- Bezprawnik -
- Samorządy -
- Rodzina 2+2 zapłaci blisko 4 tys. zł rocznie za śmieci? Taki scenariusz kreśli branża
Rodzina 2+2 zapłaci blisko 4 tys. zł rocznie za śmieci? Taki scenariusz kreśli branża
Dziś wielu Polaków płaci za wywóz odpadów około 40–50 zł miesięcznie od osoby. Wkrótce rachunek może jednak wyglądać zupełnie inaczej. Według Tomasza Ucińskiego, prezesa Krajowej Izby Gospodarki Odpadami, stawki mogą wzrosnąć nawet do 70–80 zł miesięcznie od mieszkańca. Dla jednej osoby oznaczałoby to wydatek sięgający niemal 1000 zł rocznie. Przy czteroosobowej rodzinie rachunek może zbliżyć się do 4 tys. zł rocznie.
Nie jest to jeszcze nowa powszechna stawka w całej Polsce, ale scenariusz wskazywany przez przedstawicieli branży. Trudno go zignorować, bo system gospodarki odpadami od lat coraz mocniej obciąża samorządy, a rachunek za jego funkcjonowanie w dużej mierze trafia ostatecznie do mieszkańców.
Rozszerzona odpowiedzialność producenta: producent ma produkować, mieszkaniec ma płacić
Sedno problemu tkwi w rozszerzonej odpowiedzialności producenta, czyli ROP. Idea jest pozornie prosta: skoro producent wprowadza na rynek produkt w opakowaniu, powinien uczestniczyć w finansowaniu zagospodarowania odpadu, który po tym produkcie pozostaje. Tymczasem w Polsce ciężar kosztów systemu komunalnego wciąż w dużej mierze spoczywa na gminach i mieszkańcach.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska samo przyznaje, że obecnie koszty zagospodarowania odpadów opakowaniowych ponoszą mieszkańcy w ramach opłat za odpady. Według resortu pełne wdrożenie ROP ma sprawić, że większą część tych kosztów przejmą wprowadzający produkty w opakowaniach.
Projekt UC100 – ROP wchodzi etapami
Problem w tym, że pełnego rozwiązania nadal nie ma. Projekt ustawy UC100 przewiduje stopniowe uruchamianie nowego modelu. Według założeń ministerstwa w 2026 r. gminy mają otrzymywać pierwsze środki od producentów, w 2027 r. finansowanie ma wzrosnąć, a od 2028 r. system ma działać w pełnym zakresie.
Miliardy złotych na rachunku mieszkańców. Gminy dopłacają do systemu odpadowego
Branża odpadowa od dawna wskazuje, że brak pełnego ROP oznacza dla samorządów ogromne koszty. Polska Izba Gospodarki Odpadami szacowała je nawet na 2–3 mld zł rocznie. Jeżeli tych pieniędzy nie pokrywają producenci, muszą je znaleźć gminy. A możliwości samorządów są ograniczone i z reguły ostatecznie pieniądze pochodzą z budżetów lokalnych albo z opłat pobieranych od mieszkańców.
System kaucyjny odbiera gminom najcenniejsze surowce
Do tego dochodzi system kaucyjny, który odciąga od gmin część najbardziej wartościowego surowca – przede wszystkim butelki PET i puszki. Jak w praktyce działa system kaucyjny? Opakowania objęte kaucją nie trafiają już w takim zakresie do gminnego systemu selektywnej zbiórki. Samorządy tracą więc nie tylko część materiału, który można było sprzedać jako surowiec, ale jednocześnie nadal muszą utrzymywać cały system odbioru i zagospodarowania pozostałych odpadów. Stanowi to kolejny element układanki, który może zwiększać presję na opłaty ponoszone przez mieszkańców.
Poziomy recyklingu – gmina odpowiada za cały łańcuch
Sytuację dodatkowo komplikuje obowiązek osiągania przez gminy unijnych poziomów przygotowania do ponownego użycia i recyklingu odpadów komunalnych, tzw. poziomów odzysku. Za niewywiązanie się z wymaganych poziomów samorząd może ponieść finansowe konsekwencje, choć na końcowy proces przetwarzania i rzeczywisty poziom recyklingu ma ograniczony wpływ. W efekcie gmina odpowiada za wynik całego łańcucha, podczas gdy część surowca jest wyprowadzana poza jej system, a samo przetwarzanie zależy również od instalacji, rynku surowców i możliwości recyklerów.
70–80 zł od osoby miesięcznie. Co to oznacza dla domowego budżetu?
I właśnie dlatego perspektywa 70 czy 80 zł miesięcznie od osoby brzmi tak przerażająco. Dla jednej osoby oznaczałoby to dodatkowe setki złotych rocznie, dla dużej rodziny już kilka tysięcy. W czasach, gdy gospodarstwa domowe już płacą więcej za energię, żywność, usługi i mieszkanie, kolejna podwyżka rachunku komunalnego nie jest drobnym wydatkiem.
Co więcej, nie chodzi wyłącznie o sam odbiór śmieci. Samorządy płacą za transport, sortowanie, przetwarzanie i zagospodarowanie odpadów. Rosną koszty pracy, paliwa, energii oraz funkcjonowania instalacji. Przykładowe gminy już dziś podnoszą opłaty za wywóz śmieci, wskazując właśnie na wzrost kosztów przetargów, paliwa, mediów i opłat środowiskowych.
ROP miał odwrócić rachunek. Czy producenci przerzucą koszty na klientów?
W założeniu ROP ma zmienić filozofię całego systemu. Dzisiaj mieszkaniec kupuje produkt, wyrzuca opakowanie i płaci za jego zagospodarowanie w opłacie komunalnej. Po pełnym wdrożeniu część tego kosztu ma zostać przeniesiona na producenta.
Tylko że producent nie jest instytucją charytatywną. Jeżeli poniesie nowe koszty, może próbować uwzględnić je w cenach produktów. Dlatego nie można obiecywać, że ROP automatycznie obniży rachunki Polaków. Ministerstwo zakłada jednak, że dzięki przejęciu części kosztów przez producentów obciążenie mieszkańców w dłuższej perspektywie powinno się ustabilizować, a nawet spaść realnie. Patrząc na doświadczenia chociażby z systemem kaucyjnym, a wcześniej z segregacją odpadów, trudno mieć nadzieję na niskie ceny, bo jak na razie od lat tylko rosną.
Zamiast płacić za śmieci, płacimy za cały system odpadowy
Jeżeli stawki rzeczywiście zaczną zbliżać się do 70–80 zł miesięcznie od osoby, trudno będzie mówić o zwykłej podwyżce opłat komunalnych. Dla rodziny 2+2 oznaczałoby to nawet blisko 4 tys. zł rocznie za wywóz odpadów. Taki poziom opłat może poważnie uderzyć w domowe budżety, szczególnie tam, gdzie opłaty za mieszkanie, energię, ogrzewanie i żywność pochłaniają coraz większą część dochodów.
Kto powinien ponosić koszty gospodarki odpadami?
I właśnie dlatego problemu nie można dłużej zamiatać pod dywan. Mieszkaniec nie powinien być traktowany jak bezdenny portfel, z którego można bez końca pokrywać rosnące koszty całego systemu. Jeśli producenci wprowadzają na rynek coraz więcej opakowań, powinni ponosić odpowiedzialność za ich zagospodarowanie. Jeśli system kaucyjny odbiera gminom część wartościowych surowców, trzeba uwzględnić to w jego finansowaniu. A jeśli samorządy mają osiągać określone poziomy recyklingu, muszą mieć realne narzędzia i odpowiedzialność rozłożoną na cały łańcuch.
80 zł miesięcznie od każdego członka rodziny to już nie jest symboliczna opłata za śmieci, ale konkretny rachunek sięgający tysięcy złotych rocznie. I coraz trudniej przekonywać Polaków, że taki koszt jest normalną ceną za funkcjonowanie systemu, którego błędy i opóźnienia przez lata były przerzucane na mieszkańców.
zobacz więcej:











