1. Bezprawnik -
  2. ecommerce -
  3. Chciał sprzedać spodnie za 80 zł na Vinted. Został bez ubrań i bez pieniędzy

Chciał sprzedać spodnie za 80 zł na Vinted. Został bez ubrań i bez pieniędzy

O oszustwach w sieci czytamy i słyszymy niemal codziennie. Mimo to wciąż żyjemy w złudnym przekonaniu, że nas to nie dotyczy, a ofiarami padają wyłącznie naiwni lub nieostrożni. Nic bardziej mylnego. Przekonanie o własnym bezpieczeństwie to pierwszy i najpoważniejszy błąd, o czym wie już mój dobry znajomy, który chciał tylko sprzedać parę starych spodni na Vinted. Teraz nie ma ani spodni, ani gotówki.

Zwyczajna sprzedaż na Vinted z niezwyczajnym zakończeniem

Cała sytuacja bardzo przypomina mechanizm, który opisywaliśmy już wcześniej. Nie wiem, czy to tylko czysty zbieg okoliczności, ale za każdym razem chodziło właśnie o sprzedaż spodni na Vinted.

Jakiś czas temu kolega sprzedawał na Vinted trzy pary spodni w łącznej cenie 80 złotych. Dość szybko znalazły one zainteresowanego mieszkającego na drugim końcu kraju. Kontakt przebiegał zupełnie normalnie – kontrahent zadawał zwyczajne pytania o stan, rozmiar spodni itp. Nic nie zapowiadało tego, co miało się wkrótce wydarzyć.

Po ustaleniu ostatecznej ceny kupujący zamówił spodnie i zapłacił za towar. Nie pamiętam dokładnie, czy wybrał wysyłkę kurierską, czy paczkomat. W każdym razie po kilku dniach odebrał przesyłkę, co powinno definitywnie zakończyć całą transakcję. Niestety nie tym razem.

Brak i spodni, i pieniędzy

Jeśli wszystko jest w porządku, kupujący na Vinted ma 2 dni na zaznaczenie w aplikacji opcji „Wszystko OK". Następnie pieniądze są przetransferowane z bezpiecznego konta tymczasowego i przekazywane przez Vinted do portfela sprzedającego. Warto dodać, że nie tak dawno klienci poskarżyli się na serwis do UOKiK, zarzucając platformie m.in. nieprzejrzyste zasady wypłacania środków.

W tym przypadku kupujący stwierdził jednak, że jedna z par spodni ma przebarwienia, co udokumentował zdjęciem. Nadmienię tu, że kolega w rozmowie ze mną zarzekał się, że wszystko było z nimi w porządku. Co prawda były używane, ale ich rzeczywisty stan był znany kupującemu. Poza tym rzekome „przebarwienia" miały być fabryczne i w żaden sposób nie stanowiły wady, lecz cechę charakterystyczną produktu.

Vinted jako pośrednik nie chroni sprzedającego

Doszło jednak do słownych przepychanek, a kupujący – wcześniej człowiek o dużej kulturze osobistej – nagle stał się roszczeniowy i zwyczajnie niemiły. Po kilku dniach impasu do sporu odniosła się obsługa Vinted, która na podstawie materiałów dowodowych (głównie zdjęć) stwierdziła, że sprzedawany produkt był niezgodny z umową. Środki zostały zwrócone na konto kupującego, u którego jakimś cudem zostały również spodnie. Kolega został z niczym. To pokazuje, że sprzedający również może paść ofiarą oszustwa na Vinted.

Jakie jest stanowisko poszkodowanego w tej sprawie? Uważa on, że Vinted wcale nie chciało znaleźć zadowalającego dla obu stron rozwiązania, lecz jedynie szybko zakończyć spór. Wygląda na to, że powinien teraz prywatnie starać się o zwrot odzieży. Mówi jednak, że nie warto już tracić nerwów i cieszy się, że chodzi tylko o 80 zł, a nie np. o kilkaset złotych.

Bezpodstawne wzbogacenie – co mówi prawo

Oczywiście z uśmiechem na twarzy stwierdził, że „nie będzie sądził się o osiem dych", choć cała sytuacja podpada choćby pod art. 405 Kodeksu cywilnego, który traktuje o bezpodstawnym wzbogaceniu. Mechanizm ten bywa rozpatrywany podobnie jak wtedy, gdy ktoś wykona przelew na błędny numer konta – odbiorca nienależnych środków co do zasady powinien je oddać.

Kumpel podejrzewa, że zdjęcie kupującego zostało podrasowane przez AI lub sztucznie „podbite" aparatem z HDR. W każdym razie może pożegnać się i ze spodniami, i pieniędzmi, bo pewnie już ich nie odzyska.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Najnowsze
Warte Uwagi