1. Home -
  2. Praca -
  3. Im większe masz problemy ze zdrowiem, tym cenniejszy możesz być dla pracodawcy

Im większe masz problemy ze zdrowiem, tym cenniejszy możesz być dla pracodawcy

Mogłoby się wydawać, że rynek pracy premiuje przede wszystkim pełnię zdrowia. Niekoniecznie tak jest. Często właśnie im poważniejsze schorzenia ma pracownik, tym większą „wartość” ekonomiczną przedstawia dla pracodawcy.

Miłosz Magrzyk26.11.2025 6:58
Praca

Nieoczywisty mechanizm wynika z systemu dofinansowań wynagrodzeń osób z niepełnosprawnościami. Najbardziej jaskrawym przykładem jest tu branża ochroniarska, która z reguły opiera swój model biznesowy na grupach inwalidzkich. To właśnie tam wyraźnie widać, jak choroba staje się walutą.

Niepełnosprawność liczy się w Excelu: kto „opłaca się” najbardziej?

Kwoty, jakie pracodawca może uzyskać za zatrudnienie pracownika z orzeczeniem o niepełnosprawności, zależą przede wszystkim od stopnia dysfunkcji. Im wyższy stopień, tym większa dopłata. Dlatego osoby w najtrudniejszej sytuacji zdrowotnej są najatrakcyjniejszym „zasobem”.

Pracodawca może otrzymać z PFRON standardową pomoc w wysokości 2760 zł przewidzianą dla osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności, 1 550 zł dla stopnia umiarkowanego oraz 575 zł dla lekkiego. To dopiero baza. Jeżeli zostaną orzeczone np. choroby psychiczne, upośledzenia umysłowe, epilepsja, całościowe zaburzenia rozwojowe bądź osoba jest niewidoma, kwota wsparcia wzrośnie. Dla znacznego stopnia dopłata zwiększa się wtedy o dodatkowe 1380 zł, dla umiarkowanego o 1035 zł, a dla lekkiego o 690 zł. To oznacza, że na chorobach jednego pracownika firma może „zarobić” nawet ponad 4 tys. zł w przypadku pracowników ze znacznym stopniem niepełnosprawności.

Dla brutalnej arytmetyki branży ochroniarskiej główną rolę gra twoja niepełnosprawność

Mało która branża wykorzystuje te przepisy tak intensywnie, jak ochrona. Tu model zatrudnienia często jest prosty i zupełnie niezgodny z filmową sylwetką ochroniarza. Umowę podpisuje się na taki okres, na jaki pracownik ma ważne orzeczenie. Jeśli to orzeczenie ktoś mu przedłuży – będzie kolejna umowa. Jeśli nie – współpraca się skończy.

Jak widać, system powstały po to, by wyrównywać szanse i rekompensować pracodawcom ewentualne koszty i trudności związane z zatrudnianiem osób z niepełnosprawnościami, nie do końca działa. W teorii rzeczywiście jest on narzędziem integracji społecznej, ale w praktyce to często wyrachowany sposób cięcia kosztów.

Prawo pisane dobrą wolą używane jako narzędzie do oszczędzania

Mechanizm dofinansowań sam w sobie nie jest zły – jest potrzebny i ma sens, gdyż ludziom z poważnymi problemami ze zdrowiem bardzo trudno jest poruszać się na tradycyjnym rynku pracy. Problem w tym, że w niektórych branżach przybrał on formę ekonomicznego polowania na najbardziej schorowanych i poniekąd dyskryminowania ludzi bez orzeczenia. Osoby z lekkim stopniem niepełnosprawności na starcie przegrywają, ponieważ są nieatrakcyjne. Znacznie „cenniejsi” są ludzie z chorobami psychicznymi, niewidomi czy z epilepsją. To w nich tkwi potencjał finansowy dla firmy.

Zamiast realnego wsparcia i tworzenia godnych warunków pracy, powstaje system, w którym choroba staje się sposobem na utrzymanie rentowności. A gdy prawo premiuje schorowanie bardziej niż kompetencje, rynek zaczyna się wypaczać.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi