1. Home -
  2. Firma -
  3. Szef wysłał za pracownikiem detektywa. Prawo jest po jego stronie

Szef wysłał za pracownikiem detektywa. Prawo jest po jego stronie

Mamy prawo kontrolować, jak nasi pracownicy wywiązują się z obowiązków — także wtedy, gdy przebywają poza zwykłym miejscem ich wykonywania. Ogranicza nas kodeks pracy i przepisy RODO. Niekiedy jednak prościej byłoby po prostu pójść za pracownikiem i sprawdzić, co robi w godzinach pracy. I okazuje się, że nawet to jest legalne.

Rafał Chabasiński25.03.2026 15:04
Firma

Kombinowanie z czasem pracy to nie tylko domena profesorów

Gazeta Wyborcza poinformowała kilka dni temu o skandalu na Śląskim Uniwersytecie Medycznym. Bez wdawania się w zbędne szczegóły, historia przedstawiała się mniej-więcej następująco. Pewien profesor zatrudniony przez uczelniany szpital nie wywiązywał się ze swoich obowiązków. Jego zwierzchnik nakrył go, jak spędzał czas pracy w swojej prywatnej klinice albo na targu staroci. Efekt? Dyrektor placówki miała zwolnić z pracy zwierzchnika, a kierownictwo uniwersytetu zamiatać sprawę pod dywan. Ot, znany chyba wszystkim uczelniany feudalizm w praktyce.

Co ma to w ogóle z codziennością polskiego przedsiębiorcy? Zaskakująco dużo. Nie da się ukryć, że nie trzeba być zasłużonym profesorem, by kombinować. Swego czasu dość głośno było o osobach wykonujących pracę zdalną, które jednocześnie pracowały dla kilku firm naraz. Kwestia kontroli pracownika podczas pracy zdalnej jest zresztą odrębnym, złożonym tematem. W praktyce wielu firm zdarzają się też służbowe wyjścia poza siedzibę. Niektórych może kusić, by przy okazji wykorzystać ten czas do załatwiania spraw całkowicie prywatnych albo wręcz symulowania pracy.

Kontrolowanie telefonu czy poczty pracownika wymaga spełnienia kodeksowych wymagań

Pytanie o to, czy możemy się przed takimi kombinacjami legalnie bronić, nasuwa się samo. W historii opisanej przez Wyborczą pojawił się zresztą dokładnie taki wątek. Wspominana dyrektor przekonywała bowiem, że zwierzchnik pana profesora nie miał prawa inwigilować swojego podwładnego. Dlaczego?

Pracodawca stwierdza, że przekazany raport został sporządzony z naruszeniem obowiązujących przepisów prawa, w szczególności przepisów o ochronie danych osobowych oraz zasad dopuszczalności monitorowania pracowników.

Teoretycznie we wspomnianym raporcie ze śledztwa znalazło się imię i nazwisko profesora oraz numery rejestracyjne jego samochodów. Gdzie więc przebiega granica dopuszczalności kontroli? Zaryzykowałbym stwierdzenie, że analogowe metody śledcze cieszą się dużo większą wyrozumiałością ze strony ustawodawcy od wszelkich form monitoringu z wykorzystaniem nowoczesnej technologii. Warto wiedzieć, czy pracodawca może sprawdzić mój telefon służbowy — tam granice kontroli są znacznie bardziej restrykcyjne.

Czy analogowe śledzenie pracownika to "inna forma monitoringu" w rozumieniu kodeksu pracy?

Przypomnijmy: wszelkie formy monitoringu w firmie są ograniczane w pierwszej kolejności przez kodeks pracy. Interesuje nas przede wszystkim art. 22² oraz art. 22³. Pierwszy wytycza granice dopuszczalności stosowania kamer w zakładzie pracy. Drugi z kolei dotyczy monitorowania poczty elektronicznej pracowników oraz innych analogicznych form kontroli. O zasadach monitorowania pracowników pisaliśmy szerzej w osobnym artykule. Siłą rzeczy to właśnie art. 22³ będzie kluczowy z punktu widzenia naszych rozważań:

§ 1. Jeżeli jest to niezbędne do zapewnienia organizacji pracy umożliwiającej pełne wykorzystanie czasu pracy oraz właściwego użytkowania udostępnionych pracownikowi narzędzi pracy, pracodawca może wprowadzić kontrolę służbowej poczty elektronicznej pracownika (monitoring poczty elektronicznej). § 2. Monitoring poczty elektronicznej nie może naruszać tajemnicy korespondencji oraz innych dóbr osobistych pracownika. § 3. Przepisy art. 22² § 6-10 stosuje się odpowiednio. § 4. Przepisy § 1-3 stosuje się odpowiednio do innych form monitoringu niż określone w § 1, jeśli ich zastosowanie jest konieczne do realizacji celów określonych w § 1.

Przedsiębiorca może sprawdzać między innymi telefon służbowy swoich pracowników, jeżeli jest to niezbędne do zapewnienia organizacji pracy umożliwiającej pełne wykorzystanie czasu pracy. Oznacza to tyle, że możemy kontrolować swoich pracowników po to, by się upewnić, że rzeczywiście pracują wtedy, kiedy powinni. Nie możemy jednak naruszać dóbr osobistych pracownika, w tym przede wszystkim tajemnicy jego korespondencji oraz szeroko rozumianego prawa do prywatności. Musimy także spełnić zadość określonym obowiązkom informacyjnym.

Śledzenie pracownika poza siedzibą firmy jest zgodne z prawem

Jak to się ma do śledzenia pracownika poza siedzibą firmy, gdy ten teoretycznie powinien wykonywać swoje zadania „w terenie"? Nawet gdyby przyjąć, że fizycznie za nim idąc i obserwując go z ukrycia stosujemy „inną formę monitoringu", to mamy do czynienia z rozwiązaniem całkowicie zgodnym z prawem. Możemy to zrobić osobiście albo posyłając za podejrzanym pracownikiem kogoś bardziej zaufanego.

Mamy nawet prawo wynająć do tego zadania prywatnego detektywa. Ten jak najbardziej może przyjąć od nas takie zlecenie, ponieważ pozwala mu na to art. 2 ust. 1 pkt 1) ustawy o usługach detektywistycznych. Stosunek pracy w końcu jest stosunkiem prawnym dotyczącym osoby fizycznej.

Śledzenie pracownika poza firmą jest zgodne z RODO

Co w takim razie z wykorzystaniem zdobytej informacji przeciwko pracownikowi bumelantowi? Nie musimy się martwić przepisami RODO. Mamy bowiem podstawę do zgodnego z prawem przetwarzania zdobytych w ten sposób danych osobowych. Obejmują zarówno kontrolne śledzenie pracownika poza miejscem pracy, jak i monitoring GPS w samochodzie służbowym. Znajdziemy je w art. 6 ust. 1 lit. f) RODO:

    Przedsiębiorca nie jest organem publicznym, więc jak najbardziej może skorzystać z lit. f). Kontrola wykonywania przez pracownika zawartej z nami umowy mieści się w naszym prawnie uzasadnionym interesie.

    Konsekwencje dla nieuczciwego pracownika — aż do dyscyplinarki

    Skoro zaś mamy pełne prawo kontrolować sposób wykonywania przez pracownika obowiązków poza siedzibą firmy oraz przetwarzać w tym celu jego dane osobowe, to tym bardziej możemy wyciągać wobec niego konsekwencje wynikające z kodeksu pracy. W tym wypadku mamy do dyspozycji całą paletę środków, wśród których w skrajnych przypadkach będziemy mogli zastosować nawet zwolnienie dyscyplinarne. Powody zwolnienia dyscyplinarnego mogą być różne, ale symulowanie pracy i niewykonywanie obowiązków służbowych z pewnością mieści się w katalogu ciężkich naruszeń obowiązków pracowniczych.

    Obserwuj nas w Google Discover
    Google Discover
    Podobają Ci się nasze treści?
    Google Discover
    Dołącz do dyskusji
    Najnowsze
    Warte Uwagi