1. Home -
  2. Środowisko -
  3. Płacisz mniej za śmieci, bo segregujesz? Twój sąsiad pewnie nie – i też płaci mniej

Płacisz mniej za śmieci, bo segregujesz? Twój sąsiad pewnie nie – i też płaci mniej

Statystyczny Polak wytwarza co roku kilkaset kilogramów odpadów. Większość z nich to odpady zmieszane, obok plastiku, szkła czy papieru. W teorii wszystko wydaje się proste: segregacja, osobne worki na różne frakcje, mniej śmieci w środowisku i niższa opłata dla mieszkańców przestrzegających zasad. Niestety system jest dziurawy, przez co łatwo go oszukać.

Gminy tymczasem podnoszą opłaty za wywóz śmieci, a podwójna kara za brak segregacji powoli staje się standardem.

Czy jest to możliwe, aby przez np. pół roku nie zapełnić przynajmniej jednego worka na butelki? Wydaje się, że nie, ale system zbiórki odpadów w Polsce pozostaje na to ślepy.

Śmieciowa szara strefa w zabudowie jednorodzinnej

Polacy mieszkający w domach – a to według Eurostatu około 60 proc. populacji – korzystają z koszy i worków do segregacji odpadów. System jest prosty: osobny worek na papier, plastik czy szkło. Powinniśmy wystawiać je regularnie, w miarę potrzeb. Niemniej, bywa że worków z popularnymi odpadami, np. plastikiem, sąsiedzi nie wystawiają miesiącami i nikogo to nie obchodzi – a powinno.

System odbioru odpadów nie pozwala na bieżące monitorowanie, kto faktycznie segreguje, a kto nie. Mieszkańcy domów płacą mniej, jeśli zadeklarowali segregację, a pewności, czy naprawdę segregują, nie ma. Zużyte plastiki mogą być równie dobrze podrzucane do kontenera na pobliskie osiedle bloków, spalane albo wrzucane do odpadów zmieszanych.

Co prawda ustawodawca przewidział możliwość przeprowadzenia kontroli segregacji. Wójt, burmistrz lub prezydent miasta mogą sprawdzać prawidłowość segregacji, weryfikować kompostowniki i liczbę mieszkańców zadeklarowaną w systemie opłat za odpady. Tyle że kontrole przeważnie są symboliczne, więc generalnie mieszkańcy pozostają poza nadzorem. Co więcej, co czwarta gmina w Polsce nie radzi sobie z wymogami dotyczącymi segregacji i wskaźnikami recyklingu narzuconymi przez unijną dyrektywę odpadową.

Nie zawsze brak segregacji wynika z czystego lenistwa

Powodów, dla których część osób nie segreguje odpadów, jest wiele i nie zawsze wynikają one z lenistwa – ale takie oczywiście również się zdarzają.

Niektórym segregacja wydaje się skomplikowana i czasochłonna – worki i pojemniki zajmują miejsce, a poza tym czasem trudno się połapać, co należy wrzucić do plastiku, a co do odpadów zmieszanych. Właściwe sortowanie odpadów segregowanych to pole minowe i nawet drobny błąd może sporo kosztować. Inni po prostu wątpią w sens segregacji, będąc błędnie przekonani, że i tak wszystko trafi do jednej śmieciarki, więc ich wysiłek jest niepotrzebny. Są też tacy, którzy kierują się przede wszystkim własną wygodą – najłatwiej im wrzucić wszystko do jednego kosza.

Należy sprawdzać nie tylko, co jest w worku, ale i jak często worek jest wystawiany do odbioru

Wystarczyłby system, w którym pracownicy firm odbierających odpady zaznaczaliby – np. wykorzystując do tego specjalną aplikację – z której posesji i jaki rodzaj odpadów odbierali; czy ktoś w danym miesiącu faktycznie wystawił worek z plastikiem, papierem lub szkłem. Dzisiaj zadania ekip porządkowych przeważnie ograniczają się do wizualnej pobieżnej identyfikacji zawartości worków i kompletnie pomijają częstotliwość ich wystawiania przez domowników.

O ile da się zrozumieć, że worek ze szkłem albo papierem nie zapełnia się po brzegi co miesiąc, o tyle w przypadku plastiku wygląda to nieco inaczej. Ta frakcja pojawia się w każdym gospodarstwie niemal codziennie. Jeśli wszechobecny plastik miesiącami nie ląduje w oddzielnym worku przeznaczonym do odbioru, ewidentnie widać, że ktoś odpadów nie segreguje, mimo że korzysta z niższej opłaty za wywóz i zagospodarowanie.

Jasne, można wyobrazić sobie scenariusz, w którym ktoś po prostu gromadzi worki i wystawia je dopiero wtedy, gdy uzbiera się ich kilka. Tyle że wydaje się to bezsensowne, bo trudno znaleźć racjonalny powód do magazynowania resztek przez wiele miesięcy. A nawet gdyby tak było i ktoś nie miałby nic do ukrycia, to pewnie bez najmniejszego problemu pokazałby podczas kontroli taki składzik i kary by uniknął.

Za regularne niewystawanie worków gmina powinna dobrać się mieszkańcowi do portfela

Właścicieli, którzy zadeklarowali segregację, a nie wystawiają worków przez dłuższy czas, można by pociągnąć do odpowiedzialności z art. 6ka ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach i obciążyć wyższą opłatą. Orzecznictwo potwierdza, że kary za brak segregacji są nakładane coraz częściej – NSA uznał, że nawet jednorazowe uchybienie może skutkować podwyższoną opłatą.

Rada gminy określa stawki opłaty podwyższonej za gospodarowanie odpadami komunalnymi, jeżeli właściciel nieruchomości nie wypełnia obowiązku zbierania odpadów komunalnych w sposób selektywny, w wysokości nie niższej niż dwukrotność i nie wyższej niż czterokrotność stawki ustalonej przez radę gminy opłaty podstawowej. To być może zachęciłoby gagatków do uczciwego postępowania.

Pamiętajmy, że źle posegregowane odpady obniżają wymagane poziomy recyklingu, za co na gminy są nakładane kary. A kto je płaci? Oczywiście my wszyscy – podatnicy. Zarówno ci, których segregacja nie obchodzi, jak i ci poświęcający jej dużą uwagę.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi