1. Bezprawnik -
  2. Finanse -
  3. Scoring BIK spadł ci z 70 do kilku punktów? To nie znaczy, że bank odmówi kredytu

Scoring BIK spadł ci z 70 do kilku punktów? To nie znaczy, że bank odmówi kredytu

Od 1 lipca 2026 r. Biuro Informacji Kredytowej liczy ocenę punktową według nowego modelu, a w mediach społecznościowych zaroiło się od zrzutów ekranu z wynikami niższymi o kilkadziesiąt punktów. Powód zmiany jest jednak zupełnie inny, niż podejrzewa większość zaniepokojonych konsumentów: BIK przestał uwzględniać zapytania kredytowe z banków, a w zamian wpuścił do modelu chwilówki i płatności odroczone. Efekt bywa mylący, bo starego i nowego wyniku po prostu nie da się porównywać.

Nowy scoring BIK od 1 lipca 2026 r. Co realnie wchodzi do modelu

Ocena punktowa BIK to liczba z przedziału od 1 do 100, opisująca statystyczne prawdopodobieństwo, że dana osoba będzie regulować kolejne zobowiązania w terminie. Nie jest to żadna decyzja ani rekomendacja, tylko wskaźnik pokazujący, jak dana historia kredytowa wypada na tle historii innych klientów.

Najistotniejsza zmiana dotyczy zakresu danych. Wcześniej model opierał się przede wszystkim na kredytach bankowych. Teraz, jak informuje BIK, do wyliczeń wchodzą również pożyczki z sektora pozabankowego oraz zobowiązania powstałe przy korzystaniu z płatności odroczonych, czyli usług typu BNPL. Dla części konsumentów to zmiana kosmetyczna, dla części fundamentalna: ktoś, kto nie ma żadnego kredytu bankowego, ale regularnie kupuje „na wirtualny zeszyt”, po raz pierwszy zobaczy w scoringu odbicie tych nawyków.

Ryzyko, że płatności odroczone mogą storpedować nasz scoring BIK, sygnalizowane było na długo przed lipcową zmianą. Nowy model tylko formalizuje coś, co dla dostawców BNPL raportujących dane do BIK było oczywiste od dawna.

Zapytania kredytowe wypadły z równania

Druga zmiana jest równie ważna, choć znacznie mniej komentowana. BIK zmienił sposób przetwarzania danych o zapytaniach kredytowych składanych przez banki. Zapytanie, które nie zakończyło się udzieleniem finansowania, znika z bazy po 14 dniach. Wyjątki dotyczą sytuacji, w których bank wciąż rozpatruje wniosek albo wskazał późniejszy termin decyzji.

Praktyczna konsekwencja jest taka, że dane o starszych zapytaniach nie trafiają już do instytucji finansowych i nie są wykorzystywane ani w modelu BIK, ani w modelach bankowych. Innymi słowy, samo porównywanie ofert i składanie wniosków w kilku bankach naraz przestało obciążać ocenę punktową widoczną w Raporcie BIK.

To bezpośrednie echo sporu, który toczył się przez cały poprzedni rok. Model scoringowy UOKiK wziął pod lupę w marcu 2025 r., wszczynając postępowanie w sprawie podejrzenia, że mechanizm obniżania oceny przy większej liczbie zapytań ogranicza konkurencję między bankami. Logika urzędu była prosta: skoro racjonalny konsument boi się pytać o ofertę w kilku miejscach, bo może to pogorszyć jego pozycję, to rynek przestaje działać. Trudno nie zauważyć, że lipcowa zmiana idzie dokładnie w kierunku, którego oczekiwał urząd, choć BIK tłumaczy ją głównie względami technologicznymi i produktowymi.

Spadek oceny punktowej to nie odmowa kredytu

Najgłośniejsze relacje dotyczą osób, którym wynik miał spaść z okolic 70 punktów do wartości jednocyfrowych. Emocje są zrozumiałe, ale wniosek, że BIK „odebrał komuś kredyt”, jest fałszywy z dwóch powodów.

Po pierwsze, zmiana metodologii oznacza, że ta sama historia kredytowa jest liczona inaczej i na innym zestawie danych. Porównywanie wyniku sprzed 1 lipca z wynikiem po tej dacie przypomina porównywanie ocen wystawionych według dwóch różnych skal. Niższa liczba punktów jest sygnałem, żeby sprawdzić, co konkretnie ciągnie wynik w dół i czy wszystkie dane w historii kredytowej są poprawne, a nie prognozą decyzji banku.

Po drugie, i to jest kwestia czysto prawna, oceny punktowej BIK nie ma w żadnym przepisie regulującym udzielanie kredytów. Zgodnie z art. 70 ust. 1 ustawy Prawo bankowe bank uzależnia przyznanie kredytu od zdolności kredytowej rozumianej jako zdolność do spłaty kapitału wraz z odsetkami w umówionych terminach. Przy kredycie konsumenckim obowiązek oceny ryzyka wynika z art. 9 ustawy o kredycie konsumenckim. Scoring BIK może być jednym z elementów tej analizy, ale kredytodawca korzysta z własnego modelu i z danych, których BIK w ogóle nie widzi: dochodów, kosztów utrzymania, liczby osób na utrzymaniu, formy zatrudnienia. Klasyczna lista tego, co obniża zdolność kredytową, zaczyna się zresztą nie od punktów w BIK, tylko od kart kredytowych, limitów w koncie i rat za elektronikę.

Warto też pamiętać o dwóch uprawnieniach, z których konsumenci korzystają rzadko. Artykuł 70a Prawa bankowego pozwala żądać od banku wyjaśnienia dokonanej oceny zdolności kredytowej. Artykuły 15 i 16 RODO dają prawo dostępu do danych i żądania sprostowania tych nieprawidłowych, także wtedy, gdy błędny wpis pochodzi od instytucji, która przekazała go do BIK.

Sześć czynników zamiast czterech. Co pokazuje nowa ocena punktowa

Zmienił się także sposób wyjaśniania wyniku. Zamiast czterech obszarów użytkownik widzi teraz sześć, a przy każdym z nich informację, czy uwzględniono zobowiązania bankowe, pozabankowe, czy obie kategorie. Są to:

  • historia spłat, czyli przeszłe zaległości, ich wysokość i długość opóźnień,
  • bieżące spłaty, czyli aktualna terminowość regulowania rat,
  • staż kredytowy, czyli to, od jak dawna dana osoba korzysta z kredytów bankowych,
  • nowe kredyty, czyli liczba zobowiązań zaciągniętych w krótkim czasie (nie mylić z zapytaniami: model patrzy wyłącznie na finansowanie faktycznie udzielone),
  • wykorzystanie limitów na karcie kredytowej i w rachunku,
  • kredyty gotówkowe, czyli liczba równolegle spłacanych zobowiązań gotówkowych.

Rozbicie wyniku na sześć elementów ma swoją wartość praktyczną. Osoba, która zastanawia się, jak poprawić zdolność kredytową, dostaje wreszcie coś w rodzaju listy kontrolnej zamiast jednej abstrakcyjnej liczby.

Analizator kredytowy BIK bez opłat. Czym różni się od kalkulatora zdolności

Równolegle z modelem zmieniło się coś jeszcze. Od 28 czerwca 2026 r. każdy posiadacz konta w BIK może bezpłatnie korzystać z analizatora kredytowego, bez konieczności kupowania Raportu BIK. Narzędzie pozwala wykonać dowolną liczbę symulacji dla kredytu hipotecznego lub konsumpcyjnego, przy różnych kwotach i okresach spłaty.

Różnica wobec popularnych kalkulatorów zdolności kredytowej jest zasadnicza: analizator opiera się na rzeczywistych danych o historii kredytowej zgromadzonych w BIK, a nie wyłącznie na kwotach wpisanych ręcznie przez użytkownika. Bezpłatna wersja pokazuje sam wynik i szacowane szanse. Szczegółowe wyjaśnienie, co zadecydowało o rezultacie, wymaga aktualnego Raportu BIK, nie starszego niż 48 godzin. Model biznesowy pozostaje więc niezmieniony, darmowa jest diagnoza, płatna diagnostyka.

Rynek pozabankowy w scoringu. Regulacyjna luka wciąż otwarta

Włączenie BNPL do oceny punktowej domyka pewien paradoks. Płatności odroczone od lat funkcjonują na obrzeżach reżimu kredytu konsumenckiego, bo przy braku kosztów po stronie kupującego zastosowanie znajduje wyłączenie z art. 4 ust. 1 pkt 1 ustawy o kredycie konsumenckim. Spór o to, czy płatności odroczone i kredyt konsumencki powinny podlegać temu samemu nadzorowi, toczy się od 2023 roku i nie został rozstrzygnięty.

Efekt jest osobliwy: produkt, wobec którego ustawodawca wciąż się waha, wpływa już realnie na ocenę wiarygodności kredytowej milionów konsumentów. Z punktu widzenia trafności modelu to krok w dobrą stronę, bo BIK po prostu przestał udawać, że rynek finansowy kończy się na bankach. Z punktu widzenia ochrony konsumenta pozostaje pytanie, czy osoba klikająca „zapłać za 30 dni” przy koszyku za 200 zł ma świadomość, że właśnie zostawia ślad w tym samym systemie, który za trzy lata będzie oglądany przy wniosku o hipotekę.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover

zobacz więcej: