- Home -
- Edukacja -
- Uczniowie bywają dyskryminowani ze względu na to, którą ręką piszą. I chyba nikt nie widzi w tym problemu
Uczniowie bywają dyskryminowani ze względu na to, którą ręką piszą. I chyba nikt nie widzi w tym problemu
Dlaczego w niemal każdej klasie wszystko wygląda tak samo, jakby ktoś od lat kopiował jeden schemat bez chwili refleksji? Ławki ustawione równo, tablica na wprost i okna po lewej stronie to elementy uznawane za naturalne. Dopiero gdy spojrzymy na szkołę przez pryzmat równości, zaczyna być jasne, że ta pozorna neutralność wcale nie jest taka niewinna. Bo uczeń w szkole bywa dyskryminowany wyłącznie ze względu na to, którą ręką pisze.

Niby coraz głośniej mówi się o inkluzywności i empatii, a szkoła wciąż funkcjonuje według zasad sprzyjających jednej, dominującej grupie praworęcznych. I nikt się nad tym specjalnie nie pochyla.
Praworęczność to „ustawienie domyślne” w edukacji
Przez dekady leworęczność była traktowana jak problem, który trzeba „naprawić”. Dzieci przestawiano na prawą rękę, ignorując ich naturalne predyspozycje. Kiedyś uczniowie posługujący się lewą ręką byli uważani za niezdarnych. Przypisywano związki z czarną magią albo skłonności przestępcze. Dzisiaj postrzegamy to jako oczywisty absurd.
Ale, jak się okazuje, do tej pory nikt o leworęcznych nie pomyślał. Stąd standardowe ustawienie sal w szkołach, z oknami po lewej stronie. Naturalne światło od zawsze było uznawane za sprzymierzeńca koncentracji i efektywnej nauki. Zanim sale wypełniły się sztucznym oświetleniem, to właśnie słońce decydowało o tym, czy uczniowie dobrze widzą, co zapisują w zeszytach. Ustalono więc prostą zasadę: światło powinno padać z lewej strony. Dla osoby piszącej prawą ręką to komfortowe; uczeń płynniej wykonuje ruchy dłonią i mniej męczy wzrok. Z czasem ten funkcjonalny detal urósł do rangi standardu, który przestano kwestionować.
Problem polega na tym, że standard nie oznacza sprawiedliwości. Skoro zdecydowana większość społeczeństwa jest praworęczna, to właśnie pod nią projektowano szkoły, meble i przestrzenie edukacyjne. Logika była prosta: jeśli coś działa dla większości, to jest wystarczająco dobre. W ten sposób architektura szkolna stała się odbiciem suchej statystyki. Osoby leworęczne od pierwszych lat edukacji muszą natomiast funkcjonować w warunkach, które nie są dla nich optymalne.
Pozorna drobnostka może przez lata dekoncentrować
Dla ucznia leworęcznego światło padające z lewej strony to nie ułatwienie, lecz przeszkoda. Ręka zasłania notatki, przez co komfort pisania spada. Te drobiazgi na pierwszy rzut oka wydają się nieistotne, ale w skali lat mogą na dobre zdekoncentrować i pogorszyć tempo pracy.
Jak widać, chociaż leworęczność przez wieki będącą źródłem uprzedzeń i przesądów, dziś powszechnie akceptujemy, problem z dostosowaniem infrastruktury pozostał – i to nie tylko w postaci okien, ale również np. myszek komputerowych używanych podczas lekcji informatyki. MEN zachowuje się tak, jakby ten temat nie istniał. Tymczasem ludzi leworęcznych wcale nie jest skrajnie mało – szacuje się, że to od 8 do 15 proc. ogólnej populacji.
Mówimy o empatii, a nie dostosowujemy klas do potrzeb wszystkich uczniów
Współczesna szkoła chętnie mówi o równości, empatii i zapobieganiu wykluczeniu. Uczymy dzieci wrażliwości społecznej, a jednocześnie nie zastanawiamy się, czy każdy uczeń ma równie wygodne warunki do robienia notatek. Standaryzacja wygrywa z elastycznością, bo jest tańsza i prostsza w realizacji. Układ sal pozostaje niezmienny, a leworęczni muszą się dostosować. Właśnie tak: dyskryminacja nie zawsze przybiera formę zakazów czy otwartych uprzedzeń. Czasem jest architektoniczna i na pierwszy rzut oka niewidoczna.
Dopóki szkoła nie zacznie zauważać potrzeb uczniów leworęcznych, okna po lewej stronie sali pozostaną symbolem systemu mówiącego o równości, ale wciąż projektującego świat pod jedną, wygodniejszą normę.
zobacz więcej:

Claude, Gemini i ChatGPT odpowiedziały na pytanie o istnienie Boga. Jedna z nich dała Jahwe szansę poniżej 0,001 proc.
06.03.2026 21:54, Mariusz Lewandowski
06.03.2026 20:12, Miłosz Magrzyk

Lepiej nie narzekajmy na ceny leków. Bo jak będziemy narzekać, to nie będziemy mieli czym się leczyć
06.03.2026 18:25, Miłosz Magrzyk
06.03.2026 16:19, Marcin Szermański
06.03.2026 16:01, Miłosz Magrzyk
06.03.2026 15:13, Marcin Szermański
06.03.2026 14:27, Marek Śmigielski
06.03.2026 13:39, Aleksandra Smusz
06.03.2026 13:19, Mariusz Lewandowski
06.03.2026 12:52, Miłosz Magrzyk
06.03.2026 11:52, Edyta Wara-Wąsowska
06.03.2026 11:08, Marek Śmigielski
06.03.2026 10:17, Marcin Szermański
06.03.2026 9:37, Marek Śmigielski
06.03.2026 8:55, Mateusz Krakowski

Banki mają zwracać środki klientom, którzy zostali oszukani w internecie. Ważna opinia rzecznika TSUE
06.03.2026 8:08, Edyta Wara-Wąsowska
06.03.2026 7:40, Aleksandra Smusz
06.03.2026 7:02, Marek Śmigielski
05.03.2026 20:23, Mateusz Krakowski
05.03.2026 16:01, Marcin Szermański
05.03.2026 15:16, Miłosz Magrzyk
05.03.2026 15:00, Mariusz Lewandowski
05.03.2026 14:29, Mateusz Krakowski
05.03.2026 13:42, Aleksandra Smusz
05.03.2026 12:07, Miłosz Magrzyk


























