- Bezprawnik -
- Nieruchomości -
- Przesunął słupek na działce o kilkanaście centymetrów. Grożą mu 2 lata więzienia
Przesunął słupek na działce o kilkanaście centymetrów. Grożą mu 2 lata więzienia
Spory o granice działek to wciąż regularnie pojawiające się sytuacje, ale w przypadku gruntów, które niedawno były dzielone bądź przekazywane, sprawę powinny załatwić znaki graniczne umieszczane przez geodetę. Jak się okazuje, ludzie często próbują postawić na swoim, uszkadzając te oznaczenia. A grożą za to bardzo surowe konsekwencje.
Czym jest znak graniczny i do czego służy?
Znak graniczny na działce przybiera różnorodne formy – najczęściej jest to specjalny kamień lub słupek betonowy, ale w niektórych przypadkach wystarczy tylko pręt lub rurka wkopane w ziemię. Tak czy owak, jest to trwały punkt w terenie, który wyznacza przebieg granicy między nieruchomościami. Ustawia go geodeta na podstawie dokumentów i pomiarów, a jego położenie jest potem odzwierciedlone w ewidencji gruntów. Dzięki niemu sąsiedzi wiedzą, dokąd sięga ich własność, bez sporów i kosztownych pomiarów. W niektórych przypadkach jest to jednak tylko teoria.
Przesuwanie znaków granicznych – anonimowa manipulacja sąsiada
Czasami sąsiedzi decydują się na sprytne i rzecz jasna anonimowe manipulacje ustawieniem znaku. Co istotne, na pierwszy rzut oka mogą być one praktycznie niezauważalne, bowiem często jest to zaledwie kilkanaście centymetrów przesunięcia. Motywacje? Od chęci wykonania bardziej estetycznego i równego ogrodzenia po chęć zyskania skrawka ziemi „bo może nikt nie zauważy”. Niewielu jednak zdaje sobie sprawę z tego, że skutki takiej ingerencji mogą być bardzo poważne.
Warto przy tym wiedzieć, że równe ogrodzenie nie wymaga wcale ruszania znaków granicznych. Postawienie ogrodzenia kilka centymetrów w głąb własnej działki nie wymaga żadnej zgody sąsiada – i to jest jedyna bezpieczna droga, jeśli sąsiad nie chce współpracować.
Prawo geodezyjne i obowiązek ochrony znaków granicznych
Tę kwestię reguluje bowiem prawo geodezyjne i kartograficzne. Zgodnie z tymi zasadami właściciele gruntów mają ustawowy obowiązek ochrony znaków granicznych – dotyczy to także znaków geodezyjnych. Ustawa zakazuje właścicielowi czynności powodujących ich zniszczenie, uszkodzenie lub przemieszczenie i nakłada obowiązek niezwłocznego zawiadomienia starosty o takim zdarzeniu.
Art. 277 Kodeksu karnego – co grozi za przesunięcie znaku granicznego?
A wtedy może zostać uruchomiony art. 277 Kodeksu karnego. Znak graniczny jest w nim chroniony podobnie jak dokument. Przepis chroni integralność i autentyczność znaków granicznych, a nie samo prawo własności, więc odpowiedzialność grozi także wtedy, gdy znak stoi na naszej własnej działce. Według tego przepisu karalne jest niszczenie, uszkadzanie, usuwanie, przesuwanie lub czynienie niewidocznymi znaków granicznych, a także ich fałszywe wystawianie. W praktyce mowa o wykopaniu słupka i wyrzuceniu go lub przełożeniu w inne miejsce, a także zasypaniu lub zabetonowaniu znaku. Zabronione jest także postawienie własnego znaku w miejscu, w którym nie istnieje prawdziwa granica.
Do popełnienia przestępstwa wystarcza usunięcie, a nawet uszkodzenie pojedynczego znaku granicznego. Sprawcy grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do 2 lat. Jest to przestępstwo, więc skazanie oznacza wpis do Krajowego Rejestru Karnego. Sąd może dodatkowo nakazać usunięcie szkody i przywrócenie dawnych oznaczeń.
Znaki geodezyjne i obowiązek zawiadomienia starosty
Prawo geodezyjne i kartograficzne przewiduje ponadto osobną odpowiedzialność za znaki geodezyjne. Karze grzywny podlega ten, kto niszczy, uszkadza lub przemieszcza takie znaki, a także ten, kto nie zawiadamia o ich zniszczeniu, uszkodzeniu lub przemieszczeniu. Zaniechanie zgłoszenia jest więc karalne: nawet jeśli znak zniszczył ktoś inny, właściciel powinien to zgłosić staroście.
Odszkodowanie za koszty ponownych prac geodezyjnych
Dodatkowo sąsiad, który poniósł szkodę, może dochodzić odszkodowania na zasadach ogólnych Kodeksu cywilnego. Jeśli działania sąsiada spowodowały konieczność ponownego zlecenia usługi geodezyjnej, np. wznowienia znaków granicznych lub wyznaczenia punktów granicznych, można żądać zwrotu tych kosztów. Koszt takiej usługi może sięgnąć nawet kilku tysięcy złotych.
Wspólny obowiązek sąsiadów wobec znaków granicznych
Warto pamiętać, że Kodeks cywilny nakłada na sąsiadów także obowiązki, które wymagają ich współpracy. Właściciele sąsiednich gruntów mają obowiązek współdziałać przy rozgraniczeniu gruntów i utrzymywaniu stałych znaków granicznych, a koszty ich urządzenia i utrzymania ponoszą po połowie (art. 152 k.c.). Na tym tle sporne bywają zresztą również koszty budowy płotu stojącego na granicy działek. To ważne o tyle, że w razie wątpliwości co do przebiegu granicy właściwą drogą jest wspólne uregulowanie sprawy, a nie działanie na własną rękę. Jeśli natomiast sąsiad przesunął znak sam, koszty jego przywrócenia nie muszą już obciążać obu stron po połowie – właśnie dlatego można dochodzić ich zwrotu od sprawcy.
Czy przesunięcie granicy działki można „zasiedzieć”?
Pokusa zagarnięcia skrawka ziemi ma swoje uzasadnienie w instytucji zasiedzenia, ale w praktyce jest to pułapka. Po pierwsze, obliczenie terminu zasiedzenia zaczyna się od ustalenia dobrej lub złej wiary: nabycie własności wymaga upływu 20 lat posiadania samoistnego w dobrej wierze albo 30 lat w złej wierze. Osoba, która świadomie przesunęła znak graniczny, wie przecież, że grunt do niej nie należy – trudno więc mówić o dobrej wierze, a oznacza to dłuższy, 30-letni termin. Po drugie, sam upływ czasu nie wystarcza – własność trzeba jeszcze potwierdzić, składając wniosek o stwierdzenie zasiedzenia. A przesunięcie znaku granicznego jest przecież przestępstwem, więc „inwestycja” w skrawek ziemi wiąże się z ryzykiem odpowiedzialności karnej przez cały ten czas.
Usunięcie znaku nie zmienia przebiegu granicy działki
A na koniec wszystko sprowadza się do jednego, prostego wniosku – usunięcie znaku granicznego nie zmienia przebiegu granicy działki. Ta wynika bowiem z dokumentów, ewidencji gruntów i pomiarów, a nie z położenia słupka. A to może prowadzić do bardzo ciekawych sytuacji w przyszłości. Bo gdy geodeta odtworzy pierwotny przebieg granic działki po kilkudziesięciu latach, sprawca takiej manipulacji może zostać zmuszony np. do rozbiórki ogrodzenia czy zabudowań, które pojawiły się na zagarniętym gruncie. Warto przy tym wiedzieć, że trzeba wpuścić geodetę na działkę w celu wykonania pomiarów, a odmowa grozi karą grzywny, więc próba utrudniania takich prac nie ma większego sensu.
Problemy pojawiają się zresztą zwykle w najmniej oczekiwanym momencie – przy sprzedaży działki, budowie domu albo podziale nieruchomości okazuje się często, że nie wszystko, co ktoś uważał za swoje, faktycznie do niego należy. Dlatego na liście tego, co sprawdzić przed zakupem działki, przebieg granic powinien znaleźć się wysoko. A to może być dopiero początek dalszych kłopotów, głównie natury prawnej.
zobacz więcej:










