- Home -
- Biznes -
- Cały świat walczy o siarkę, a Polska ma ją pod nogami. Dwie kopalnie, które okazały się skarbem
Cały świat walczy o siarkę, a Polska ma ją pod nogami. Dwie kopalnie, które okazały się skarbem
Kiedy na Bliskim Wschodzie trwa konflikt, a cieśnina Ormuz jest zablokowana, światowy rynek siarki wchodzi w głęboki kryzys. Region Zatoki Perskiej odpowiada za niemal połowę globalnego handlu morskiego tym surowcem, który jest kluczowy dla produkcji nawozów, kwasu siarkowego, przemysłu chemicznego, farmaceutycznego oraz przetwarzania metali używanych w bateriach. W wyniku blokady dostawy praktycznie zamarły, a ceny siarki wzrosły o kilkadziesiąt procent. Kilka dni temu tona siarki na Bliskim Wschodzie kosztowała od 695 do 700 dolarów, czyli o 200 dolarów więcej niż przed wybuchem konfliktu. Eksperci prognozują, że w przypadku przedłużającej się blokady cieśniny Ormuz ceny tego surowca mogą wzrosnąć do 800 dolarów i więcej za tonę.

Kraje zależne od importu ryzykują niedobory i droższe nawozy
Kraje w pełni uzależnione od importu z Bliskiego Wschodu stoją przed ryzykiem niedoborów, droższych nawozów i zakłóceń w całych łańcuchach produkcji – od rolnictwa po nowoczesne technologie. Zaskakujące, ale Polska obserwuje ten chaos z pozycji wyjątkowej stabilności. Jesteśmy dziś jednym z nielicznych krajów na świecie, które zachowały pełną samowystarczalność w zakresie siarki rodzimej. Posiadamy dwie czynne kopalnie wydobywające siarkę metodą podziemnego wytapiania (otworowego): kopalnię Osiek w województwie świętokrzyskim (należącą do Grupy Azoty Siarkopol) oraz Basznia II na Podkarpaciu. Są to jedyne takie obiekty na świecie, które nadal działają w ten tradycyjny, ale bardzo efektywny sposób. Dzięki nim krajowa produkcja w pełni pokrywa potrzeby polskiego przemysłu, przede wszystkim fabryk nawozów Grupy Azoty, a w niektórych okresach pozwala nawet na eksport. Nie musimy konkurować na globalnym rynku o coraz droższy i coraz trudniej dostępny surowiec – po prostu go mamy u siebie. A ceny nawozów są i tak powiązane z cenami surowców i gazu, więc każda dodatkowa niezależność to ogromna wartość.
Polska patrzy na ten chaos z pozycji siły
W czasach kryzysów samowystarczalność jest ogromnym atutem i można byłoby tylko gratulować dalekowzrocznej, świadomej polityce państwa z lat wcześniejszych. Problem w tym, że takich działań nie było, a dzisiejszą stabilną sytuację osiągnęliśmy na pewno nie przez działania rządzących Polską.
Brak strategii – przetrwanie dzięki determinacji ludzi
W ostatnim trzydziestoleciu nie było niestety żadnego szeroko zakrojonego planu rządowego typu „utrzymujemy kopalnie siarki jako element bezpieczeństwa narodowego na wypadek kryzysów i wojen". Wręcz przeciwnie – po 1989 roku większość polskich kopalni siarki (w tym odkrywkowych w rejonie Tarnobrzega) zamknięto, bo tania siarka odzyskana z odsiarczania ropy i gazu z Bliskiego Wschodu, Rosji i USA zalała rynek i zabiła konkurencyjność krajowego wydobycia. Kopalnie były drogie, uciążliwe ekologicznie i nieopłacalne zdaniem ludzi kształtujących nową rzeczywistość rynkową w Polsce.
Kopalnia Osiek przetrwała głównie dzięki determinacji kadry inżynierskiej, związków zawodowych i zarządów Siarkopolu (później wchłoniętego przez Grupę Azoty). Uruchomiona w 1993 roku w najgorszym możliwym momencie, utrzymała się „za wszelką cenę" dzięki ciągłemu udoskonalaniu technologii, obniżaniu kosztów i walce o rentowność.
Natomiast Basznia II to z kolei prywatna inicjatywa Grupy PBI, która reaktywowała stare złoża zamknięte w 1993 roku, uruchomiona dopiero w 2019 roku po latach starań o koncesję i inwestycji rzędu kilkudziesięciu milionów złotych. Co należy podkreślić – Grupa PBI to podmiot kapitałowy zrzeszający polskie firmy związane z wydobyciem i produkcją kruszyw, budową dróg, produkcją betonu, kostki brukowej, prefabrykatów i mieszanek mineralno-asfaltowych, wydobyciem siarki, produkcją nawozów i usługami dla branży górniczej.
Nie było tu wielkiej strategii suwerenności surowcowej – była inercja, lokalne interesy, potrzeby Grupy Azoty jako producenta nawozów oraz determinacja grupy ludzi patrzących szerzej niż politycy, a także wyczucie i wiedza prywatnych inwestorów.
Kryzysy i wojny brutalnie pokazują wartość własnych przedsiębiorstw
Siarka odgrywa fundamentalną rolę w gospodarce, ponieważ jest potrzebna do wytwarzania nawozów fosforowych, które bezpośrednio wpływają na plony i bezpieczeństwo żywnościowe. Ponadto jest niezbędna w przemyśle chemicznym, produkcji leków, a także w procesach rafinacji metali krytycznych potrzebnych przy produkcji baterii. Dzisiejsza niezależność i stabilność Polski poprzez posiadanie własnych kopalni to niestety nie efekt przemyślanej polityki suwerennościowej, lecz szczęśliwy rezultat biznesowej konieczności, oporu lokalnego i prywatnej inicjatywy, które w momencie globalnego kryzysu okazały się bezcennym buforem.
Globalizacja dała niższe koszty, ale zabrała bezpieczeństwo
Kryzys siarkowy, który rozgrywa się właśnie teraz, jest klasycznym przykładem, jak kruche mogą być globalne łańcuchy dostaw w czasach wojen i napięć geopolitycznych. Globalizacja przez dekady obiecywała niższe koszty i nieskończoną podaż. Zamykano kopalnie, fabryki czy rafinerie, bo „i tak ktoś zawsze dostarczy taniej". Pamiętamy doskonale, ile może nas kosztować wojna – inwazja Rosji na Ukrainę pokazała, jak niebezpieczne jest uzależnienie od importu gazu czy nawozów. Dziś blokada Ormuzu uderza w siarkę, amoniak i inne surowce, grożąc wzrostem cen żywności i zakłóceniami w przemyśle na całym świecie.
Państwa, które zachowały lub odbudowały własną bazę produkcyjną i wydobywczą, przechodzą przez takie kryzysy znacznie łagodniej. Mają bufor bezpieczeństwa i nie są zakładnikami decyzji odległych rządów czy sił militarnych. Własne przedsiębiorstwa strategiczne – kopalnie, fabryki, zakłady chemiczne – to w rzeczywistości ubezpieczenie na czarną godzinę, nawet jeśli ich utrzymanie jest droższe. Każdy konflikt na Bliskim Wschodzie uderza w ceny surowców, co dobitnie widać na przykładzie napięć między Iranem a Izraelem – pytanie, czy czeka nas paliwo 10 złotych Izrael Iran, jest na ustach milionów kierowców na całym świecie.
Surowce jako narzędzie nacisku geopolitycznego
W erze wojen hybrydowych, blokad handlowych, sankcji i rosnącej rywalizacji wielkich mocarstw surowce stają się narzędziem nacisku. Kraj, który zlikwidował własne źródła zaopatrzenia w imię „efektywności kosztowej", dziś płaci rachunek w postaci droższych i niestabilnych dostaw. Polska w przypadku siarki ma dziś ogromny atut właśnie dlatego, że coś, co kiedyś wydawało się reliktem przeszłości, cudem przetrwało. Ekonomiści już w 2022 roku zastanawiali się, co zdrożeje w 2022 roku – odpowiedzią okazało się niemal wszystko, od żywności po energię.
Lekcja dla całej polskiej gospodarki
Ten przypadek powinien stać się szerszą lekcją dla całej polskiej gospodarki. Przyszłość może być pełna podobnych wstrząsów – za sprawą nowych konfliktów zbrojnych czy handlowych lub katastrof naturalnych. Państwa, które postawią wyłącznie na outsourcing i zależność od dalekich dostawców, ryzykują paraliż kluczowych sektorów w najmniej oczekiwanym momencie. Zamiast tego warto wyciągnąć wnioski z historii polskiej siarki: nawet trochę przypadkowe zachowanie własnych zdolności produkcyjnych może się okazać bezcenne. Teraz, gdy widzimy, jak bardzo się przydało, czas przejść od szczęśliwego przypadku do świadomej strategii i inwestować w utrzymanie i rozwój własnej bazy surowcowej, chemicznej i żywnościowej.
Suwerenność energetyczna i surowcowa jako fundament strategii
Polska siarka to nie tylko historia jednego surowca, ale symbol tego, że prawdziwa siła gospodarcza w niepewnym świecie płynie czasem z tego, co udało się ocalić mimo wszystko, niezależnie od kosztów. W czasach, gdy inni walczą o każdy statek z siarką płynący wokół Afryki lub przez alternatywne szlaki, my przynajmniej w tym elemencie gospodarczym mamy względną stabilność. Warto, aby ta praktyczna lekcja stała się fundamentem długoterminowej strategii gospodarczej Polski na najbliższe dekady – szczególnie w czasach, kiedy niektórzy pragną oprzeć naszą gospodarkę i bezpieczeństwo na źródłach pogodozależnych, a elektrownie węglowe zamieniane są na gazowe. O tym, czy i kiedy elektrownia atomowa w Polsce stanie się rzeczywistością, debatujemy od lat – ale czas na strategię opartą na suwerenności, odporności i wyciągnięciu wniosków z tego, co kiedyś wydawało się tylko reliktem przeszłości.
zobacz więcej:
04.04.2026 17:22, Mariusz Lewandowski
04.04.2026 16:57, Piotr Janus
04.04.2026 9:32, Marcin Szermański
04.04.2026 9:04, Aleksandra Smusz
04.04.2026 8:33, Mateusz Krakowski
04.04.2026 7:46, Piotr Janus
04.04.2026 7:00, Mateusz Krakowski
04.04.2026 6:23, Mariusz Lewandowski
04.04.2026 6:22, Mariusz Lewandowski
04.04.2026 5:19, Jerzy Wilczek
03.04.2026 21:40, Miłosz Magrzyk
03.04.2026 16:19, Rafał Chabasiński
03.04.2026 14:47, Aleksandra Smusz
03.04.2026 14:01, Mateusz Krakowski
03.04.2026 13:14, Marcin Szermański
03.04.2026 12:30, Edyta Wara-Wąsowska
03.04.2026 11:43, Rafał Chabasiński
03.04.2026 10:44, Edyta Wara-Wąsowska
03.04.2026 10:01, Edyta Wara-Wąsowska
03.04.2026 9:24, Mateusz Krakowski
03.04.2026 8:36, Aleksandra Smusz
03.04.2026 7:53, Marcin Szermański
02.04.2026 18:56, Filip Dąbrowski
02.04.2026 16:25, Miłosz Magrzyk
02.04.2026 15:39, Marcin Szermański
02.04.2026 14:50, Rafał Chabasiński
02.04.2026 14:01, Piotr Janus





























