- Bezprawnik -
- Biznes -
- Zakaz reklamy piwa uderzy też w piwo 0,0. Na liście są nawet parasole w ogródkach
Zakaz reklamy piwa uderzy też w piwo 0,0. Na liście są nawet parasole w ogródkach
Nowelizacja ustawy o wychowaniu w trzeźwości kojarzy się przede wszystkim z nocną prohibicją i końcem promocji typu 12+12. W tekście uchwalonym przez Sejm znalazł się jednak także całkowity zakaz reklamy i promocji piwa, który w praktyce obejmie też bezalkoholowe warianty znanych marek. Według samorządowców zakaz może dotyczyć również logo browaru na parasolu w ogródku czy na koszulce piłkarza. Senackie komisje wracają do ustawy 3 listopada.
Wino z wyjątkami, piwo bez żadnych. Zakaz sięga też internetu i piw 0,0
Dziś piwo jest jedynym alkoholem, który w Polsce można reklamować — choć pod szeregiem warunków, m.in. bez kierowania przekazu do nieletnich i bez kojarzenia picia z sukcesem. Ustawa przyjęta 8 października (na bazie projektów Lewicy i Polski 2050, przy poparciu 400 posłów) miałaby ten wyjątek usunąć. Reklamą ma być przy tym również publiczne rozpowszechnianie znaków towarowych i marek; ponieważ przepisy nie przewidują osobnych reguł dla internetu, zakaz objąłby media społecznościowe, współpracę z twórcami i oznakowanie w przestrzeni publicznej w takim samym stopniu jak telewizję. Za naruszenie grozić ma grzywna od 30 tys. do 1 mln zł albo kara ograniczenia wolności.
Mniej oczywista konsekwencja dotyczy piw 0,0. Obowiązujące prawo traktuje reklamę produktu noszącego tę samą nazwę lub znak co napój alkoholowy jak reklamę alkoholu; dopóki piwo korzystało z wyjątku, nie miało to większego znaczenia. Po zmianie promowanie „zerówki” pod marką znanego piwa stanie się — jak można się domyślać — praktycznie niemożliwe.
W trakcie prac w Sejmie przyjęto za to poprawki dopuszczające m.in. wydarzenia enokulinarne, targi czy święta winobrania, a także sprzedaż wina przez internet. Zastrzeżenia do tych poprawek zgłaszało m.in. Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, choć z zupełnie innych powodów niż branża piwowarska. Tak czy inaczej, trudno wskazać argument, dla którego festiwal wina miałby podlegać innym zasadom niż festiwal piwa.
Polacy piją coraz mniej piwa. Spożycie spada bez nowych zakazów
Nowe ograniczenia trafiają na rynek, który i tak traci. Jak podaje KCPU, w 2025 r. statystyczny Polak wypił 8,3 litra czystego alkoholu, a sześć lat wcześniej jeszcze 9,8 litra; jak wylicza branża, mniej więcej 60 proc. tego spadku wynika z malejącej konsumpcji piwa. Sama sprzedaż piwa zmniejszyła się w ubiegłym roku o 5,5 proc. pod względem wolumenu i o 4,1 proc. wartościowo, a tegoroczne dane nie wskazują na odwrócenie trendu. Do tego dochodzą rosnąca akcyza, opłata cukrowa i zapowiadana podwyżka VAT.
Trzeba przy tym przyznać, że skala sektora wciąż jest spora. Z raportu CASE wynika, że w 2024 r. wartość dodana związana z branżą piwowarską sięgnęła 20,54 mld zł (z czego ok. 7 mld zł przypadało na samą produkcję), a z jej działalnością wiąże się ok. 85 tys. pełnych etatów — w browarach, ale też u dostawców, przewoźników czy w handlu. Według szacunków Browarów Polskich łączne skutki gospodarcze nowych przepisów mogłyby sięgnąć co najmniej 700 mln zł rocznie; dla wielu zakładów oznaczałoby to dalszy spadek rentowności, a w konsekwencji ograniczenie inwestycji i zatrudnienia.
Parasole, podkładki, wyposażenie lokali. Rachunek zapłacą restauratorzy
Browary od lat są dla gastronomii czymś więcej niż dostawcą. Przekazują lokalom stoły, parasole, podkładki czy chłodziarki, a w zamian marka pojawia się w ogródku lub przy barze. Prezydent Tychów Maciej Gramatyka zwraca uwagę, że wymiana takiego wyposażenia oznaczałaby dla właścicieli dodatkowe koszty — najbardziej odczuwalne w małych i sezonowych punktach, które działają na niewielkiej marży. Co istotne, gastronomia odpowiada, według danych branży, za zaledwie ok. 8 proc. sprzedaży piwa w Polsce; trudno więc uznać ją za główne źródło problemu, z którym ustawa ma walczyć.
Sponsoring formalnie zostaje. Wątpliwości budzi jego forma
Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że browary nadal będą mogły sponsorować kluby i imprezy, a nazwa lub znak sponsora ma pojawiać się np. na plakatach i biletach na takich samych warunkach jak w przypadku innych alkoholi. Kluby i organizatorzy obawiają się jednak, że z koszulek, band reklamowych i scen zniknie to, za co sponsor faktycznie płaci, czyli rozpoznawalna marka piwa. Według branży browary wspierają każdego roku ok. 2 tys. imprez sportowych i kulturalnych, a Instytut Prawa Sportowego szacuje, że polski sport może tracić nawet 100 mln zł rocznie.
Najmocniej odczują to mniejsze ośrodki. W Żywcu dzięki sponsoringowi browaru klub Góral 1956 prowadzi zajęcia dla ok. 250 młodych zawodników; dyrektor sportowy klubu Michał Mikś przyznaje, że bez tego wsparcia część zajęć może stać się płatna albo zniknąć. Chyba że lukę w budżetach klubów i festynów wypełniłyby samorządy, które oczywiście musiałyby znaleźć wolne środki na ten cel – co nie będzie proste.
Chmiel sadzi się na lata. Plantatorzy nie zmienią produkcji z sezonu na sezon
Kurczący się rynek piwa to również mniejsze zamówienia na surowce. Polskie browary zużywają rocznie m.in. ok. 400 tys. ton słodu, 75 tys. ton zbóż i ponad 130 ton alfa-kwasów chmielowych. Szczególnie wrażliwa jest sytuacja chmielarzy, skupionych niemal w 90 proc. na Lubelszczyźnie; chmiel jest bowiem uprawą wieloletnią, rolnicy zainwestowali w uprawy licząc na zysk po kilku latach. Spadek popytu – ponad ten prognozowany, spowodowany dodatkową presją podatkową na branżę i nowymi zakazami - przekłada się na straty rozłożone na kilka kolejnych lat.
Koncerny sobie poradzą. Małe browary już mniej
O ile duże marki zdążyły zbudować rozpoznawalność, o tyle małe browary regionalne i rzemieślnicze dopiero o nią walczą — głównie przez internet, lokalne festiwale i współpracę z pubami, czyli dokładnie te kanały, które objąłby zakaz. Trzy największe koncerny odpowiadają za ok. 80 proc. sprzedaży piwa w Polsce, a blisko 300 browarów rzemieślniczych ma łącznie ok. 2 proc. rynku. Piwni rzemieślnicy mają wiele obaw związanych z nowymi przepisami, pytają o rzeczy bardzo praktyczne, np. o to, czy parasol z logo na biletowanym festiwalu, widoczny zza ogrodzenia, będzie już nielegalną reklamą. Nie będą też mogli komunikować swojej marki legalnie w internecie, w mediach społecznościowych. Wydaje się zatem, że zakaz, którego celem jest ograniczenie marketingu całej branży i sprzedaży jej produktów, może paradoksalnie utrwalić przewagę największych; ten sam problem dotyczy nowych marek piw bezalkoholowych, które postrzegane są jako alternatywa dla alkoholu.
Piwo 0,0 pod lupą, małpki na marginesie ustawy. Gdzie tu proporcja?
Segment piw bezalkoholowych urósł w ciągu siedmiu lat o ok. 250 proc., a w ubiegłym roku sprzedano ok. 2 mln hl takiego piwa. Rosnąca popularność „zerówek” to część trendu NoLo (no/low alcohol), czyli ograniczania alkoholu lub rezygnacji z niego; to produkt, który pozwala zostać przy stole bez alkoholu, a więc realizuje cel ustawy.
Z sondażu SW Research dla Salon24.pl (20–21 października 2026 r.) wynika, że za największy problem związany z alkoholem Polacy uważają sprzedaż małpek (38 proc. wskazań), a reklamę piwa 0,0 — zaledwie 1,8 proc. Blisko 67 proc. badanych nie uważa piw bezalkoholowych za źródło nadużywania alkoholu, a 49 proc. chce utrzymania ich reklamy (przeciwnego zdania jest niespełna 32 proc.).
Tymczasem w uchwalonej ustawie małpek dotyczy właściwie jeden przepis: opakowania do 300 ml mają być wyłącznie szklane lub metalowe. Małpki mają co prawda podrożeć, ale na mocy osobnego projektu resortów finansów i zdrowia, który zakłada podniesienie opłaty od nich z 25 do 100 zł za litr czystego alkoholu. Nie da się ukryć, że rozkład ciężarów wygląda na tym tle dość nierówno. Warto dodać, że Polacy kupują ponad 40 mln małpek miesięcznie, a co piątą przed południem. To blisko 6 mld zł przychodów rocznie, czyli 1/3 rynku napojów spirytusowych – jak podaje Rzeczpospolita. Jest to więc duży i przychodowy rynek.
Senat może jeszcze poprawić ustawę. Czasu zostało niewiele
Ustawa ma wejść w życie 1 stycznia 2027 r.; wcześniej musi ją jednak przyjąć Senat i podpisać prezydent. Trudno przy tym kwestionować, że nadużywanie alkoholu jest w Polsce poważnym problemem zdrowotnym i społecznym, a państwo powinno mu przeciwdziałać. Edukacja, profilaktyka i regulacje mogą iść w parze, pod warunkiem że dany instrument odpowiada na konkretny problem.
Senatorowie muszą więc ocenić, czy zakaz obejmujący piwo bezalkoholowe, wyposażenie ogródków i koszulki sportowców rzeczywiście przełoży się na mniejsze spożycie alkoholu — i czy uzasadnia koszty, które poniosą browary, restauratorzy, kluby, plantatorzy i lokalne społeczności.
zobacz więcej:










