Przypadkowe przyjęcie spadku może nastąpić, ale tylko przez zapomnienie na śmierć o terminie 6 miesięcy
Wyobraźmy sobie następującą sytuację: zmarła nam babcia, która zostawiła po sobie między innymi mieszkanie oraz całkiem sporo długów. Siłą rzeczy nie chcemy mieć nic wspólnego z tymi ostatnimi. Nieruchomości po babci przydałoby się jednak odświeżenie, wymiana sprzętów, albo nawet mały remont. Wzięliśmy się więc do roboty i na własny koszt wyremontowaliśmy to mieszkanie. W ten sposób nie tylko przyjęliśmy spadek, ale także zrobiliśmy to wprost – a więc razem z długami.
Taki osobliwy scenariusz przyjęcia spadku przez przypadek możemy znaleźć w różnych zakamarkach internetu. Czy jednak aby na pewno jest prawdziwy? Żeby tak było, musielibyśmy doszukać się jakiejś konkretnej podstawy prawnej, która umożliwiałaby zastosowanie tak osobliwej procedury.
Zacznijmy od najbardziej typowego przypadku. Jeżeli nie zrobimy absolutnie nic w sprawie naszego powołania do spadku, to automatycznie przyjmujemy go z dobrodziejstwem inwentarza, jeśli upłynęło 6 miesięcy od dnia, w którym dowiedzieliśmy się o tytule naszego powołania. Wynika to wprost z art. 1015 §2 kodeksu cywilnego.
Przepis ten powstał właśnie po to, by chronić spadkobierców przed niepożądanym przyjęciem spadku wprost. Niepożądane będzie praktycznie zawsze, bo nie ma absolutnie żadnego powodu, by zdecydować się na takie posunięcie. Przyjęcie spadku wprost nie wiąże się z żadnymi korzyściami dla spadkodawcy. Co najwyżej można odziedziczyć w ten sposób długi ponad wartość masy spadkowej.
Przyjęcie spadku przez przypadek jest więc możliwe, jeśli zapomnieliśmy o terminie 6 miesięcy i o samym powołaniu. Jak już jednak wspomniałem, mamy wtedy do czynienia z przyjęciem spadku z dobrodziejstwem inwentarza. Przyjęcie proste – czyli z długami – nie wchodzi wówczas w grę.
Jeżeli ustawodawca wymaga formy notarialnej, to oświadczenie trzeba złożyć u notariusza pod rygorem nieważności
Ani w kodeksie cywilnym, ani w kodeksie postępowania cywilnego, nie znajdziemy przepisu, który zrównywałby jakąś formę zarządu spadkiem z jego przyjęciem. Jest wręcz przeciwnie: w tej drugiej ustawie znajdziemy cały rozdział poświęcony zarządowi spadku nieobjętego. Co do zasady czuwa nad nim sąd, a w razie potrzeby ustanawia kuratora, który by go pilnował. Sąd może nawet zdecydować o sprzedaży ruchomości narażonych na zepsucie, albo których przechowanie pociąga za sobą nadmierne koszty.
Gdy mamy do czynienia z dziedziczeniem testamentowym, to istnieje możliwość, że spadkodawca powołał wykonawcę do sprawowania zarządu spadkiem. Tym razem sięgamy z powrotem do przepisów kodeksu cywilnego.
W obydwu przypadkach sprawowanie nawet daleko posuniętego zarządu nad majątkiem wchodzącym w skład spadku nie wiąże się z automatycznym jego przyjęciem, nie wspominając nawet o przyjęciu prostym.
Na przeszkodzie stoją także formalności związane z samym aktem przyjmowania spadku. Art. 640 kodeksu postępowania cywilnego jasno wskazuje na dwie możliwe formy dokonania tej czynności:
§ 1. Oświadczenie o prostym przyjęciu spadku lub z dobrodziejstwem inwentarza albo o odrzuceniu spadku może być złożone przed notariuszem lub w sądzie rejonowym, w którego okręgu znajduje się miejsce zamieszkania lub pobytu składającego oświadczenie. Notariusz lub sąd prześle niezwłocznie oświadczenie, wraz z załącznikami, do sądu spadku. Notariusz nie przesyła oświadczenia, jeżeli zarejestrował akt poświadczenia dziedziczenia.
§ 2. Oświadczenia, o których mowa w paragrafie pierwszym, mogą być również składane w sądzie spadku w toku postępowania o stwierdzenie praw do spadku.
Zacytowany wyżej przepis niejako potwierdza i konkretyzuje normy art. 1015 §3 kodeksu cywilnego. Oświadczenie musimy złożyć przed sądem albo przed notariuszem. W przeciwnym razie jest ono nieważne. Wyremontowanie mieszkania po babci nie spełnia tego kryterium. Tym samym przypadkowe przyjęcie spadku w ten sposób staje się po prostu niemożliwe.
Załóżmy jednak na moment, że jest inaczej. Na szczęście istnieją także przepisy pozwalające w szczególnych przypadkach uchylić się od skutków prawnych "oświadczenia". Znajdziemy je w art. 1019 kodeksu cywilnego. Jednym z tych przypadków jest błąd, który ewidentnie popełnilibyśmy w naszym czysto hipotetycznym scenariuszu poprzez założenie, że przecież nie można przyjąć spadku metodą czynności dokonanych.
W rzeczywistości przywołane przepisy stanowią kolejną warstwę ochrony spadkobiercy przed jakąś katastrofalną w skutkach niezawinioną pomyłką.
Forma złożenia oświadczenia woli ma w niektórych przypadkach większe znaczenie od dorozumianej intencji składającego
Skąd w takim razie wzięło się to przeświadczenie o pomyłkowym przyjęciu spadku poprzez remont? Zapewne chodzi o art. 65 §1 kodeksu cywilnego i wykładnię oświadczenia woli:
Oświadczenie woli należy tak tłumaczyć, jak tego wymagają ze względu na okoliczności, w których złożone zostało, zasady współżycia społecznego oraz ustalone zwyczaje.
Założenie wygląda mniej-więcej tak: jeżeli potencjalny spadkobierca zachowuje się jak właściciel rzeczy wchodzącej w skład masy spadkowej, to znaczy, że zamierza przyjąć spadek. Także na tym gruncie bardzo szybko natrafimy na problemy natury czysto formalnej. Wiemy już bowiem, że ustawodawca do przyjęcia spadku wymaga jednej z dwóch szczególnych form. Tym samym powinniśmy zwrócić uwagę na art. 73 §2 kodeksu cywilnego:
Jeżeli ustawa zastrzega dla czynności prawnej inną formę szczególną, czynność dokonana bez zachowania tej formy jest nieważna. Nie dotyczy to jednak wypadków, gdy zachowanie formy szczególnej jest zastrzeżone jedynie dla wywołania określonych skutków czynności prawnej.
Jest to przepis szczególny względem ogólnej dyrektywy dotyczącej ogółu oświadczeń woli. Tym samym niejako ją "nadpisuje" i zupełnie przekreśla jakąkolwiek formę dorozumianego przyjęcia spadku.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj