- Bezprawnik -
- Gospodarka -
- Szpitale toną w długach, SOR-y pękają. Co dalej z publiczną ochroną zdrowia?
Szpitale toną w długach, SOR-y pękają. Co dalej z publiczną ochroną zdrowia?
Klasyczny wigilijny stół: barszcz z uszkami, karp w galarecie, rodzina w pełnym składzie, a tu nagle wujek rzuca: „A ty, synek, kiedy wreszcie idziesz na tę tomografię?”. I zamiast kolęd czy wspomnień z dzieciństwa, rozmowa schodzi na kolejki do specjalistów, odwołane operacje i dziurę w NFZ większą niż PKB San Marino. Brzmi znajomo? Bo właśnie tak wyglądały święta w wielu polskich domach.

Dziura budżetowa wielkości małego kraju
Pod koniec roku Narodowy Fundusz Zdrowia kończy z deficytem szacowanym na 14 miliardów złotych, a na 2026 widmo już 23 miliardów. Szpitale publiczne toną w długach i łączne zadłużenie sięga prawie 26 miliardów, z czego same powiatowe mają na karku ponad 8,7 miliarda. Dyrektorzy masowo przesuwają planowe zabiegi, bo kasy brakuje nawet na bieżące rachunki. SOR-y pękają w szwach, a personel ledwo daje radę mimo kolejnych podwyżek, które pochłaniają lwią część budżetu.
Szczyty szczytów i deklaracje deklaracji
Rząd próbuje łatać dziury gdzie się da. Z Funduszu Medycznego poleciało dodatkowe 3,6 miliarda, dotacja z budżetu państwa urosła do rekordowych poziomów bo w sumie ponad 30 miliardów. Były dwa głośne szczyty medyczne w grudniu, jeden u premiera Tuska pod hasłem „Bezpieczny pacjent”, drugi u prezydenta Nawrockiego „Na ratunek ochronie zdrowia”.
Tusk zapewniał, że NFZ nie jest bankrutem, że nakłady rosną rok do roku, z 185 miliardów w 2023, przez 211 w 2024, do 237 w 2025. Nawrocki mówił wprost o głębokim kryzysie i podpisywał nowelizacje na oczach kamer. Brzmi jak święto porozumienia? No nie bardzo. Efekty tych szczytów? Szpitale wciąż liczą grosze, a pacjenci czekają.
Kolejki dłuższe niż do papieża w 1979
Według raportów Fundacji Watch Health Care średni czas oczekiwania na specjalistę to ponad 4 miesiące, najdłużej od dekady. Do endokrynologa? Rok, czasem więcej. Na tomografię komputerową czy rezonans miesiące. Operacje zaćmy, endoprotezy stawów - terminy przesuwane w nieskończoność. A na onkologię? Tam podobno priorytet, ale i tak słychać o wydłużających się kolejkach.
Historia z życia, bo teoria to za mało
Posłużę się swoją historią bo teoria to za mało aby zobrazować ten problem. W maju 2025 umówiłem się na wizytę do gastrologa, czas oczekiwania wynosi blisko 11 miesięcy (!), w październiku dostałem skierowanie do dermatologa, data wizyty? końcówka lutego 2026. Oczywiście jedno i drugie na cito.
Każdy kto ma nieszczęście potrzebować specjalistycznych porad lub leczenia i szuka pomocy publicznie, na NFZ może podać takie przykłady. Najabsurdalniejsze są operację i zabiegi, które są często potrzebne niezwłocznie a ich czas oczekiwania liczy się w miesiącach a nawet latach.
Zdrowie? Tylko dla tych z grubym portfelem
Dla ciebie, zwykłego Polaka wysuwa się prosty wniosek, zdrowie staje się coraz większym luksusem. Chcesz szybko się leczyć? Wyciągaj portfel, wizyta u ortopedy 300-500 złotych, badanie obrazowe tysiąc. Albo czekaj w publicznej kolejce, ryzykując, że choroba się rozwinie.
Frustracja rośnie jak na drożdżach. A u wielu osób przy świątecznym stole rozgrzała polityczna dyskusja.
Absurd w pełnej krasie
Wydajemy rekordowe miliardy (nakłady na zdrowie nigdy nie były wyższe) a system wciąż dyszy. Dlaczego? Bo pieniądze idą głównie na płace i łatanie bieżących dziur, zamiast na prawdziwe reformy. Brakuje profilaktyki, cyfryzacji, sensownej sieci szpitali.
Zamiast tego przerzucanie kosztów: raz z budżetu na NFZ, raz odwrotnie. Szczyty medyczne kończą się deklaracjami, ale konkretów jak na lekarstwo. Ministerstwo Zdrowia nawet szykuje cięcia na 2026 - limity do specjalistów, korekty refundacji leków żeby zaoszczędzić ponad 10 miliardów. Pacjent ma płacić więcej i czekać dłużej.
Co z tego wynika
A konsekwencje? Coraz więcej osób rezygnuje z leczenia, bo nie stać ich na prywatne, a publiczne jest zbyt odległe. Rośnie liczba powikłań, hospitalizacji w ostatniej chwili. Młodzi lekarze wyjeżdżają za granicę, bo tu czeka ich jedynie harówka za marne pieniądze. Starzejące się społeczeństwo potrzebuje więcej opieki gdy system ledwo zipie.
Zdrowie pod choinkę
Święta to czas nadziei, ale w ochronie zdrowia nadzieja coraz cieńsza. Może w końcu ktoś poważnie weźmie się za reformy, zamiast gasić pożary co grudzień? Bo inaczej za rok przy stole znowu usłyszymy „A ty kiedy na ten rezonans?”. Mam nadzieje, że w świątecznych życzeniach wspomnieliście o zdrowiu, bo na NFZ coraz trudniej o nie liczyć.

Wynajmujesz mieszkanie bez umowy? Skarbówka i tak się dowie, a kara może sięgnąć 46 milionów złotych
17.05.2026 13:51, Aleksandra Smusz
17.05.2026 10:25, Rafał Chabasiński
17.05.2026 9:34, Marcin Szermański
17.05.2026 8:39, Marcin Szermański
17.05.2026 7:40, Mateusz Krakowski
17.05.2026 6:43, Miłosz Magrzyk

Klienci uciekają od chatbotów, tylko InPost robi to dobrze. Firmy próbują oszczędzać, a tracą o wiele więcej
16.05.2026 19:03, Joanna Świba
16.05.2026 18:07, Marcin Szermański
16.05.2026 17:48, Joanna Świba
16.05.2026 17:33, Marcin Szermański
16.05.2026 13:51, Jakub Bilski
16.05.2026 7:12, Mateusz Krakowski
15.05.2026 16:31, Marek Śmigielski

„Wychowałem cię, więc mi się należy". Czy rodzice mogą żądać od dorosłego dziecka zwrotu za lata wychowania?
15.05.2026 15:43, Miłosz Magrzyk
15.05.2026 15:01, Marek Śmigielski
15.05.2026 14:11, Marcin Szermański
15.05.2026 13:26, Marcin Szermański
15.05.2026 13:12, Miłosz Magrzyk
15.05.2026 12:30, Edyta Wara-Wąsowska
15.05.2026 11:36, Marek Śmigielski
15.05.2026 10:42, Piotr Janus
15.05.2026 9:59, Edyta Wara-Wąsowska
15.05.2026 9:23, Mateusz Krakowski
15.05.2026 8:40, Edyta Wara-Wąsowska
15.05.2026 7:48, Marek Śmigielski

Najem prywatny nie jest niewidzialny. Fiskus coraz łatwiej może sprawdzić, kto zarabia na mieszkaniu
14.05.2026 16:00, Joanna Świba
14.05.2026 15:09, Marcin Szermański

























