Gdy właścicieli domu lub mieszkania jest kilkoro, najpopularniejsza opcja to sprzedaż
Ale nierzadko bywa tak, że członkowie rodziny nie są jednimyślni w tej sprawie i nikt nie chce ustąpić. Z kolei handel ułamkowymi częściami się nie opłaca.
Niektóre nieruchomości da się podzielić między właścicielami, ale taka sytuacja wymaga zgody wszystkich z nich. Gdy jej nie ma, można ją uzyskać w sądzie.
Jedna siostra chciała zachować mieszkanie z przyczyn emocjonalnych, a dwie interesowała wyłącznie sprzedaż
Jolanta (imię zmienione) podzieliła się ze mną doświadczeniami związanymi z trwającym kilka lat procesem. Wraz z dwiema siostrami odziedziczyła 100-metrowe mieszkanie na parterze w kamienicy.
Przez kilka lat kobiety nie mogły się dogadać ani w sprawie wspólnego korzystania z lokum, ani w związku z jego najmem. Moja rozmówczyni uznała, że ich spór najlepiej rozstrzygnie sąd.
Perspektywa długiego procesu wcale jej nie przerażała, bo zanim w ogóle się rozpoczął, mieszkanie kilka lat niszczało i nikt z niego nie korzystał. Bohaterka artykułu uznała, że bez wstąpienia na drogę prawną czas będzie mijał dalej, a konflikt jedynie eskaluje.
W toku procesu udało się uzyskać zgodę na wyodrębnienie z lokalu dwóch oddzielnych mieszkań
Fachowo procedura ta nazywana jest zniesieniem współwłasności przez podział fizyczny nieruchomości (w tym przypadku poziomy).
W ten sposób powstało jedno mieszkanie o powierzchni 30 m2, które otrzymała Jolanta, i drugie lokum o powierzchni 70 m2, jakie dostały jej siostry.
Przeprowadzenie tego przedsięwzięcia wymagało sporych kosztów i trybu pozwolenia na budowę. Jeszcze wcześniej konieczne było powołanie biegłych, którzy potwierdzili techniczną możliwość takiego podziału.
Obie strony konfliktu zyskały możliwość niezależnego dysponowania nieruchomościami
Jolanta zachowała część rodzinnego dobra, a jej siostry zyskały prawo do niezależnej od niej sprzedaży swojego lokalu.
Dodajmy, że moja rozmówczyni proponowała im podział fizyczny mieszkania na etapie przedsądowych negocjacji. Jednak siostry Jolanty nie chciały się na to zgodzić w myśl zasady „nie wyłożymy na remont ani grosza”. W obliczu wymiaru sprawiedliwości zmieniły jednak zdanie w tej sprawie.
Przedstawiona sytuacja pokazuje, że sądowne rozstrzygnięcie sporu między spadkobiercami może mieć sens
Faktem jest jednak, że nie każdą nieruchomość da się podzielić w opisany sposób. Co ciekawe, na tej sprawie wszyscy byli wygrani.
Po sprzedaży 70-metrowego mieszkania dwie siostry dysponowały mniej więcej taką sumą, jaką uzyskałyby po zbyciu lokum o powierzchni 100 m2, dzieląc się z Jolantą. Szkoda tylko, że sprawy nie udało się przeforsować polubownie i potrzebny był do tego 5-letni proces.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj