- Bezprawnik -
- Energetyka -
- Rachunek za gaz wyższy nawet o 1,7 tys. zł. Rząd szykuje ratunek na 2027 rok
Rachunek za gaz wyższy nawet o 1,7 tys. zł. Rząd szykuje ratunek na 2027 rok
Taryfa na gaz dla gospodarstw domowych może w 2027 r. wzrosnąć nawet o ok. 35 proc. — tak wynika z szacunków, do których dotarła „Rzeczpospolita”. Rząd chce uniknąć takiego scenariusza i rozważa ponowne zamrożenie cen. Konkretne decyzje mają zapaść jeszcze w listopadzie.
Ceny gazu na giełdach poszły w górę. Rachunki zareagują z opóźnieniem
Do końca roku gospodarstwa domowe nie muszą jeszcze obawiać się wyższych rachunków — zatwierdzona przez URE taryfa, w której cena gazu wynosi ok. 197 zł za MWh netto, obowiązuje do końca grudnia. Na rynkach hurtowych sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej. W tym tygodniu kontrakty na holenderskim hubie TTF, który wyznacza punkt odniesienia dla całej Europy, przebiły poziom 100 euro za MWh.
Tak drogo nie było od blisko czterech lat. Główną przyczyną jest konflikt na Bliskim Wschodzie, który od miesięcy utrudnia eksport gazu z regionu odpowiadającego za ok. jedną piątą światowego zapotrzebowania. Do tego dochodzą zbliżająca się zima i niższe niż zwykle zapasy w unijnych magazynach.
Ile gaz na 2027 rok kosztuje sprzedawców?
Wysokie notowania nie trafiają na faktury za gaz od razu, ale sprzedawcy, którzy kupowali surowiec drożej latem i jesienią, będą chcieli uwzględnić te koszty we wnioskach taryfowych na kolejny rok. Wcześniej informowano już, że Orlen może złożyć wniosek o podwyżkę taryfy na gaz. Michał Kozak z DM Trigon ocenia, że gaz kupowany z myślą o przyszłym roku może kosztować sprzedawców od 230 do 300 zł za MWh. Gdyby przerzucili oni całość na klientów, stawka w taryfie poszłaby w górę — w jego bazowym scenariuszu — o mniej więcej 35 proc.
Ile podwyżka gazu oznacza dla domowego budżetu? Różnica może sięgnąć 1,7 tys. zł rocznie
Sam procent niewiele mówi przeciętnemu odbiorcy, dlatego warto przeliczyć go na konkretne kwoty. Dom ogrzewany gazem zużywa rocznie średnio ok. 20 MWh paliwa (taki poziom przyjmuje się zwykle dla grupy taryfowej W-3). Przy obecnej stawce sam gaz — bez opłat dystrybucyjnych i abonamentu — kosztuje takie gospodarstwo ok. 3,9 tys. zł netto rocznie. Po podwyżce o 35 proc. cena wzrosłaby do ok. 266 zł za MWh, a rachunek za paliwo do ok. 5,3 tys. zł netto. Po doliczeniu VAT różnica wyniosłaby więc ok. 1,7 tys. zł w skali roku.
Właściciele mieszkań, którzy używają gazu wyłącznie do gotowania, odczuliby zmianę znacznie słabiej — w ich przypadku mowa raczej o kilkudziesięciu, maksymalnie stu kilkudziesięciu złotych rocznie.
Rząd chce powtórzyć scenariusz z lat 2022–2024. Otwarte pozostaje pytanie o koszty
Według ustaleń dziennika Ministerstwo Energii chciałoby sięgnąć po mechanizm stosowany w czasie poprzedniego kryzysu energetycznego. Ustawowa cena dla gospodarstw domowych byłaby niższa od taryfy URE, a sprzedawcy dostawaliby rekompensaty za różnicę. Minister finansów Andrzej Domański zapowiedział w Polsat News, że szczegóły poznamy w najbliższych tygodniach, choć — jak zaznaczył — za przygotowanie wsparcia odpowiada resort energii. Nie wiadomo natomiast, skąd miałyby pochodzić pieniądze na rekompensaty. Rozmówca „Rzeczpospolitej” przyznaje, że ta kwestia wciąż jest analizowana.
Zamrożenie cen gazu w roku wyborczym odsunie podwyżki w czasie
Interwencja wydaje się dość prawdopodobna. W 2027 r. odbędą się wybory parlamentarne, a skokowy wzrost rachunków w roku wyborczym byłby dla rządzącej koalicji sporym problemem. Doświadczenia z poprzednich lat pokazują jednak, że zamrożenie cen gazu przede wszystkim odsuwa podwyżki w czasie. W lipcu 2024 r. zrezygnowano z ceny maksymalnej wynoszącej 200,17 zł za MWh. Stawka w taryfie skoczyła wtedy do niespełna 240 zł, a rachunki przeciętnego odbiorcy — jak szacował URE — wzrosły o ok. 20 proc. Nie da się też ukryć, że rekompensaty dla sprzedawców są finansowane z publicznych pieniędzy, czyli w praktyce przez tych samych podatników, którzy płacą za gaz.
Polskie magazyny gazu są pełne. Nie chronią jednak przed wysoką ceną
Na tle reszty Europy Polska jest dobrze przygotowana do zimy. Według danych Gas Infrastructure Europe stan magazynów z gazem w Polsce sięga 99,3 proc., podczas gdy średnia unijna wynosi 75 proc. (przy pięcioletniej średniej dla tej pory roku sięgającej niemal 90 proc.). O ile jednak pełne magazyny dają pewność, że gazu nie zabraknie, o tyle nie gwarantują, że będzie on tani. Surowiec trafiający do zbiorników i tak kupowany jest po stawkach rynkowych, a polskie pojemności są wyraźnie mniejsze niż np. niemieckie.
Droższy gaz w pierwszej kolejności uderzy zresztą w przemysł, w tym w producentów nawozów. Ich wyższe koszty mogą z kolei przełożyć się na ceny żywności, a więc pośrednio dotknąć także osoby, które w domu z gazu w ogóle nie korzystają.
Kto zapłaci za drogi gaz? Decyzja rządu w najbliższych tygodniach
Najbliższe tygodnie powinny zatem przynieść odpowiedź na pytanie, czy podwyżka faktycznie dotknie gospodarstwa domowe — a jeśli tak, to w jakiej skali. Komisarz UE ds. energii Dan Jørgensen ostrzegał w październiku, że w nadchodzących miesiącach wiele europejskich rodzin może mieć kłopot z zapłatą za ogrzewanie. Polski rząd ma jeszcze czas, by przygotować się na taki scenariusz, ale niezależnie od wybranego rozwiązania koszt drogiego gazu ktoś będzie musiał ponieść.
zobacz więcej:










