1. Home -
  2. Transport -
  3. PKP przyspiesza do 320 km/h. Tylko czy my tego naprawdę potrzebujemy?

PKP przyspiesza do 320 km/h. Tylko czy my tego naprawdę potrzebujemy?

Wygląda na to, że Pendolino wkrótce spadnie z tronu i będzie musiało ustąpić jeszcze szybszym kolejom w Polsce. Ogłoszono właśnie przetarg na pociągi rozwijające prędkości przekraczające 320 km/h, najszybsze w tej regionie kontynentu.

Bardzo szybka kolej w Polsce?

W przetargu przewidziano minimum 20 składów z opcją rozszerzenia do 35, o czym wspomina na platformie X Dariusz Klimczak, minister infrastruktury.

Rozwiń

Możemy przeczytać między innymi:

Zakup 20 nowoczesnych składów rozwijających prędkość równą lub wyższą niż 320 km/h (z opcją na kolejne 35) to historyczny krok i jeden z najważniejszych momentów w dziejach polskiej kolei

Nowy tabor to realna zmiana jakości podróżowania - krótsze czasy przejazdu, wysoki komfort, połączenia krajowe i międzynarodowe bez przesiadek. To kolej projektowana z myślą o przyszłej infrastrukturze high speed i kolejnych dekadach rozwoju

Niemałe prędkości, niemałe kontrowersje

Jak pisze dalej minister Klimczak, nowe super szybkie pociągi będą obsługiwać głównie linię "Y", a więc trasę Warszawa-Port Polska-Łódź/Wrocław. Sporo kontrowersji wzbudza jednak poniższy fragment:

Do przetargu zaproszone zostały polskie firmy, które zgłosiły gotowość udziału w przetargu we współpracy z podmiotami dysponującymi odpowiednim doświadczeniem i know how.

Jak informuje ministerstwo infrastruktury, jest to nie tylko pierwszy taki przetarg w historii Polski, ale i całej Europy Środkowej. Pierwszy na pociągi rozwijające prędkości powyżej 320 km/h. Czy powinniśmy się cieszyć? Niekoniecznie.

Nie brakuje bowiem opinii o ustawieniu przetargu pod niemieckiego Siemensa i francuskiego Alstoma. Wszystko przez wymagane prędkości wynoszące ponad 300 km/h. W ten sposób w praktyce zostali wykluczeni polscy producenci pociągów jak PESA, Newag czy Stadler, których konstrukcje osiągają maksymalnie do 200 km/h. Rodzi się więc pytanie, o jakich "polskich firmach" mówi minister Klimczak, które zostały zaproszone do tego przetargu?

Czy potrzebujemy takich dużych prędkości?

Super szybkie pociągi działają z powodzeniem od lat np. we Francji (słynne TGV), a także w Japonii. Kraj Kwitnącej Wiśni jest na tym polu istnym fenomenem, gdyż nie tylko polskie PKP, ale i koleje z innych państw powinny postawić sobie za wzór właśnie japońską kolej. Średnie opóźnienia liczone są tu w sekundach, a jeżeli dojdzie do kilkuminutowej obsuwy, dochodzi niemal do tragedii narodowej.

Gdy my chwalimy się przetargami na pociągami o prędkościach >320 km/h, Chiny testują właśnie ponad dwukrotnie szybszą kolej. Jak donosi portal money.pl, jego prototypowa lokomotywa typu Maglev (kolej magnetyczna) rozpędziła się do prędkości aż 700 km/h i to w zaledwie 2 sekundy. To oczywiście tylko wczesny pojazd zaprojektowany z myślą o testach, ważący zaledwie 1,1 t, ale już teraz pokazuje ogromny potencjał. Zresztą już teraz w Chinach i w Japonii kursują komercyjne pociągi o prędkościach rzędu 400, a nawet 500 km/h.

O ile w wielkich Chinach bardzo szybka kolej ma jak najbardziej sens, podobnie jak w Japonii, o tyle w Polsce niekoniecznie. Czy w obliczu rosnącej dziury finansowej jest ona tak bardzo potrzebna? Tym bardziej że wprowadzenie tak szybkiej kolei wymagałoby też kosztownych zmian całej infrastruktury kolejowej.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi