawet jeśli szpitalne realia bywają absurdalne, jak w przypadku pacjenta, który był na OIOM-ie, zapłacił 1350 zł za parking), ale nazajutrz nie mógł wstać z łóżka. Okazało się, że doznał urazu szyi, zapewne wskutek szarpnięcia odcinka szyjnego po uderzeniu w tył jego pojazdu. Skończyło się na kilku miesiącach rehabilitacji, a o ile dobrze pamiętam, ból promieniował również do ręki, a w jednym z palców pojawiły się zaburzenia czucia.
Ubezpieczyciel odmówił wypłaty, bo do lekarza zgłosił się dzień później
Naturalnie zgłosił swoje problemy zdrowotne ubezpieczycielowi sprawcy, licząc na odszkodowanie z OC, ale ten nie wypłacił mu z tego tytułu ani złotówki. Powód? Według relacji znajomego ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania, wskazując, że skoro do lekarza zgłosił się dopiero następnego dnia, nie można było jednoznacznie powiązać jego dolegliwości z kolizją. To zresztą niejedyna sytuacja, w której poszkodowany zostaje z niczym – warto wiedzieć, kiedy ubezpieczenie OC nie pokryje szkody. Kolega i tak może jednak mówić o sporym szczęściu.
Czasami nie chodzi tylko o odszkodowanie, lecz o zdrowie i życie
Po kilku miesiącach bóle karku minęły, a dziś (na szczęście) nie ma po nich żadnego śladu. Zdarzają się jednak wypadki drogowe tragiczne w skutkach. I nie mówię o samych poważnie wyglądających kraksach.
Uderzenie w bok samochodu może uszkodzić mózg – nawet bez uderzenia głową
Być może niezbyt często się o tym mówi, ale bardzo groźne są uderzenia w bok samochodu. Głośno było choćby o nastolatkach, które wjechały hulajnogą w samochód – nie miały kasku i OC; tam na szczęście skończyło się na otarciach. Nie zawsze jednak jest tyle szczęścia. Siła szarpnięcia może spowodować, że mózg uderza o wewnętrzne ściany czaszki. Może to doprowadzić do bardzo poważnego urazu czaszkowo-mózgowego nawet w sytuacjach, gdy nie doszło do bezpośredniego uderzenia głową w element wnętrza samochodu. Może wówczas dojść do uszkodzenia struktury jednej lub obu półkul, a także ich połączeń. Nie trzeba do tego wielkiej siły.
Słyszałem kiedyś historię o kobiecie, która wyszła z rozbitego samochodu o własnych siłach. Było to uderzenie czołowo-boczne i początkowo nic nie wskazywało na poważne obrażenia. Poszkodowana była nawet w niezłym humorze i ostatecznie nie zdecydowała się na kontrolne badanie w szpitalu. Niestety, kilka godzin później jej stan gwałtownie się pogorszył. Z tego, co pamiętam z tej historii, kobieta zmarła w wyniku obrażeń mózgu, których nie było widać bezpośrednio po wypadku.
Ta historia pokazuje, dlaczego dobre samopoczucie bezpośrednio po kolizji nie zawsze oznacza, że wszystko jest w porządku. Niektóre objawy poważnych urazów mogą pojawić się dopiero po pewnym czasie.










