- Bezprawnik -
- Zdrowie -
- 280 zł za dwie minuty u lekarza. "Taśmociąg do wyciągania kasy"
280 zł za dwie minuty u lekarza. "Taśmociąg do wyciągania kasy"
Kolejki do lekarza na NFZ to już w Polsce standard. Nic więc dziwnego, że wielu pacjentów chce leczyć się prywatnie. Maciej Krul, twórca internetowy znany jako BlejtramTv, opowiedział o swoim rozczarowaniu prywatną wizytą lekarską, za którą zapłacił 280 zł. Konsultacja trwała zaledwie około dwóch minut. Powodem skorzystania z prywatnej opieki był odległy termin wizyty na NFZ, na którą musiałby czekać rok.
Rok czekania na NFZ albo 280 zł za dwie minuty prywatnej wizyty
Polscy lekarze to czasami bezkonkurencyjni specjaliści w swoim fachu, ale bywa też tak, że mają wybitne umiejętności w traktowaniu swoich pacjentów po macoszemu.
Sytuacja, którą opisuje Maciej Krul, twórca znany jako BlejtramTv, jest właśnie przykładem wysokiej ceny prywatnej wizyty przy jednoczesnym braku sprecyzowanych i cennych porad lekarskich.

Jak relacjonuje mężczyzna, lekarz spojrzał na jeden wynik badania krwi, stwierdził, że wszystko jest w normie, i zalecił przyjmowanie witaminy D3. Kiedy pacjent zapytał, czy to już koniec konsultacji, miał usłyszeć: „Tak, konsultacja odbyta, dziękuję, następny proszę”.
Nie ma się co oszukiwać – taka konsultacja lekarska to czysty biznes, a tego typu praktyki funkcjonują w Polsce od lat.
Zanim jednak pacjent zdecyduje się zapłacić, warto sprawdzić, jak przyspieszyć wizytę u lekarza specjalisty na NFZ – roczne oczekiwanie nie zawsze jest nieuniknione.
Czy tak powinny wyglądać prywatne wizyty lekarskie w Polsce?
Czy tak to wszystko powinno wyglądać? Absolutnie nie. To, co napiszę, jest oczywiście truizmem, ale wizyta u lekarza prywatnie nie powinna sprowadzać się do dwóch minut rozmowy i pobrania niemal 300 zł, jeśli pacjent nie otrzymuje rzetelnej konsultacji. Czy cena wizyty lekarskiej, z której nic nie wynika, nie powinna być niższa?
Pacjent, który nie ma możliwości zrozumienia swojej sytuacji i jest traktowany zdawkowo, ma prawo czuć się poszkodowany przez lekarza, który bierze od niego pieniądze za prywatną wizytę – a w skrajnych przypadkach rozważyć skargę na lekarza. Pacjent powinien otrzymać rzetelną, wyczerpującą ocenę problemu – a nie wyłącznie pobieżne spojrzenie na kwestię jego zdrowia.
„Taśmociąg do wyciągania kasy od zdesperowanych pacjentów”. Youtuber idealnie ocenił tę sytuację
Przyznam, że nie znalazłbym lepszego określenia na tego typu zachowanie lekarzy niż autor wpisu na Facebooku.
To idealne określenie podejścia do pacjenta niektórych – ale oczywiście nie wszystkich – lekarzy, którzy traktują pacjenta nie jak człowieka, ale jak numerek, zapis w kartotece czy po prostu element do odhaczenia.
Prawo pacjenta do informacji. Rzecznik Praw Pacjenta określa, jak lekarze powinni podchodzić do swoich obowiązków
Rzecznik Praw Pacjenta już jakiś czas temu przypomniał, na czym polega prawo pacjenta do informacji, które jest fundamentem świadomego leczenia.
Według RPP obowiązek informacyjny lekarza nie jest formalnością, ale elementem budowania zaufania i wspólnego podejmowania decyzji o leczeniu.
Tym bardziej że niektórzy lekarze naprawdę łamią zasady etyki zawodowej.
Czy dwuminutowa konsultacja narusza prawa pacjenta?
Nie oznacza to, że każda dwuminutowa konsultacja może zostać automatycznie uznana za naruszającą te zasady. Jeśli jednak pacjent zapłacił za wizytę, a wyszedł bez odpowiedzi na istotne pytania i bez poczucia, że jego problem został właściwie oceniony, ma pełne prawo czuć się rozczarowany.










