- Bezprawnik -
- Rodzina -
- Twoje dziecko nie umie zrobić sobie śniadania? To nie jego wina, a twoja
Twoje dziecko nie umie zrobić sobie śniadania? To nie jego wina, a twoja
Rodzicielstwo w XXI wieku przypomina bardziej triathlon niż spokojny spacer po parku. Od rana do wieczora biegasz między przedszkolem, obiadem, korepetycjami, odrabianiem lekcji i kolacją. Każdy dzień to harmonogram wypełniony po brzegi.

W tym pędzie łatwo przeoczyć, że dzieciństwo nie powinno być maratonem. Czasem wystarczy po prostu pozwolić dziecku iść własnym tempem, odkrywać świat krok po kroku i uczyć się samodzielności bez wiecznego pośpiechu i ciągłego nadzoru.
Poprzednie pokolenia, pamiętające nędzę i ograniczenia PRL-u, nie chcą, aby ich dzieci odczuwały braków ani trudności. Chcą, żeby miały wszystko. I choć intencje wydają się dobre, paradoksalnie robią krzywdę większą niż można się spodziewać.
Dzieci żyją pod kuratelą uberrodziców wyprzedzających każdy ich krok
Uberrodzice wożą swoje pociechy wszędzie – od dodatkowych lekcji matematyki, przez jazdę konną, po zajęcia muzyczne, jakby bez tych podwózek czasami tylko na dystansie kilkuset metrów nie dało się przetrwać.
Podjeżdżasz pod studio tańca, gdzie czeka twoje dziecko, po kolejnej godzinie pląsów przy rytmach hip-hopu. Silnik jeszcze cicho pracuje, a ty przez chwilę patrzysz na innych rodziców: zawsze w gotowości, z kluczykami w dłoni, między jednym kursem a drugim. Nagle drzwi się otwierają, dzieci wpadają do samochodów z rumieńcami na twarzach, ale zamiast opowieści o nowych krokach w kabinie zapada znajoma cisza.
Pociechy natychmiast wlepiają wzrok w smartfony, a rodzic prowadzi w ciszy. Nie jak mama czy tata, tylko jak kierowca – czysto jak szofer w Uberze: klient wsiada w punkcie A, wysiada w punkcie B, kurs zakończony. Tak wcale nie wygląda perfekcyjna opieka nad dzieckiem, mimo że wydaje się wzorowa, bo rodzic dziecko zawiezie i przywiezie. Warto się zastanowić nad tym, jak łatwo w erze mediów społecznościowych staje się nie tylko szoferem, ale i menedżerem wizerunku dziecka w sieci, dokumentując każdy krok, zamiast dać dziecku przestrzeń do życia poza obiektywem.
Tzw. rodzicielstwo helikopterowe, czyli styl wychowania, w którym opiekunowie są stale „nad" potomkiem i kontrolują każdy obszar jego życia, nie jest dobre, ponieważ dziecko wtedy nie musi ryzykować i nie odkrywa, jak iść własną ścieżką. Nadopiekuńczość chroni je przed upadkiem – i jednocześnie przed nauką wstawania. Zwiększa ryzyko lęku i depresji w dorosłym życiu – dzieci nie doświadczają naturalnych konsekwencji swoich decyzji, nie uczą się wytrwałości ani radzenia sobie z niepowodzeniem.
Na takim gruncie wyrasta pokolenie oczekujące nagród i komfortu „na życzenie", niezdające sobie sprawy, że wszystko zdobywa się wysiłkiem. Wiele takich osób konsekwentnie unika odpowiedzialności i podejmowania trudnych decyzji, ma problem z założeniem rodziny albo pójściem do pracy. Prawo zresztą reguluje, jak długo rodzice muszą utrzymywać dziecko – i odpowiedź niejednego rodzica może zaskoczyć. W skrajnych przypadkach relacje rodzinne psują się na tyle, że rodzice sięgają po radykalne rozwiązania prawne. Warto wiedzieć, jak wydziedziczyć dziecko w testamencie, żeby nie dostało zachowku – choć oby nigdy nie musiało do tego dojść.
Dzieci potrzebują przewodników zamiast szoferów gotowych do drogi o każdej porze dnia i nocy
Zamiast wyręczać, pokaż, jak zdobywać umiejętności, rozwiązywać problemy i radzić sobie z porażkami. Nie chodzi o surowość, lecz o wytrwałość. Aby rozwijać u dziecka poczucie własnej wartości, trzeba pozwolić mu podejmować decyzje – niech samo dobiera strój do szkoły, robi śniadanie, posprząta pokój czy spakuje plecak. Pozwól starszemu dziecku samodzielnie ugotować obiad.
Pewnie wyleje makaron razem z wodą albo coś przypali, ale przynajmniej za każdym razem czegoś się nauczy. A kto wie – byłoby to też zgodne z literą prawa, ponieważ obowiązki dziecka w domu to nie tylko kwestia dobrego wychowania, ale i przepisów kodeksu rodzinnego.
Zachęcaj je do planowania i wykonywania drobnych obowiązków domowych, takich jak podlewanie kwiatów czy karmienie zwierząt, samodzielnego rozwiązywania prostych zadań szkolnych czy projektów artystycznych. Daj szansę na przygotowanie listy zakupów bądź samodzielną organizację czasu na naukę, zabawę czy trening.
Niech dziecko spróbuje rozwiązać konflikty z rówieśnikami lub rodzeństwem bez natychmiastowej interwencji rodzica. Takie lekcje uczą szybciej niż wszystkie kursy programowania świata razem wzięte. Przy okazji warto pamiętać, że pytanie czy dziecko musi słuchać się rodziców ma swoje umocowanie prawne – ale posłuszeństwo to nie to samo co bezwolność.
Rodzice umiejętnie równoważący miłość z granicami i pozwalający potomkowi zdobywać doświadczenie na własną rękę dają mu największy prezent: niezależność.
zobacz więcej:
15.04.2026 15:36, Aleksandra Smusz

Koniec z „byciem gościem u taty" po rozwodzie rodziców. Ten model opieki stawia dziecko na pierwszym miejscu
15.04.2026 14:47, Miłosz Magrzyk
15.04.2026 14:03, Piotr Janus
15.04.2026 13:19, Rafał Chabasiński
15.04.2026 12:31, Edyta Wara-Wąsowska
15.04.2026 11:43, Joanna Świba
15.04.2026 10:49, Joanna Świba
15.04.2026 10:02, Edyta Wara-Wąsowska
15.04.2026 9:20, Mateusz Krakowski
15.04.2026 8:34, Edyta Wara-Wąsowska
15.04.2026 7:48, Joanna Świba
15.04.2026 7:12, Joanna Świba

W Poznaniu zamykają jedyny poważny tor samochodowy, bo kilka lat temu pobudowali się obok niego ludzie
14.04.2026 20:33, Jakub Bilski
14.04.2026 19:48, Filip Dąbrowski
14.04.2026 19:17, Filip Dąbrowski
14.04.2026 16:01, Marcin Szermański
14.04.2026 15:13, Miłosz Magrzyk
14.04.2026 15:06, Mariusz Lewandowski
14.04.2026 13:43, Miłosz Magrzyk
14.04.2026 12:59, Marcin Szermański
14.04.2026 12:22, Edyta Wara-Wąsowska
14.04.2026 11:38, Mateusz Krakowski
14.04.2026 10:08, Edyta Wara-Wąsowska
14.04.2026 9:20, Mateusz Krakowski
14.04.2026 7:59, Aleksandra Smusz



























