1. Bezprawnik -
  2. Finanse -
  3. Hiszpan może teraz kupić akcje CD Projektu jednym kliknięciem. Polska giełda szuka kapitału za granicą

Hiszpan może teraz kupić akcje CD Projektu jednym kliknięciem. Polska giełda szuka kapitału za granicą

Francuz, Hiszpan czy Portugalczyk z aplikacją XTB w telefonie może od teraz kupić akcje Orlenu, PKO BP czy CD Projektu tak samo łatwo jak papiery Apple'a. Warszawska giełda i największy polski broker ruszyli z pilotażem, który ma ściągnąć na GPW zagranicznych inwestorów indywidualnych. Dla polskiego rynku to dobra wiadomość, choć cudów po niej spodziewać się nie należy.

XTB otwiera GPW dla klientów z Unii Europejskiej

Do października 2026 r. wyglądało to tak: klient XTB z Polski miał akcje z Warszawy w aplikacji od razu, a klient z Francji czy Czech musiał złożyć osobny wniosek o dostęp. Część osób to robiła, bo broker wymienia wśród korzystających inwestorów m.in. z Francji, Czech, Słowacji, Wielkiej Brytanii, Portugalii, Rumunii i Hiszpanii. Większość pewnie nawet nie wiedziała, że taka opcja istnieje. Ale wnioski odeszły już do lamusa.

Instrumenty notowane na GPW pojawiają się automatycznie u zagranicznych klientów XTB, na początek tych z państw Unii Europejskiej. Skala jest spora, bo z aplikacji brokera korzysta według jego danych ponad 3,2 mln osób na świecie. XTB zobowiązało się też promować polski rynek wśród swoich zagranicznych klientów.

Za całą akcją stoi program, w którym giełda współpracuje ze swoimi członkami obsługującymi inwestorów indywidualnych z zagranicy. XTB jest pierwszym, pilotażowym partnerem. Pomysł polega na tym, że GPW nie buduje własnych kanałów dotarcia do Hiszpana z Walencji, tylko korzysta z kanałów brokera, który już tego Hiszpana ma jako klienta.

Dlaczego giełdzie zależy na drobnym inwestorze z zagranicy

Michał Kobza, członek zarządu GPW, mówi wprost, o co chodzi: „Wzrost udziału inwestorów zagranicznych stanowi istotny element dalszego rozwoju polskiego rynku kapitałowego, sprzyjając jego płynności oraz zwiększając międzynarodową rozpoznawalność notowanych na nim spółek”.

Słowo „płynność” jest tu najważniejsze. Warszawa od lat ma problem z tym, że poza największymi spółkami obroty są niewielkie, a inwestor chcący sprzedać większy pakiet akcji średniej firmy musi się liczyć z tym, że sam ruszy kursem. Każdy dodatkowy kupujący i sprzedający, nawet z kilkoma tysiącami euro, ten problem odrobinę zmniejsza.

Polska giełda w 2026 r. bije Wall Street

Moment nie jest przypadkowy. Według danych przywoływanych przez GPW od początku roku WIG20 urósł o ponad 34 proc., a mWIG40 o 30 proc. W tym samym czasie amerykański S&P 500 zyskał niecałe 13 proc. Szeroki WIG poszedł w górę o 34,9 proc.

Dla zachodnioeuropejskiego inwestora, który dotąd patrzył głównie na amerykańskie spółki technologiczne, taki wynik działa jak reklama. Trudno o lepszy moment, żeby pokazać mu polskie akcje.

Rośnie też aktywność w kraju. Jak podaje KDPW, na koniec września 2026 r. w Polsce było ponad 3 mln rachunków maklerskich, z czego 1,285 mln prowadziło XTB. Broker od dłuższego czasu notuje rekordowe przyrosty klientów, a XTB ma za sobą najlepszy rok w historii, więc nic dziwnego, że to właśnie ono zostało pierwszym partnerem giełdy.

Jakie polskie spółki mogą przyciągnąć zagranicznych inwestorów

Filip Kaczmarzyk, członek zarządu XTB, wskazuje firmy, które jego zdaniem mogą zainteresować klientów spoza Polski, a wśród nich CD Projekt, Benefit Systems i LPP. To dobór sensowny: twórcy „Wiedźmina” są rozpoznawalni na całym świecie, a właściciel Reserved i Sinsay ma sklepy w dziesiątkach krajów. Tłumaczyć Francuzowi, czym zajmuje się polski bank albo spółdzielnia mleczarska, byłoby znacznie trudniej.

„Widzimy również zainteresowanie polskim rynkiem ze strony naszych klientów zagranicznych” – mówi Kaczmarzyk. Dodaje, że „Rozszerzenie automatycznego dostępu do instrumentów notowanych na GPW ogranicza bariery operacyjne i ułatwia inwestorom z innych krajów uwzględnienie polskich spółek w ich decyzjach inwestycyjnych”.

Co to oznacza dla polskiego inwestora

Krótko: raczej plus. Więcej uczestników rynku to węższe spready, łatwiejsze wyjście z pozycji i większa szansa, że ktoś w ogóle zauważy dobrą spółkę z drugiego czy trzeciego szeregu. Polskie akcje od lat są wyceniane taniej niż porównywalne firmy na Zachodzie, a jednym z powodów jest to, że mało kto spoza regionu na nie patrzy.

Nie warto jednak oczekiwać, że kilka tysięcy Portugalczyków z aplikacją w telefonie wywinduje kursy. O wycenach na GPW wciąż decydują głównie fundusze zagraniczne i krajowe instytucje, a nie drobni inwestorzy. Do tego kapitał, który przyszedł z powodu dobrych wyników, odpływa równie szybko, kiedy wyniki słabną. Inwestor z Madrytu nie ma żadnego sentymentu do WIG20 i sprzeda polskie akcje bez wahania, gdy tylko na innym rynku pojawi się coś ciekawszego.

Warto też pamiętać, że to na razie pilotaż z jednym brokerem. Prawdziwą zmianą byłoby, gdyby podobne programy wprowadzili inni duzi gracze w Europie, a polskie spółki zaczęły pojawiać się w zagranicznych aplikacjach obok Amazona i Siemensa.

Prawne kulisy: paszport unijny i podatki

Od strony prawnej całość jest prostsza, niż mogłoby się wydawać. Firmy inwestycyjne z jednego kraju UE mogą obsługiwać klientów w całej Wspólnocie dzięki tzw. paszportowi wynikającemu z dyrektywy MiFID II. XTB działa pod nadzorem KNF i nie potrzebuje osobnej licencji we Francji czy Hiszpanii, żeby oferować tam akcje z Warszawy. Zmiana sprowadza się więc do decyzji biznesowej brokera, bez nowych przepisów.

Inaczej wygląda kwestia podatków. Polak płaci od zysków z giełdy podatek Belki, czyli 19 proc., chyba że inwestuje w ramach IKE czy IKZE. Zagraniczny inwestor rozlicza zysk ze sprzedaży akcji co do zasady w swoim kraju zamieszkania, zgodnie z umową o unikaniu podwójnego opodatkowania. Przy dywidendach od polskich spółek zwykle pobierany jest podatek u źródła w Polsce, którego wysokość może zostać obniżona na podstawie takiej umowy. Dla klienta to dodatkowa papierologia i jedna z barier, której sama aplikacja nie usunie.

Kto wybiera brokera, powinien też wiedzieć, jak chronione są jego aktywa. Ten temat poruszaliśmy w rozmowie z prezesem spółki zatytułowanej XTB to nie jest bank. Akcje klientów są oddzielone od majątku brokera, a dla zagranicznego inwestora, który może się obawiać polskiego podmiotu, ma to spore znaczenie.

Państwo chce rynku kapitałowego, ale idzie mu to opornie

Inicjatywa GPW i XTB wpisuje się w szerszy trend. Od kilku lat zarówno giełda, jak i rząd mówią o konieczności wzmocnienia polskiego rynku kapitałowego. Efekty są różne. Niedawno toczyła się dyskusja o tym, czy osobiste konta inwestycyjne naprawdę pomogą drobnym oszczędzającym, czy raczej przekierują ich pieniądze na giełdę bez należnych korzyści podatkowych.

Na tym tle pilotaż z XTB wygląda rozsądnie. Nikt nikogo nie zmusza ani nie wabi ulgą, po prostu usuwa się jedną przeszkodę i pokazuje polskie spółki ludziom, którzy i tak już inwestują. Broker zyskuje dodatkowe prowizje i ofertę, giełda zyskuje obroty, a polscy inwestorzy mogą zyskać na większej płynności.

Rozszerzanie oferty to zresztą u XTB stały kierunek. Kilka miesięcy temu pisaliśmy, że XTB rozszerza godziny handlu dla prawie tysiąca akcji i ETF-ów. Dostęp zagranicznych klientów do Warszawy to kolejny krok w tę stronę, tyle że tym razem korzyść może trafić nie tylko do brokera i jego klientów, ale do całego polskiego rynku.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover