Sytuacja w Iranie nie jest wesoła
Od 2022 r. w Iran trwają szerokie protesty społeczno-polityczne, które rozpoczęły się po brutalnej śmierci Mahsy Amini — młodej kobiety zatrzymanej przez tzw. „straż moralności” za rzekome naruszenie zasad ubioru. Jej śmierć stała się symbolem głębszego sprzeciwu wobec ograniczeń wolności i prawa państwa do kontroli nad ciałem obywateli.
Protesty szybko rozlały się na setki miast i miasteczek. Uczestniczyły w nich tysiące ludzi — przede wszystkim młodych, w tym ogromna liczba kobiet. Ich żądania obejmowały zniesienie obowiązku noszenia hidżabu i większe prawa obywatelskie. Ruch ten został spotkany surową odpowiedzią aparatu państwa.
Od tego czasu minęło już wiele lat, obecnie jednak protesty przybrały na sile – od kilku tygodni mówi się o krwawym tłumieniu oporu obywateli. Według organizacji monitorujących prawa człowieka, w wyniku pacyfikacji protestów zginęło przynajmniej pięć tysięcy osób (nieoficjalnie mówi się nawet o dwunastu tysiącach), o liczbie rannych nawet nie wspominając. Wiele osób jest również aresztowanych, a ich los może być opłakany – państwo Irańskie może oskarżyć protestujących o wystąpienie przeciwko prawu bożemu, co karane jest śmiercią. Nie brakuje również relacji o brutalności władzy i torturach.
Im dłużej trwają represje, tym bardziej Iran oddala się od obrazu państwa, w którym obywatel ma fundamentalne prawa. Krytycy porównują sytuację z krajami o autorytarnych systemach, gdzie państwo instrumentalizuje prawo religijne i aparat bezpieczeństwa, by tłumić wszelkie przejawy sprzeciwu.
Nie zawsze tak było
To, co dziś obserwujemy, nie było nieuniknione. Jeszcze w drugiej połowie XX wieku Iran był krajem znacznie bardziej otwartym społecznie i kulturowo. Stolica kraju, Tehran, tętniła życiem studenckim, a kobiety, zwłaszcza w dużych miastach, często pojawiały się w przestrzeni publicznej w zachodnim stylu ubioru — bez nakrycia głowy, w krótszych sukniach, na uczelni czy w pracy.
Na archiwalnych fotografiach i materiałach wideo widać modę, muzykę i styl życia zbliżony do tego, jaki w tamtym czasie dominował w Europie. Iran był naprawdę postępowy. Wspominając pomoc, jaką ten Kraj udzielił Polsce (w 1942 roku Iran przyjął około 120 000 polskich uchodźców wojennych, zapewniając im schronienie, żywność i opiekę) mówimy kraju raczej liberalnym. Zgodnie z danymi historycznymi, pod rządami Mohammada Rezy Pahlawiego, który rządził od 1941 roku w tym kraju przeprowadzono wiele reform, który upodobniły Iran do krajów Europejskich. Niestety, końcem lat 70. wszystko się zmnieło.
Sytuacja w Iranie zmieniła się w 1979 roku
Przejście od względnej świeckości do obecnego autorytarnego systemu zaczęło się wraz z rewolucją islamską w 1979 r. To wydarzenie było przełomowym momentem, który doprowadził do obalenia monarchii i ustanowienia republiki teokratycznej. Ta zmiana spowodowała umocnienie władzy religijnej i odejście od „zachodniego" stylu życia.
Protesty z ostatnich lat pokazują, że nawet przy głębokiej kontroli państwa podziemie oporu i pragnienie wolności pozostają żywe — ale odpowiedź reżimu była brutalna i kosztowna dla protestujących. Dlaczego sytuacja w Iranie obecnie jest tak poważna? Ponieważ Irańczycy zaznali wolności. Obecnie jednak nie potrafią wyzwolić się spod islamskich rządów, które z kobiet uczyniły obywateli drugiej kategorii, dały przyzwolenie na zabójstwa honorowe, tortury i kamienowanie, nawet za wyimaginowane przewinienia.
Europa też stoi przed wyzwaniami
Tak dramatyczne wydarzenia dzieją się oczywiście w kontekście specyficznym dla Iranu — jego historii, struktury władzy i ustroju teokratycznego. Jednak nie oznacza to, że europejskie społeczeństwa są odporne na napięcia wynikające z szybkich zmian społecznych i kulturowych. A te niestety od dekad postępują.
W wielu krajach europejskich występują dziś realne problemy związane z integracją migrantów i napływem ludności z kultur o odmiennych normach społecznych. Dyskusje o tym, jakie wartości powinny obowiązywać w przestrzeni publicznej, dotyczą wolności słowa, praw kobiet, edukacji czy obowiązków obywatelskich.
We Francji, Wielkiej Brytanii czy nawet w Niemczech istnieją dzielnice, w których samotna kobieta z odsłoniętą twarzą i bez towarzystwa mężczyzny realnie ryzykuje. W niektórych rejonach Anglii opieka społeczna boi się interweniować, a dzieci nie realizują obowiązku szkolnego. We Francji policja unika części dzielnic, gdzie prawo państwowe zostało zastąpione prawem siły.
Od takiej sytuacji do głębokiej zmiany porządku społecznego jest bliżej, niż chcielibyśmy przyznać. Historia Iranu pokazuje, że rewolucje kulturowe nie zawsze przychodzą z czołgami – często zaczynają się od przyzwolenia i strachu przed „byciem niepoprawnym".
Nie bójmy się obcokrajowców, ale na naszych warunkach
Ten tekst nie ma straszyć ani wzbudzać nienawiści wobec obcokrajowców. Europa potrzebuje migracji – także ekonomicznej. Ludziom, którzy w swoich krajach nie mają przyszłości, a są gotowi uczciwie pracować jako kierowcy, pracownicy fabryk czy przy ciężkich pracach fizycznych, należy pomagać.
Pomoc nie oznacza jednak rezygnacji z własnych zasad. Nie można dopuścić do sytuacji, w której w europejskich krajach nie są respektowane europejskie prawa, a wolność kobiet, świeckość państwa i powszechny dostęp do edukacji stają się kwestią negocjowalną.
Iran nie stał się tym, czym jest dziś, w jednej chwili. Stał się taki dlatego, że zbyt wielu ludzi uznało, że to ich nie dotyczy. Europa powinna tę lekcję potraktować bardzo poważnie i zwiększyć nacisk na dostosowanie społeczeństwa do europejskich zasad.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj