- Bezprawnik -
- Energetyka -
- Orlen może złożyć wniosek o podwyżkę taryfy na gaz. Rachunek mógłby wzrosnąć nawet o 20 proc.
Orlen może złożyć wniosek o podwyżkę taryfy na gaz. Rachunek mógłby wzrosnąć nawet o 20 proc.
Polacy jeszcze nie zdążyli wejść na dobre w sezon grzewczy, a już pojawia się pytanie, ile będzie kosztowało ogrzewanie w przyszłym roku. Wiceprezes Orlenu Robert Soszyński ostrzega, że jeżeli ceny gazu na europejskich rynkach utrzymają się na obecnym poziomie lub wzrosną, spółka będzie wnioskować do Urzędu Regulacji Energetyki o podwyższenie taryfy na 2027 r. Ostateczna decyzja nie jest więc jeszcze przesądzona, ale dla gospodarstw domowych jest to niepokojący sygnał.
Taryfa gazowa myORLEN obowiązuje do końca 2026 r.
Obecna taryfa myORLEN dla gospodarstw domowych obowiązuje do 31 grudnia 2026 r. Cena samego paliwa gazowego wynosi 197,29 zł/MWh. Od 1 stycznia 2027 r. może więc pojawić się nowa stawka, jeżeli regulator zaakceptuje wniosek spółki.
Najbardziej bezpośrednio wyższe rachunki za gaz odczują gospodarstwa, które ogrzewają gazem cały dom. W ich przypadku zużycie jest wielokrotnie większe niż w mieszkaniu, w którym gaz służy jedynie do gotowania czy podgrzewania wody. Cena paliwa to przy tym tylko jedna część rachunku. Do tego dochodzą stałe opłaty dystrybucyjne, abonament oraz VAT. URE podkreśla, że gospodarstwa zużywające największe ilości gazu, m.in. do ogrzewania domów, znajdują się w grupach taryfowych o największym zużyciu.
Dlatego podwyżka ceny samego gazu nie przekłada się mechanicznie na identyczny procent wzrostu całej faktury. Dla rodziny ogrzewającej dom gazem oznacza to prosty mechanizm: każde dodatkowe kilkanaście czy kilkadziesiąt złotych na MWh może w skali sezonu przełożyć się na setki, a przy dużym zużyciu nawet tysiące złotych więcej.
Podwyżka taryfy o 20 proc. – czyli o ile?
Wstępne analizy rynkowe (np. Biura Maklerskiego Pekao) mogą przy tym niepokoić, ponieważ wskazują, że przy utrzymaniu obecnych warunków podwyżka taryfy dla gospodarstw domowych w 2027 r. może wynieść około 19–20 proc. Obecna cena paliwa w taryfie myORLEN wynosi 197,29 zł za MWh. Wzrost o 20 proc. oznaczałby około 236,75 zł za MWh. Dla domu ogrzewanego gazem, zużywającego np. 20 MWh rocznie, można więc mówić o około 790 zł dodatkowego kosztu rocznie – i to na samej cenie gazu, bez innych opłat.
Gaz nie kończy się na kotle – droższy gaz to wyższe koszty firm
Ogromnym uproszczeniem byłoby jednak patrzenie na sprawę wyłącznie przez pryzmat rachunku za gaz. Gaz jest także kosztem przedsiębiorstw. Wykorzystuje go przemysł chemiczny, producenci nawozów, żywności, szkła, ceramiki, papieru czy materiałów budowlanych. Jest również paliwem wykorzystywanym w części ciepłownictwa i energetyki. Od gazu w dużej mierze zależą choćby ceny nawozów, a tym samym – koszty produkcji żywności.
Jeżeli koszt podstawowego surowca rośnie, przedsiębiorca ma trzy możliwości: zaakceptować niższą marżę, ograniczyć koszty albo podnieść ceny swoich produktów. W dłuższej perspektywie trudno oczekiwać, że wszyscy wybiorą pierwszą opcję. Dlatego droższy gaz może pojawić się później w cenach żywności, usług, materiałów budowlanych, transportu czy innych produktów, choć oczywiście skala przełożenia będzie różna w poszczególnych branżach. Najpierw drożeje energia, a następnie przedsiębiorstwa próbują przenieść część wyższych kosztów na odbiorców.
Inflacja w 2027 r. może dostać kolejny impuls z cen gazu
Polska gospodarka nie startuje z poziomu zerowej inflacji. Według szybkiego szacunku GUS inflacja we wrześniu 2026 r. wyniosła 4 proc. rok do roku, a tylko w ciągu miesiąca ceny wzrosły o 0,7 proc. Co ważne, GUS już pokazuje, że energia oddziałuje na ogólny wskaźnik cen. W sierpniu wzrost cen w kategorii obejmującej użytkowanie mieszkania, wodę, energię elektryczną, gaz i inne paliwa podniósł miesięczny CPI o 0,06 pkt proc.
Obrazuje to mechanizm, który może wystąpić ponownie w 2027 r. Jeżeli gaz podrożeje, bezpośrednio wzrosną koszty ogrzewania części gospodarstw. Następnie pojawią się efekty pośrednie: wyższe koszty produkcji, ogrzewania obiektów, usług i części transportu. Nie oznacza to, że każda podwyżka gazu automatycznie przełoży się jeden do jednego na inflację. Jednak przy wysokich cenach energii przedsiębiorstwa mają mniej możliwości, aby przez długi czas absorbować wzrost kosztów.
Nie musi być powtórki z kryzysu energetycznego z 2022 r.
Trzeba jednak zachować proporcje. Dzisiejsza sytuacja nie jest porównywalna z szokiem z 2022 r., kiedy ceny gazu w Europie osiągały poziomy wielokrotnie wyższe niż przed kryzysem, a odbiorcy mierzyli się z drastycznymi podwyżkami za gaz. Problem polega na czym innym. Po kilku latach bardzo wysokich kosztów energii gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa mają mniejszy margines bezpieczeństwa. Nawet umiarkowany kolejny wzrost rachunków jest odczuwalny, szczególnie gdy jednocześnie rosną inne koszty życia. Do tego od 2028 r. planowany jest jeszcze ETS2, czyli podatek od powietrza, którym ma być obciążone paliwo gazowe.
Podwyżka taryfy gazowej: rachunek może być znacznie większy niż jedna faktura
Najważniejsze pytanie brzmi więc nie tylko: o ile więcej zapłaci rodzina ogrzewająca dom gazem? Równie zasadne jest pytanie: o ile więcej zapłacimy za towary i usługi, których produkcja wymaga gazu? Jeżeli Orlen rzeczywiście wystąpi o podwyżkę taryfy, URE będzie musiał ocenić zasadność takiego wniosku. Dopiero wtedy będzie wiadomo, jaka będzie skala zmiany dla gospodarstw domowych.
Jedno jest jednak pewne: gaz jest jednym z tych kosztów, które potrafią przejść z rachunku przedsiębiorcy do ceny produktu. A potem z ceny produktu do domowego budżetu. Podwyżka taryfy gazowej może więc zacząć się od kotła w piwnicy, ale na nim się nie skończy. Następnym etapem będą wyższe ceny na sklepowych półkach.











