1. Bezprawnik -
  2. Zagranica -
  3. 6266 zł za hotel na Mazurach. Za te pieniądze polecisz na Sycylię lub do Egiptu i jeszcze zostanie

6266 zł za hotel na Mazurach. Za te pieniądze polecisz na Sycylię lub do Egiptu i jeszcze zostanie

Rodzinny tydzień w hotelu 3* na Mazurach kosztuje ponad 6200 zł — to więcej niż analogiczny pobyt w Egipcie, Turcji czy na Sycylii. Dane z analizy Rankomat.pl pokazują, że granica między „tanią Polską" a „drogą zagranicą" przebiega zupełnie inaczej, niż większość z nas zakłada. 

Mazury droższe niż Morze Śródziemne

Mikołajki i Mrągowo to jedne z najbardziej rozpoznawalnych polskich kurortów, ale ich ceny w szczycie sezonu robią wrażenie. Para za 6 noclegów ze śniadaniem w apartamencie zapłaci w Mrągowie 2421 zł, a w Mikołajkach 2402 zł. Dla porównania: identyczny standard w tureckiej Alanyi kosztuje 1414 zł, a w egipskim Marsa Alam zaledwie 1165 zł.

Różnice stają się jeszcze wyraźniejsze przy rodzinnych rezerwacjach hotelowych. Hotel 3* dla czterech osób w Mikołajkach to najdroższy wariant w całym zestawieniu — 6266 zł. Na Sycylii ten sam standard kosztuje 4814 zł, w Turcji 3467 zł, a w Egipcie 3119 zł. Nic dziwnego, że coraz częściej powraca pytanie, jaki jest koszt wakacji w Polsce na tle popularnych kierunków zagranicznych.

Gdzie Polska wypada korzystnie?

To nie jest tak, że wakacje krajowe zawsze przegrywają cenowo. Polańczyk oferuje apartament dla pary już od 1458 zł, co jest wynikiem lepszym niż Sycylia i zbliżonym do Dalmacji. Ustka dla rodziny 2+2 kosztuje 2316 zł — praktycznie tyle samo co Egipt (2330 zł). Szczyrk i Szklarska Poręba wypadają natomiast najlepiej, gdy liczymy pełny koszt wyjazdu z transportem i wyżywieniem.

Jest jednak jeden szczegół, który wpływa na interpretację tych zestawień: analizowane obiekty zagraniczne leżały bezpośrednio przy plaży, podczas gdy polskie wybierano maksymalnie 3 km od centrum miejscowości. Nie jest to bez znaczenia przy ocenie wartości oferty.

Nocleg to nie wszystko

Sam koszt zakwaterowania rzadko decyduje o ostatecznym budżecie wyjazdu. Po doliczeniu transportu i wyżywienia Polska utrzymuje przewagę cenową nad popularnymi kierunkami zagranicznymi, ale przewaga ta nie jest już tak duża, jak można by się spodziewać.

Przy wyjeździe pary w apartamencie: Szczyrk wychodzi 2405 zł, Polańczyk 2451 zł, Szklarska Poręba 2508 zł. Sycylia — 3075 zł, Kreta 3446 zł. Polska jest tańsza, ale różnica wynosi około 600–1000 zł na osobę, nie kilka tysięcy.

Przy rodzinie 2+2 obraz jest podobny — Ustka to łącznie 3827 zł, Sycylia 5145 zł. Tu Polska faktycznie wygrywa wyraźniej, głównie dlatego, że koszty transportu zagranicznego (loty, transfery) przy czterech osobach znacząco obciążają budżet. To właśnie dlatego część rodzin od lat traktuje wakacje nad Bałtykiem jako domyślny wybór, mimo rosnących cen.

Czego w zestawieniu nie widać?

Liczby mówią dużo, ale nie wszystko. Egipt za 1165 zł za 6 nocy brzmi atrakcyjnie, dopóki nie doliczymy lotu, który w lipcu potrafi kosztować 800–1200 zł od osoby. Przy wyjeździe solo różnica między Polską a zagranicą może się wtedy zmniejszyć do symbolicznej kwoty lub zniknąć zupełnie.

Z drugiej strony koszty na miejscu potrafią działać odwrotnie. W Egipcie czy Turcji model all inclusive skutecznie eliminuje codzienne wydatki na jedzenie i napoje, a ceny lokalne są na tyle niskie, że nawet płatne atrakcje nie nadwyrężają znacząco portfela. Nie bez powodu Polacy mają wyraźną słabość do tańszego all inclusive w tych właśnie krajach. W Mikołajkach kolacja w restauracji nad jeziorem potrafi kosztować tyle co pół dnia wycieczki nad Nilem.

Kiedy zagranica faktycznie się opłaca?

Z analizy wyłania się dość konkretny wniosek: zagranica zaczyna być cenowo konkurencyjna przede wszystkim wtedy, gdy wybieramy Egipt lub Turcję i lecimy jako para. Dla rodzin z dziećmi lub przy wyjazdach grupowych koszty lotów i transferów zwykle przechylają szalę na korzyść krajowych destynacji — szczególnie tych mniej oczywistych niż Mazury w szczycie sezonu.

Elastyczność terminów to realna oszczędność

Warto też pamiętać o elastyczności terminów. Wyjazd tydzień przed lub po szczycie sezonu potrafi obniżyć cenę noclegu nawet o kilkadziesiąt procent — zarówno w Polsce, jak i za granicą. To często bardziej skuteczna oszczędność niż wybór tańszego kierunku w złym terminie, zwłaszcza że wakacje poza sezonem pozwalają uniknąć tłumów i upałów. Pomocny bywa też regionalny bon turystyczny, który w niektórych województwach obniża koszt pobytu.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi