- Bezprawnik -
- Energetyka -
- Twoja firma płaci fortunę za prąd? Rząd szykuje pomoc, ale nie wszyscy skorzystają
Twoja firma płaci fortunę za prąd? Rząd szykuje pomoc, ale nie wszyscy skorzystają
Ceny energii dla przedsiębiorców są w Polsce zbyt wysokie. Przyznaje to nawet minister finansów. Andrzej Domański zapowiedział, że rząd niedługo zaprezentuje stosowne rozwiązania problemu. Wygląda na to, że zapłacić mają molochy energetyczne i koncerny paliwowe za pomocą wyższego CIT.
Jedną z ważniejszych przeszkód w prowadzeniu działalności gospodarczej w Polsce są wysokie ceny energii. W przeciwieństwie do gospodarstw domowych, w przypadku których zamrożenie cen energii wciąż stanowi realną osłonę, firmy nie mają do czynienia z żadnym mechanizmem kontroli nad wysokością cen, a więc sztucznym ich mrożeniem. Przypomnijmy: ceny energii dla firm w 2025 roku nie były objęte już żadną tarczą. Przedsiębiorstwa narażone są więc na wszystkie wątpliwe dobrodziejstwa energetyki opartej przez całe dekady na węglu oraz konsekwencje spóźnionej transformacji — to one windują koszty energii w polskim przemyśle.
Zapowiedź Andrzeja Domańskiego: wsparcie dla branż energochłonnych
Jest na tyle drogo, że nawet rządzący przyznają, że mamy problem. Przykładem może być niedawna wypowiedź ministra finansów Andrzeja Domańskiego dla TVN24. Przy okazji zapowiedział on także podjęcie działań, które mają ograniczyć to niekorzystne zjawisko.
Już niedługo będziemy prezentować rozwiązania dotyczące również cen energii dla przedsiębiorców, szczególnie z sektorów energochłonnych.
Niedługo później Andrzej Domański potwierdził i nieco rozbudował swoją zapowiedź za pomocą swojego konta w serwisie X:
Polski przemysł ma mocne fundamenty, ale świat się zmienia, a wraz z nim warunki globalnej konkurencji. Dlatego uruchamiamy wsparcie dla branż energochłonnych: dopłaty do cen energii i inwestycje w transformację energetyczną.
Unijny mechanizm CISAF i 4,8 mld zł na dopłaty do energii
Pytanie brzmi: co dokładnie rząd zamierza zrobić, by ceny energii dla przedsiębiorstw spadły? Dobra wiadomość jest taka, że możemy rzeczywiście spodziewać się jakiegoś mechanizmu ich czasowego obniżania.
Już zacytowana wyżej wypowiedź ministra finansów sugeruje, że ze wsparcia nie skorzystają wszyscy przedsiębiorcy, ale jedynie ci z branż energochłonnych. Konkretnym sposobem na osiągnięcie tego celu są unijne „Ramy środków pomocy państwa na rzecz wsparcia Paktu dla czystego przemysłu", lepiej znane pod akronimem CISAF (ang. Clean Industrial Deal State Aid Framework).
Warto w tym momencie doprecyzować, że nie chodzi o unijne środki, ale o unijne regulacje zezwalające na udzielenie pomocy publicznej przez państwa członkowskie. Polska zamierza zgromadzić łącznie 4,8 mld zł na lata 2027–2030. Rząd chwali się przy tym, że to drugi co do wielkości budżet w całej Unii Europejskiej.
Połowa wsparcia na obniżenie energochłonności i inwestycje w OZE
Sama wzmianka o „czystym przemyśle" podpowiada, że wsparcie nie będzie udzielane tak po prostu, z dobroci serca. Pomoc udzielana poprzez CISAF pozwoli obniżyć średnią roczną hurtową cenę rynkową energii elektrycznej dla nie więcej niż 50 proc. rocznego zużycia w danej firmie. Nie będzie ona też mogła spaść poniżej 50 euro za MWh. Dla porównania: w tym roku średnia rynkowa cena energii w Polsce waha się w granicach 90–103 euro za MWh.
W zamian za udzielenie wsparcia przedsiębiorstwo z branży energochłonnej będzie musiało zainwestować przynajmniej połowę otrzymanej pomocy w rozwiązania mające zmniejszyć zużycie prądu albo przestawić firmę w stronę odnawialnych źródeł energii. Przykładem kwalifikujących się inwestycji może być magazynowanie energii, poprawa efektywności energetycznej, zwiększanie elastyczności strony popytowej czy wytwarzanie energii odnawialnej.
Wyższy CIT dla branży paliwowo-energetycznej sfinansuje dopłaty
Nie sposób nie zadać sobie pytania o to, kto zapłaci te 4,8 mld zł. Znamy już odpowiedź. Rząd zamierza sfinansować dodatkowy koszt dla budżetu poprzez czasową podwyżkę CIT dla przedsiębiorstw z branży energetyczno-paliwowej.
Przede wszystkim obejmie ona duże firmy o przychodach powyżej 50 mln euro rocznie. Chodzi o przedsiębiorstwa prowadzące działalność koncesjonowaną na podstawie prawa energetycznego oraz prawa geologicznego i górniczego.
Wyższy CIT obejmie także firmy zajmujące się wydobyciem gazu ziemnego lub ropy naftowej, obrotem paliwami, dystrybucją energii albo jej przesyłaniem. Innymi słowy: rząd celuje przede wszystkim w największe polskie koncerny energetyczne.
Stawki CIT w latach 2027–2030 i ryzyko prezydenckiego weta
Podwyższona stawka CIT w 2027 roku ma wynieść aż 30 proc. Rok później spadnie do 26 proc. W 2029 roku osiągnie poziom 23 proc. Od 2030 roku wróci do standardowych 19 proc., o ile oczywiście w międzyczasie podstawowa stawka CIT dla dużych firm nie wzrośnie do 22 proc., co rząd również planuje — premier Tusk potwierdził zmiany w PIT już w 2027 roku, a w tym samym pakiecie znalazła się właśnie podwyżka CIT dla największych podmiotów.
Jak to zwykle bywa, gdy w grę wchodzi podwyżka podatków, na przeszkodzie może stanąć prezydenckie prawo weta. Tym razem jednak szanse oceniam na stosunkowo niewielkie, w najgorszym wypadku pół na pół. Powód jest prosty: Karol Nawrocki podpisał ustawę wprowadzającą identyczny model podwyższania CIT bankom, który obowiązuje od tego roku.










