- Bezprawnik -
- Energetyka -
- Niemcy chcą zablokować polską ropę na Bałtyku? Spór o złoże pod Świnoujściem nabiera tempa
Niemcy chcą zablokować polską ropę na Bałtyku? Spór o złoże pod Świnoujściem nabiera tempa
Niemieckie organizacje chcą zatrzymać wydobycie ropy pod Świnoujściem. Wspierają je władze Meklemburgii-Pomorza Przedniego, a teraz dochodzi jeszcze jeden problem: niemiecka spółka sprawdzi, czy złoże sięga pod jej stronę granicy.
Odkrycie dużych zasobów ropy naftowej i gazu ziemnego u wybrzeży Świnoujścia miało być jedną z najważniejszych wiadomości dla polskiego sektora energetycznego od lat. Szacowane przez kanadyjską spółkę Central European Petroleum (CEP) zasoby wynoszą około 22 mln ton ropy i 5 mld m sześc. gazu. Zamiast jednak spokojnie przygotowywać się do wykorzystania własnych bogactw naturalnych, Polska musi mierzyć się z coraz silniejszym sprzeciwem po drugiej stronie Bałtyku.
Niemieckie organizacje ekologiczne i przedstawiciele władz Meklemburgii-Pomorza Przedniego nie ukrywają, że chcieliby zatrzymania projektu. Zapowiadają działania polityczne, a w razie potrzeby także prawne. Teraz do sporu dochodzi kolejny wątek związany z niemiecką spółką Neptune Energy, która chce sprawdzić, czy struktury geologiczne, w których znajdują się polskie zasoby, łączą się ze złożami po niemieckiej stronie granicy.
Czy zatem Niemcy dążą do zablokowania polskiego wydobycia? I czy o przyszłości inwestycji zdecydują argumenty środowiskowe, czy również polityczna presja?
Neptune Energy sprawdzi, czy złoże pod Świnoujściem sięga Niemiec
Niemiecka firma Neptune Energy posiada koncesję na poszukiwanie węglowodorów w rejonie Heringsdorfu na wyspie Uznam. Jej dyrektor generalny Andreas Scheck wskazuje, że nie wiadomo jeszcze, czy struktury geologiczne po obu stronach granicy są ze sobą powiązane. Spółka chce zlecić badania, które pozwolą to ustalić. Z polskiej perspektywy wypowiedź szefa Neptune Energy brzmi bardzo niepokojąco, ponieważ złoża surowców nie respektują granic państwowych. Formacje geologiczne mogą rozciągać się na obszarze kilku państw, a ich eksploatacja wymaga wówczas uwzględnienia wzajemnych interesów.
Czy połączenie złóż da Niemcom prawa do polskiej ropy?
Samo połączenie struktur geologicznych nie oznacza jednak, że Niemcy uzyskają prawa do polskich zasobów. Polska ma suwerenne prawa do rozpoznawania i eksploatacji surowców w swojej wyłącznej strefie ekonomicznej, a koncesję na polskim obszarze posiada CEP. Ewentualne powiązanie złóż wymagałoby jednak dokładniejszej analizy geologicznej i prawnej. Natomiast gdyby badania wykazały, że struktury geologiczne są połączone, strona niemiecka otrzymałaby konkretne narzędzia nacisku.
Niemiecka koalicja przeciwko wydobyciu ropy na Bałtyku
Niemiecki sprzeciw nie ogranicza się już do pojedynczych wypowiedzi ekologów czy obaw mieszkańców wybrzeża. Powstała koalicja przeciwników projektu, w której znalazły się m.in. Deutsche Umwelthilfe, WWF Deutschland, BUND Mecklenburg-Vorpommern oraz inicjatywa Lebensraum Vorpommern. Dołączyły do niej niestety także polska organizacja EKO-UNIA i niemiecka gmina Heringsdorf. W październiku 2026 r. wspólnie zażądały wstrzymania projektu Wolin East.
Deutsche Umwelthilfe zapowiada kroki prawne
Szczególnie istotne są zapowiedzi działań prawnych. Sascha Müller-Kraenner, dyrektor zarządzający Deutsche Umwelthilfe, powiedział, że określony scenariusz dotyczący transgranicznego oddziaływania inwestycji mógłby otworzyć drogę do jej zaskarżenia. Organizacja zapowiada, że będzie wykorzystywać zarówno naciski polityczne, jak i dostępne instrumenty prawne, aby powstrzymać wydobycie.
Niemcy oceniają, czego potrzebuje polska gospodarka
Co zadziwiające, niemieccy przeciwnicy inwestycji chcą decydować, co jest dla polskiej gospodarki ważne, a co nie. Wspomniany już Müller-Kraenner stwierdza, że wydobycie jest ekonomicznie zbędne, ponieważ Polska pokrywa około 97 proc. zapotrzebowania na ropę z importu. Uruchomienie wydobycia w rejonie Świnoujścia miałoby zmniejszyć ten udział jedynie do około 93 proc. W jego ocenie wpływ na polski sektor energetyczny byłby więc ograniczony.
Ta trochę arogancka argumentacja pomija jednak istotną kwestię. Cztery punkty procentowe mniej importu to nie jest zero. Przede wszystkim to większy udział krajowego surowca, dodatkowe wpływy z eksploatacji i potencjalne ograniczenie zależności od zagranicznych dostawców. Szczególnie w tak niespokojnych geopolitycznie czasach, gdy na pierwszą elektrownię atomową w Polsce trzeba jeszcze poczekać. Nie można też z góry zakładać, że niewielki udział w krajowym bilansie oznacza brak gospodarczego uzasadnienia dla inwestycji.
Teraz doszedł również nowy pomysł ze strony niemieckiej, czyli wzajemne stykanie się złóż. Niemieckie media i politycy (w tym minister gospodarki Meklemburgii) już wprost wskazują, że jeśli złoże rozciąga się na terytorium Niemiec, Berlin uzyska formalne prawo głosu w sprawie polskich planów wydobycia. Może to uniemożliwić Polsce i CEP samodzielne i szybkie decydowanie o tempie i technologii prac.
Niemiecka kampania ma także wymiar społeczny. Pod petycją przeciwko nowym projektom wydobycia ropy i gazu na Bałtyku zebrano dziesiątki tysięcy podpisów. Jej organizatorzy zapowiadali skierowanie sprawy do Komisji Europejskiej. 3 listopada 2026 r. w Ahlbeck odbyło się kolejne spotkanie przeciwników inwestycji, w którym uczestniczyło około 200 osób.
Czy Niemcy mogą zablokować wydobycie ropy pod Świnoujściem?
Polska nie musi uzyskiwać zgody Niemiec na eksploatację zasobów znajdujących się w jej wyłącznej strefie ekonomicznej. Nie oznacza to jednak, że inwestycja może być realizowana bez uwzględnienia interesów sąsiada.
Podstawą potencjalnego sporu może być konwencja z Espoo, która zobowiązuje państwa do konsultowania przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko poza ich granicami.
Dodatkowe komplikacje mogą pojawić się, jeżeli badania Neptune Energy potwierdzą, że polskie i niemieckie struktury geologiczne są ze sobą połączone. W międzynarodowym prawie surowcowym funkcjonuje mechanizm unitizacji, czyli wspólnego zagospodarowania złóż przekraczających granice państw. Wymaga on uzgodnienia zasad wydobycia, podziału zasobów i odpowiedzialności. Nie oznacza automatycznego wstrzymania polskiej inwestycji, ale może otworzyć kolejny obszar trudnych i czasochłonnych negocjacji. Wszystko to może znacząco opóźnić rozpoczęcie wydobycia. Negocjacje takich umów między państwami potrafią trwać latami, co drastycznie odsunęłoby komercyjne uruchomienie projektu i wygenerowało ogromne straty dla inwestora.
Ekspertyzy i spory sądowe mogą opóźnić projekt
Niemieckie organizacje ekologiczne mogą z kolei wykorzystać wyniki badań jako dodatkowy argument w sporze o transgraniczne oddziaływanie inwestycji. Jeżeli uda się wykazać konkretne zagrożenia dla niemieckiego wybrzeża, mogą próbować kwestionować decyzje środowiskowe i administracyjne. Niemcy nie mają automatycznego prawa weta, ale dodatkowe ekspertyzy, postępowania i spory prawne mogą znacząco opóźnić projekt.
Złoże Wolin East: wielka szansa, ale do wydobycia jeszcze daleko
Warto również zachować ostrożność w ocenie potencjału odkrycia. Prof. Krzysztof Szamałek, dyrektor Państwowego Instytutu Geologicznego, zwracał uwagę, że potwierdzenie obecności ropy nie jest jeszcze równoznaczne z pełnym udokumentowaniem zasobów. Konieczne są kolejne odwierty, testy i analizy pozwalające określić rzeczywiste możliwości eksploatacyjne.
Potencjalna skala przedsięwzięcia jest jednak znacząca. Według przedstawianych szacunków złoże mogłoby przez kilka lat pokrywać około 4–5 proc. rocznego zapotrzebowania Polski na ropę. Nie zapewniłoby to energetycznej samowystarczalności, ale mogłoby zwiększyć krajowe wydobycie i ograniczyć część importu. Plan zagospodarowania Wolin East zakłada budowę sztucznej wyspy wiertniczej o powierzchni około 10 hektarów, wyposażonej w port i falochron. Przewidziano możliwość wykonania nawet 30 odwiertów. Rozpoczęcie budowy rozważane jest najwcześniej w 2028 r.
Kto zdecyduje o przyszłości polskiej ropy z Bałtyku?
Spór o złoże pod Świnoujściem pokazuje, że posiadanie własnych zasobów naturalnych nie oznacza jeszcze możliwości ich swobodnego wykorzystania. Sam surowiec bogactwa jeszcze nie tworzy, o czym przypomina choćby bursztynowy skarb pod Lublinem. Polska ma prawo do eksploatacji surowców w swojej strefie ekonomicznej, ale musi uwzględniać międzynarodowe zobowiązania środowiskowe. Niemcy nie dysponują automatycznym prawem weta, mogą jednak próbować wykorzystać procedury administracyjne i sądowe, aby doprowadzić do opóźnienia lub zakwestionowania inwestycji.
Czy polskie władze są gotowe na spór z Niemcami?
Warto więc zadać pytanie, czy polskie władze są przygotowane na długotrwały spór z sąsiadem. Czy dokumentacja będzie na tyle solidna, by odeprzeć ewentualne zarzuty? Czy administracja państwowa będzie działać sprawnie, czy też kolejne lata upłyną na uzgadnianiu, konsultowaniu i przygotowywaniu następnych ekspertyz? No i na koniec: czy polscy politycy mają wystarczająco dużo determinacji, aby nie poddawać się presji ze strony sąsiedniego państwa? Wielu ekspertów uważa przecież, że Polska porzuciła gaz łupkowy za wcześnie.
Niemieckie argumenty klimatyczne a Nord Stream i terminale LNG
Nie można również zapominać, że w opisywanym rejonie znajduje się także gaz pod Bałtykiem – odkryto tam znaczące złoża, a w stosunku do nich Niemcy również już oficjalnie argumentują, że wydobywanie paliw kopalnych na Bałtyku stoi w sprzeczności z celami klimatycznymi Unii Europejskiej. Twierdzą, że „czas ropy i gazu dobiega końca”. Z polskiego punktu widzenia te argumenty mogą śmieszyć i brzmią, delikatnie mówiąc, obłudnie, biorąc pod uwagę, że Niemcy przez lata budowały swoją gospodarkę w oparciu o rosyjski gaz. Gdy dostawy z Rosji zostały odcięte, a zniszczony Nord Stream przestał działać, same zainwestowały w terminale LNG na tym samym wybrzeżu.
Największe zagrożenie to wieloletnia walka o wydobycie
Największym zatem zagrożeniem dla inwestycji może się okazać nie brak ropy czy też gazu pod dnem Bałtyku, lecz wieloletnia walka o możliwość ich wydobycia. Niemcy już organizują przeciwników projektu i zapowiadają wykorzystanie dostępnych środków prawnych. Polska powinna odpowiedzieć na to rzetelnymi badaniami, mocnymi argumentami prawnymi i sprawnym działaniem polityków i instytucji państwowych.
zobacz więcej:











