1. Home -
  2. Firma -
  3. To może być mało intuicyjne, ale czasem warto zwolnić pracownika szukającego innej pracy

To może być mało intuicyjne, ale czasem warto zwolnić pracownika szukającego innej pracy

Co przedsiębiorca może zrobić swojemu pracownikowi, który chce odejść? Niewiele. Zatrzymać go siłą się nie da. Niekiedy możemy jednak być zmuszeni do pozbycia się takiej osoby z firmy szybciej, niż ta planuje, za pomocą zwolnienia dyscyplinarnego.

Niekiedy zwolnienie odchodzącego pracownika z obowiązku świadczenia pracy nie wystarcza do rozwiązania problemu z nim

Rozwiązanie umowy o pracę za porozumieniem stron to sytuacja idealna dla obydwu stron. Najczęściej jednak mamy do czynienia z jednostronną decyzją jednej, która może być bolesna dla tej drugiej. Zazwyczaj chodzi o zwolnienie pracownika poprzez wypowiedzenie umowy o pracę albo tzw. dyscyplinarkę. Może się jednak zdarzyć, że to pracownik chce się zwolnić. Niekiedy mowa będzie o osobie, która z jakichś przyczyn jest w firmie przydatna, autentycznie potrzebna, czy wręcz niezbędna. Nic z tym w gruncie rzeczy nie możemy zrobić.

Pracownik ma pełne prawo złożyć wypowiedzenie. Nie przysługują mu wtedy co prawda specjalne dni wolne na poszukiwanie pracy i musi ją dla nas świadczyć aż do końca okresu wypowiedzenia. Na siłę go jednak w firmie nie zatrzymamy. Jako pracodawca nie przysługuje nam przecież odwołanie do sądu pracy. W ostateczności pracownik może się zresztą zdecydować na porzucenie swojego stanowiska i nie grożą mu za to żadne konsekwencje. Oczywiście rozwiązaniem może być niekiedy próba renegocjacja warunków zatrudnienia. Poczynienie ustępstw czasem łagodzi spór i pozwala zatrzymać pracownika.

Co jednak z sytuacjami odwrotnymi? Wyobraźmy sobie następującą sytuację: pracownik złożył nam wypowiedzenie umowy na czas niekreślony. Okres wypowiedzenia w tym przypadku potrwa trzy miesiące. Dana osoba przepracowała w końcu u nas ponad trzy lata. Przez cały ten okres będziemy naszemu pracownikowi musieli wypłacać wynagrodzenie, co już może komuś nie odpowiadać.

Gdybyśmy chcieli po prostu przestać go oglądać – na przykład z powodu jakiegoś osobistego sporu będącego jedną z przyczyn wypowiedzenia – to zawsze mamy do dyspozycji art. 362 kodeksu pracy. Możemy zwolnić taką osobę z obowiązku świadczenia pracy. Dalej będziemy płacić jej pensję, ale ta nie będzie musiała przychodzić do pracy. Co z oczu, to z serca. Nasz hipotetyczny przypadek jest jednak dużo gorszy. Okazuje się bowiem, że pracownik na wypowiedzeniu robi rzeczy, których absolutnie nie powinna robić w pracy. Mam na myśli aktywne szkodzenie pracodawcy. Co w takiej sytuacji możemy zrobić?

Czyny nieuczciwej konkurencji jak najbardziej uzasadniają zwolnienie dyscyplinarne pracownika na wypowiedzeniu

Odpowiedź na postawione wyżej pytanie jest dość oczywista: okres wypowiedzenia można w każdej chwili przerwać poprzez zwolnienie dyscyplinarne. W końcu mówimy o rozwiązaniu umowy o pracę bez wypowiedzenia. Jak to zwykle w takich przypadkach bywa, interesuje nas w pierwszej kolejności art. 52 §1 kodeksu pracy. Warto pamiętać, że dyscyplinarka i wypowiedzenie różnią się diametralnie pod względem konsekwencji – ta pierwsza oznacza natychmiastowy koniec stosunku pracy i wpis do świadectwa pracy.

Pracodawca może rozwiązać umowę o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika w razie:
1) ciężkiego naruszenia przez pracownika podstawowych obowiązków pracowniczych;
2) popełnienia przez pracownika w czasie trwania umowy o pracę przestępstwa, które uniemożliwia dalsze zatrudnianie go na zajmowanym stanowisku, jeżeli przestępstwo jest oczywiste lub zostało stwierdzone prawomocnym wyrokiem;
3) zawinionej przez pracownika utraty uprawnień koniecznych do wykonywania pracy na zajmowanym stanowisku.

Szeroko rozumiane szkodzenie pracodawcy wyczerpuje znamiona punktu 1) lub 2). Jeżeli chodzi o zwykłe niewykonywanie swoich obowiązków, albo robienie tego w jakiś złośliwy czy wyjątkowo nieudolny sposób, to zastosujemy oczywiście punkt 1) i to w zasadzie kończy sprawę. Musimy tylko pamiętać o terminie 1 miesiąca od momentu uzyskania informacji o okoliczności uzasadniającej rozwiązanie umowy w ten sposób oraz o obowiązkowych konsultacjach z zakładową organizacją związkową.

Na wzmiankę zasługuje także aktywne namawianie innych pracowników do zwolnienia się. Tak się składa, że mamy wówczas do czynienia z czynem nieuczciwej konkurencji zgodnie z art. 12 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji:

Dość często zdarza się, że wykwalifikowani specjaliści zwalniający się z pracy planują założenie własnej firmy w podobnej branży. Wówczas mogą chcieć podebrać dotychczasowemu szefowi innych pracowników lub klientów. Jest to jednak praktyka niezgodna z prawem. Przyłapanie na takim procederze nie tylko uzasadnia zwolnienie dyscyplinarne, ale może być także podstawą do roszczeń odszkodowawczych na podstawie przywołanego wyżej aktu prawnego. Warto wiedzieć, że granica między rekrutacją a czynem nieuczciwej konkurencji jest cienka – samo złożenie oferty pracownikowi konkurencji jest legalne, ale nakłanianie go do sabotowania dotychczasowego pracodawcy już nie.

W grę wchodzą jednak bardziej perfidne uderzenia w dotychczasowego pracodawcę. Mam na myśli szpiegostwo gospodarcze, które stanowi przestępstwo na podstawie art. 23 ust. 1 i 2 tej samej ustawy:

Skoro mamy do czynienia z przestępstwem, to wobec takiej osoby stosujemy art. 52 §1 pkt 2). Jeżeli przestępstwo nie jest oczywiste – bo na przykład nie przyłapaliśmy sprawcy na gorącym uczynku, a o jego działaniach dowiedzieliśmy się z drugiej ręki – to będziemy potrzebowali wyroku sądu. To zaś uzasadnia złożenie w prokuraturze wniosku o ściganie.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi