1. Bezprawnik -
  2. Energetyka -
  3. Zapasy węgla spadły o 44 proc. Tak może wyglądać zima 2026/2027

Zapasy węgla spadły o 44 proc. Tak może wyglądać zima 2026/2027

Węgiel przed sezonem grzewczym wyraźnie drożeje. We wrześniu 2026 r. w prywatnych składach ceny niektórych sortymentów przekraczają 2 tys. zł za tonę, a w pojedynczych ofertach dochodzą nawet do 2500 zł. Jednocześnie zapasy krajowych producentów są zdecydowanie niższe niż rok wcześniej. W pierwszych tygodniach września 2026 r. Andrzej Gajewski, ówczesny prezes Orlen Termiki, ostrzegał, że jeśli zima będzie mroźna, węgla może po prostu zabraknąć.

Piotr Janus28.09.2026 12:27
Energetyka

Czy Gajewski przesadził? Dane dostępne we wrześniu 2026 r. pokazują, że jego ostrzeżenie nie pojawiło się w próżni.

Zapasy węgla spadły o 44 proc. w ciągu roku

Według najnowszych dostępnych we wrześniu 2026 r. danych Agencji Rozwoju Przemysłu, dotyczących lipca 2026 r., krajowe kopalnie wyprodukowały w tym miesiącu 3,426 mln ton węgla. W lipcu 2025 r. produkcja wyniosła 3,556 mln ton. Jednocześnie w lipcu 2026 r. sprzedaż sięgnęła 3,347 mln ton.

Najbardziej wymowna jest jednak sytuacja na zwałach.

Na koniec lipca 2026 r. krajowi producenci mieli 3,174 mln ton węgla, podczas gdy na koniec lipca 2025 r. było go 5,655 mln ton. Oznacza to spadek zapasów o około 44 proc. w ciągu roku. Nie można tego traktować jako rozstrzygającego dowodu na to, że zimą 2026/2027 węgla w Polsce zabraknie. Powinno to natomiast być wyraźnym sygnałem, że „poduszka” bezpieczeństwa jest znacznie mniejsza niż rok wcześniej.

Import węgla rośnie, ale nie wszędzie i nie każdy sortyment

Polska zwiększa import. W pierwszej połowie 2026 r. według danych ARP dotyczących importerów sprowadzono około 3,06 mln ton węgla energetycznego, o 168 proc. więcej niż w pierwszej połowie 2025 r. Import częściowo uzupełnia krajowe wydobycie, ale nie oznacza automatycznie, że każdy rodzaj węgla będzie dostępny w każdym miejscu. Dla właściciela domu liczy się przecież nie tylko to, czy węgiel znajduje się w Polsce. Liczy się, czy można kupić konkretny sortyment, o odpowiednich parametrach, w lokalnym składzie i za akceptowalną cenę.

2500 zł za tonę węgla to już nie abstrakcja

We wrześniu 2026 r. ceny węgla u producentów są niższe od tych obserwowanych na części rynku detalicznego, ale w prywatnych składach można znaleźć oferty przekraczające 2000 zł za tonę. Pojawiają się również ceny dochodzące do 2500 zł. Dla rodziny ogrzewającej dom węglem różnica jest ogromna. Przy zakupie pięciu ton cena 1200 zł za tonę oznacza 6000 zł. Przy 1800 zł jest to już 9000 zł, a przy 2500 zł – aż 12 500 zł. Do tego dochodzi transport. I właśnie dlatego nawet stosunkowo niewielkie zmiany ceny węgla mają bardzo duże znaczenie dla domowych budżetów.

Ucieczka od węgla też kosztuje: pellet, drewno, gaz i prąd

Można oczywiście powiedzieć, że skoro węgiel jest drogi, trzeba przejść na inne paliwo. Paradoks dzisiejszej sytuacji sprawia, że alternatywy również nie są tanie.

Pellet droższy o 77 proc. rok do roku

Według indeksu PelletAlert z 20 września 2026 r. mediana cen pelletu wynosiła około 2435 zł za tonę. To o 77 proc. więcej niż rok wcześniej. Pellet drożeje więc szybciej niż sam węgiel. Paliwo, które przez lata było przedstawiane jako jedna z alternatyw dla węgla, również przestało być tanie.

Wzrost ceny drewna opałowego także oznacza wydatek liczony w setkach złotych. We wrześniu 2026 r. ceny suchego drewna liściastego u prywatnych sprzedawców wynosiły często około 550–790 zł za metr przestrzenny, zależnie od gatunku, jakości i sprzedawcy.

Gaz i prąd: taryfy nie chronią przed podwyżkami

Nie jest tanie również ogrzewanie gazowe. Obowiązująca w 2026 r. taryfa myORLEN przewiduje 197,29 zł za MWh samego paliwa, ale na rachunku znajdują się jeszcze opłaty dystrybucyjne i inne składniki. A obserwując ceny gazu na giełdach, można z dużą dozą prawdopodobieństwa zakładać podwyżki po zakończeniu obecnego okresu taryfowego, który kończy się 31 grudnia 2026 r.

W przypadku ogrzewania elektrycznego średnia zatwierdzona przez URE cena sprzedaży energii dla gospodarstw domowych na 2026 r. wynosi 495,16 zł/MWh netto. Całkowity koszt jednej kilowatogodziny po uwzględnieniu dystrybucji i pozostałych opłat jest oczywiście wyższy.

Krótko mówiąc: nie ma we wrześniu 2026 r. dobrego rozwiązania typu „węgiel drogi, więc wybieramy tanie paliwo zastępcze”. Pellet jest drogi, drewno kosztuje setki złotych za metr, a gaz i prąd generują wysokie rachunki zależne od zużycia. Najlepsze źródło ogrzewania trzeba dziś wybierać, licząc koszty w konkretnym domu.

Dlaczego ostrzeżenie Gajewskiego było tak ważne?

Gajewski nie mówił wyłącznie o cenach. Ostrzegał przed sytuacją, w której podczas mroźnej zimy 2026/2027 może pojawić się problem z dostępnością węgla. A to znacznie poważniejszy problem niż wysoka cena.

Ciepłownie potrzebują paliwa, elektrownie potrzebują paliwa, a gospodarstwa domowe planują zakup węgla i intensywnie uzupełniają zapasy przed sezonem grzewczym 2026/2027. Jeśli jednocześnie zapasy krajowych producentów są dużo niższe niż w 2025 r., presja na import i logistykę rośnie. Dlatego zima 2026/2027 będzie dla rynku ważnym testem.

Co się stanie, jeśli zima 2026/2027 będzie mroźna?

Łagodna zima może sprawić, że obecne napięcia pozostaną przede wszystkim problemem wysokich cen. Zużycie węgla będzie niższe, a dostawcy będą mieli więcej czasu na uzupełnianie zapasów.

Mroźna zima oznacza zupełnie inny scenariusz. Gospodarstwa domowe spalą więcej opału. Ciepłownie będą musiały zwiększyć produkcję ciepła. Większe zapotrzebowanie na energię może dodatkowo zwiększyć zużycie paliw konwencjonalnych. Wtedy znaczenie będzie miała każda tona zgromadzona w magazynach.

Jeżeli zapasy na koniec lipca 2026 r. były o 44 proc. niższe niż na koniec lipca 2025 r., a sprzedaż w lipcu 2026 r. była wyższa niż rok wcześniej, rynek ma zdecydowanie mniejszy bufor bezpieczeństwa.

Oczywiście można zwiększyć import. Można próbować zwiększyć krajowe wydobycie. Można korzystać z zapasów poszczególnych przedsiębiorstw. Tyle że wszystkie te działania wymagają przede wszystkim czasu i sprawnej logistyki. I właśnie przed takim scenariuszem ostrzegał Gajewski.

Węgiel a bezpieczeństwo energetyczne państwa

W całej historii jest jeszcze jeden paradoks. Polska od lat prowadzi transformację energetyczną i ogranicza znaczenie węgla. Jednocześnie we wrześniu 2026 r. ten surowiec nadal pozostaje ważnym elementem bezpieczeństwa energetycznego i ciepłowniczego.

Nie można więc z dnia na dzień zastąpić go innym paliwem bez kosztów. Transformacja wymaga inwestycji, a gospodarstwa domowe ponoszą koszty niezależnie od tego, czy ogrzewają dom węglem, pelletem, drewnem, gazem czy energią elektryczną.

Dane dostępne we wrześniu 2026 r. nie przesądzają, że w sezonie 2026/2027 w Polsce zabraknie węgla. Pokazują jednak, że zapasy krajowych producentów są znacznie niższe niż w 2025 r., sprzedaż rośnie, a import musi uzupełniać krajowe wydobycie. Dlatego wypowiedź Gajewskiego warto traktować przede wszystkim jako ostrzeżenie dotyczące scenariusza mroźnej zimy, a nie jako dowód, że niedobór już nastąpił. Teraz najważniejsza będzie zima 2026/2027.

Jeśli będzie łagodna, napięcia na rynku mogą pozostać ograniczone. Jeżeli jednak nadejdą długotrwałe mrozy, sprawa może wyglądać zupełnie inaczej. Wówczas Polacy nie będą pytać, kto miał rację w sporze o węgiel. Będą pytać, czy opał jest dostępny, ile kosztuje i czy ich domowy budżet wytrzyma kolejną zimę wysokich rachunków.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover