1. Home -
  2. Transport -
  3. Zgubił bagaż w PKP. Był w szoku, że nie potraktowano go jak w Ryanair

Zgubił bagaż w PKP. Był w szoku, że nie potraktowano go jak w Ryanair

Podróż koleją w Polsce to dla wielu codzienność: czy to w drodze do pracy, czy na wakacje. Coraz szybsze składy, internetowe rezerwacje i klimatyzacja w wagonach sprawiają, że polska kolej zmieniła się na plus.

Jednak jeśli chodzi o prawa pasażerów, zwłaszcza w przypadku zagubionego bagażu, różnice między koleją a lotnictwem potrafią zaskoczyć. A na pewno zaboleć.

Czytaj też: Nie zgadniecie, jaka jest najpopularniejsza trasa kolejowa w Polsce

Linie lotnicze: pasażer w centrum uwagi

Podróżni przyzwyczaili się już, że linie lotnicze mają obowiązek odpowiadać za powierzony im bagaż. Jeśli walizka zginie lub zostanie uszkodzona, działa Konwencja montrealska, która reguluje odpowiedzialność przewoźników lotniczych.

W praktyce oznacza to, że linia lotnicza wypłaci odszkodowanie, oczywiście w określonych granicach. Oprócz tego, gdy bagaż się spóźnia, pasażerowi przysługuje zwrot kosztów za podstawowe zakupy: ubrania, kosmetyki czy inne niezbędne rzeczy.

To mechanizm, który choć bywa krytykowany (bo procedury są długie, a linie nie zawsze chętnie płacą, czasem trzeba tracić pieniądze na prawników), daje pasażerowi realne poczucie bezpieczeństwa. Idziemy do okienka reklamacyjnego, wypełniamy formularz i problem przynajmniej w teorii rozwiązany.

Kolej: odpowiedzialność ograniczona do minimum

A jak wygląda to na kolei? Tu pasażer przeżywa bolesne zderzenie z rzeczywistością. W pociągu bagaż w zasadzie nigdy nie jest powierzany przewoźnikowi. To pasażer ma obowiązek mieć go przy sobie i pilnować go przez całą podróż. PKP czy inny przewoźnik kolejowy odpowiada tylko za rzeczy, które oddasz do wagonu bagażowego - tyle tylko, że te praktycznie w Polsce już nie funkcjonują.

Innymi słowy: jeśli zostawimy walizkę na półce nad głową i ktoś ją ukradnie, przewoźnik wzruszy ramionami. Jedyne, co można wówczas zrobić, to zgłosić sprawę policji. PKP może co najwyżej pomóc w odnalezieniu zguby przez swoją infolinię lub Biuro Rzeczy Znalezionych. Ale o odszkodowaniu nie ma mowy, bo formalnie to ty byłeś odpowiedzialny za swój bagaż.

Prawo jest jasne i niekorzystne dla podróżnych

Kodeks cywilny i przepisy transportowe jasno wskazują, że przewoźnik kolejowy odpowiada za rzeczy tylko wtedy, gdy zostały mu powierzone w ramach umowy przewozu. A w praktyce, jeśli kupujemy bilet, kupujemy wyłącznie prawo do przejazdu, a nie usługę przewozu bagażu. Walizka, plecak czy torba podróżna pozostają w naszej gestii.

To oznacza, że podróżny musi liczyć na własną czujność. W praktyce oznacza to trzymanie wartościowych przedmiotów przy sobie – najlepiej w torbie podręcznej – oraz stosowanie dodatkowych zabezpieczeń, np. kłódek czy trackerów GPS.

Dlaczego lotnictwo chroni lepiej?

Różnica bierze się z charakteru podróży. W samolocie pasażer nie ma fizycznej możliwości zajmowania się bagażem: musi oddać go do luku i zdać się na linię lotniczą. W pociągu natomiast cały czas mamy dostęp do swoich rzeczy, więc prawo zakłada, że powinniśmy je pilnować.

W innych krajach sytuacja wygląda podobnie. W Niemczech czy we Francji kolej także nie odpowiada za bagaż podróżnego, chyba że został on oddany do specjalnego wagonu. Wyjątkiem bywają pociągi dalekobieżne z systemem rezerwacji miejsc na bagaż (np. w Japonii), ale i tam odpowiedzialność przewoźnika jest mocno ograniczona.

Czy można się zabezpieczyć?

Jedynym realnym rozwiązaniem jest wykupienie dodatkowego ubezpieczenia podróżnego, które obejmuje kradzież bagażu w komunikacji publicznej. Takie polisy są relatywnie tanie, a w razie problemu można odzyskać część wartości utraconych rzeczy. Warto też pamiętać o aplikacjach do śledzenia bagażu i zwykłej zasadzie dywersyfikacji portfela (tutaj dosłownie - starajmy się mieć cenne rzeczy przy ciele).

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi