1. Home -
  2. Państwo -
  3. Plastik w żywności jest wszędzie, ale system kaucyjny udaje, że go nie widzi

Plastik w żywności jest wszędzie, ale system kaucyjny udaje, że go nie widzi

Czy zastanawiałeś się kiedyś nad swego rodzaju paradoksem dotyczącym tzw. ekologii? Wszędobylski plastik zalewa cały świat, a my koncentrujemy się - biorąc pod uwagę żywność i napoje - niemal i wyłącznie na butelkach typu PET. Co jednak z niezliczonymi foliami, plastikowymi opakowaniami i innymi odpadami z tworzyw sztucznych?

Plastikowe opakowania żywności

Będąc wczoraj wieczorem na zakupach w dużym hipermarkecie, przystanąłem na dłużej przy stoisku mięsnym. Akurat trzymałem w ręce butelkę słodkiego napoju gazowanego, kiedy pomyślałem sobie, że dzisiejszy system kaucyjny jest jeszcze bardziej bez sensu. Nie dość, że jest on nieprzemyślany, to cały czas koncentrujemy się na plastikowych butelkach typu PET.

Tymczasem gdzie nie spojrzałem, tam cała żywność aż tonęła w plastikach: zafoliowane sery, wędliny, surowe mięso w plastikowych opakowaniach. Rozumiem, że PET łatwiej poddać recyklingowi, a wszelkiego rodzaju plastikowe folie, tacki, opakowania wielomateriałowe, saszetki czy laminaty o wiele trudniej. Takie opakowania są trudniejsze w recyklingu, często niemożliwe do rozdzielenia na frakcje i ekonomicznie nieopłacalne do przetworzenia.

A przecież ogromna część żywności jest dziś pakowana w tego typu plastik.

Ekologia według Unii jest wybiórcza

Wiele rozwiązań proekologicznych jest nam narzucanych odgórnie przez Unię Europejską. Niestety z różnym skutkiem.

Przypominam sobie kolejny absurd sprzed kilku lat dotyczący wycofania plastikowych słomek na terenie UE. Ich papierowe odpowiedniki zwykle nie nadają się do użytku już po kilku minutach (zwyczajnie się rozpuszczają w soku, coli czy drinku), ale czego się nie robi dla ekologii. Wszystko fajnie, ale... ekologiczne słomki i tak są pakowane w plastikowe opakowania. Zero konsekwencji.

Wiem, że zazwyczaj trudno o jakąkolwiek sensowną alternatywę dla plastikowych opakowań, ale czy nie da się ich w jakiś sposób ograniczyć? Próbujemy swych sił z butelkami, ale przecież to tylko wierzchołek góry lodowej.

Kiedyś w sklepach było więcej szkła niż plastiku

Skupiamy się więc na butelkach, które łatwo policzyć i które "ładnie wyglądają" w raportach, a reszta… cóż, tonie w koszu albo w oceanie. Wielka Pacyficzna Plama Śmieci zajmuje powierzchnię około 1,6 mln kilometrów kwadratowych, a więc pięciokrotnie większą niż wynosi terytorium Polski.

Pokolenie starsze ode mnie zapewne pamięta czasy, w których lemoniada, oranżada czy mleko było sprzedawane w szklanych butelkach z kaucją. Ograniczało to niemal całkowicie dzisiejszy problem z butelkami PET, ale kilka dekad temu także żywność nie była tak "opakowana" plastikami, jak obecnie. Sam kojarzę, że jeszcze w pierwszej połowie lat 90. XX wieku było mniej "plastikowo", przynajmniej w tych małych sklepikach spożywczych, które dziś są już na wyginięciu.

Istnieje też jeszcze jeden, potencjalnie niebezpieczny aspekt powszechnego stosowania plastiku w żywności: nie do końca wiemy, jakie skutki dla zdrowia może mieć mikro- i nanoplastik, który niestety spożywamy każdego dnia.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi