1. Bezprawnik -
  2. Społeczeństwo -
  3. Polka ze Śląska stworzyła Tindera bez swipe'owania. Zdjęcia są zakryte

Polka ze Śląska stworzyła Tindera bez swipe'owania. Zdjęcia są zakryte

Tak zwane swipe'owanie na Tinderze to zmora jego użytkowników. Nie ma co ukrywać, że na to zjawisko najbardziej narzekają w ostatnich latach mężczyźni, którzy twierdzą, że są w ten sposób odrzucani już na starcie. Polka ze Śląska postanowiła zająć się tym tematem i stworzyć ulepszoną wersję Tindera. Na czym polega jej przewaga nad amerykańskim gigantem?

Polka ma dość kultury swipe'owania. Chce normalnych relacji online

Coraz więcej użytkowników aplikacji randkowych twierdzi, że swipe'owanie upraszcza człowieka do zdjęcia i pierwszego wrażenia. W kilka sekund decydujemy, czy ktoś nam się podoba, zanim dowiemy się, jaki ma charakter, wartości czy poczucie humoru.

Nie jest tajemnicą, że w dobie cyfrowych relacji damsko-męskich na wszechobecne swipe'owanie, które jest często nawykiem kobiet na Tinderze, narzekają mężczyźni. Coraz częściej skarżą się oni, że o ich szansach na rozmowę decyduje przede wszystkim zdjęcie profilowe. Nie bez powodu w dobie aplikacji wciąż nieźle radzą sobie biura matrymonialne, które konkurują z serwisami randkowymi.

Normalny Tinder, czyli FEEMAI. Na czym ma polegać jej funkcjonowanie?

O tym, jak ma działać tzw. ludzki i normalny Tinder, mówi na łamach MyCompanyPolska.pl Phoebe Kamracka – twórczyni aplikacji.

Impulsem do jej stworzenia była frustracja sposobem działania Tindera i podobnych aplikacji – szybka ocena zdjęcia, match, dwie wiadomości, a po tym wszystkim rozmowa, która często bardzo szybko umiera.

Kwestionariusz, style przywiązania i 70 proc. kompatybilności

Aplikacja FEEMAI ma odwrócić tę kolejność. Po rejestracji użytkownik wypełnia kilkuminutowy kwestionariusz. Aplikacja analizuje m.in. style przywiązania, Big Five i HEXACO, a do tego dorzuca astrologię, ezoterykę i duchowość. Następnie pokazuje osoby, z którymi użytkownik ma według systemu ponad 70 proc. kompatybilności. Twórcy takich narzędzi wpisują się w szerszy trend, w którym sztuczna inteligencja pomoże zwalczyć samotność pokolenia Z.

Na razie aplikacja jest darmowa i działa po polsku, angielsku i ukraińsku. To odróżnia ją od płatnych rozwiązań w rodzaju Tindera dla bardzo samotnych i bardzo bogatych.

Zakryte zdjęcia i „psychologiczny unboxing". To odróżnia FEEMAI od Tindera

Po tym, jak system zaproponuje nam osoby, z którymi wykazujemy kompatybilność na poziomie powyżej 70 proc., następuje kolejny, kluczowy moment.

Inaczej niż na Tinderze, w aplikacji stworzonej przez Polkę na początku zdjęcia profilowe są niemal w całości zakryte. Widzimy jedynie parę kafelków obrazu.

Jednak wraz z postępem procesu będziemy mogli odkrywać drugą osobę, a cały ten proces twórczyni aplikacji nazywa „psychologicznym unboxingiem". Warto przy tym pamiętać, że fałszywe profile to nie tylko problem etyczny – polskie prawo precyzyjnie określa, co grozi za catfishing.

Ten ludzki aspekt działania aplikacji ma tym bardziej sens, gdyż dzisiaj smartfony nie tylko pomagają nam w miłości, ale też często ją niszczą, demolują i rujnują.

Aplikacja ma zachęcić do dłuższych i pogłębionych konwersacji, a nie zdawkowych wiadomości

Trzeba przyznać, że tego typu pomysł jest niezwykle ciekawy, gdyż ludzkiej natury nie oszukamy. Zawsze będziemy patrzeć na portalach randkowych w pierwszej kolejności na wygląd.

W przypadku aplikacji FEEMAI mamy jednak do czynienia z bardziej naturalnym tokiem rozmowy, która samoistnie ma prowadzić do poznawania kolejnych aspektów osobowości partnera i odblokowywania kolejnych elementów zdjęć.

Pełne zdjęcia tylko za obopólną zgodą użytkowników

Jak informuje twórczyni aplikacji, dostęp do pełnych zdjęć jest możliwy tylko za obopólną zgodą użytkowników aplikacji. To rozwiązanie wpisuje się w podstawową zasadę mówiącą o tym, jak bezpiecznie randkować w sieci – im mniej o sobie ujawniamy na starcie, tym lepiej.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover