- Bezprawnik -
- Finanse -
- Revolut przyłapany na koloryzowaniu. "Bezpłatne przelewy" nie były zawsze bezpłatne
Revolut przyłapany na koloryzowaniu. "Bezpłatne przelewy" nie były zawsze bezpłatne
Revolut, czyli popularny w Polsce bank działający z litewską licencją, znalazł się w centrum sporu o rzetelność przekazu reklamowego. Komisja Etyki Reklamy uznała, że spot telewizyjny, w którym mowa o przelewach „bez dodatkowych opłat”, wprowadzał konsumentów w błąd co do rzeczywistych kosztów korzystania z usługi.
Sprawa zaczęła się od skargi klienta, który po obejrzeniu reklamy założył konto w Revolucie. Jego zdaniem komunikat sugerował, że każdy przelew można wykonać bez opłat, niezależnie od planu taryfowego.
W rzeczywistości – jak wskazał – w planie podstawowym opłaty pojawiają się przy wielu transakcjach, a plany Premium czy Gold wymagają wysokich miesięcznych abonamentów, co w praktyce również oznacza koszt.
Revolut w odpowiedzi podkreślał, że oferuje bezpłatny plan Standard, w którym pewne rodzaje przelewów (do innych użytkowników aplikacji, lokalne w walucie bazowej czy w systemie SEPA) są faktycznie darmowe.
Dodano, że wszystkie zasady są publicznie dostępne w regulaminach online, a użytkownik w każdej chwili może je sprawdzić. Firma przekonywała, że reklama dotyczyła właśnie tych bezpłatnych usług, a informacja była transparentna.
KER jednak nie podzielił tej argumentacji Revoluta
W ocenie Zespołu Orzekającego, przeciętny konsument po obejrzeniu reklamy mógł odnieść wrażenie, że przelewy w Revolucie są darmowe w każdej sytuacji – co nie jest prawdą.
Darmowe są bowiem tylko wybrane typy transakcji, a w planach płatnych dostęp do nich wiąże się z opłatą abonamentową. Tymczasem w spocie wyeksponowano hasło o „braku dodatkowych opłat” bez jasnego wyjaśnienia, że dotyczy to ograniczonej grupy operacji.
Szczególnie krytycznie oceniono tzw. „marketing z gwiazdką” – sytuację, w której główny przekaz jest uproszczony i atrakcyjny, a kluczowe ograniczenia lub warunki są ukryte w nieczytelnych przypisach albo przeniesione na stronę internetową. Według KER takie działanie jest sprzeczne z zasadami etyki reklamy, bo może wprowadzać w błąd nawet ostrożnych konsumentów.
W efekcie skarga została uwzględniona, a reklama uznana za naruszającą art. 10 ust. 1 lit. b Kodeksu Etyki Reklamy – przepis zakazujący wprowadzania w błąd co do ceny i warunków płatności. Decyzja nie jest prawomocna, Revolut może się od niej odwołać.
W reklamach usług finansowych granica między „marketingowym skrótem” a wprowadzeniem w błąd jest bardzo cienka. Banki i fintechy muszą pamiętać, że informacja o kosztach – zwłaszcza gdy sugeruje brak opłat – jest jednym z kluczowych elementów oferty, a jej przedstawienie musi być jednoznaczne i zrozumiałe. Inaczej można narazić się nie tylko na krytykę konsumentów, ale i formalne postępowanie przed organami etyki reklamy.
zobacz więcej:










