- Bezprawnik -
- Firma -
- Andziaks narzekała na wysokie podatki, a internauci prześwietlili jej spółki. Estoński CIT bardzo się opłaca
Andziaks narzekała na wysokie podatki, a internauci prześwietlili jej spółki. Estoński CIT bardzo się opłaca
Jest sobie Angelika „Andziaks” Trochonowicz. Dzięki swojej influencerskiej karierze prowadzi kilka nieźle funkcjonujących spółek. Teraz nagadała takich głupstw o płaceniu podatków w Polsce, że aż internet zwrócił uwagę na zeznania finansowe jej firm. To świetne studium przypadku.
Kontrowersje przyciągają uwagę, ale czy warto ściągać ją na własne podatki
Znane porzekadło głosi: pieniądze lubią ciszę. Problem w tym, że we współczesnym świecie powstały zawody wyspecjalizowane w zarabianiu właśnie na tym, że mówi się dużo, choć nie zawsze do końca mądrze. Dobrym przykładem może być przypadek influencerki Angeliki Trochonowicz – szerzej znanej pod pseudonimem „Andziaks”.
W ostatnich dniach ten pseudonim pojawił się w praktycznie wszystkich polskich mediach. Ku mojemu zaskoczeniu dotyczy to także tych o tematyce podatkowej. Powód? Praktycznie każdy influencer, który osiągnął w swojej działalności sukces, otwiera firmy sprzedające jakieś produkty swoim fanom. Andziaks najwyraźniej idzie to naprawdę nieźle. Na tyle, że postanowiła podzielić się swoimi przemyśleniami na temat płacenia podatków w naszym kraju:
W Polsce się rozliczamy, płacimy polskie podatki. Czasami mnie zaskakuje, właśnie ludzie mówią: „Czy wy się na pewno rozliczacie w Polsce?”. To by było bezprawne, gdybyśmy tutaj siedzieli i nagrywali, musimy się rozliczać w Polsce, ale ja bym bardzo chciała się rozliczać za granicą. Bo ja na przykład nie korzystam z żadnych tych wszystkich, nie wiem, usług, z kasy chorych, wszędzie chodzę prywatnie, za wszystko płacę i chciałabym płacić mniejsze podatki, bo płacę strasznie duże. Każdy chce jak najmniej płacić, umówmy się.
Andziaks powiedziała też sporo niewygodnej prawdy o podatkach w Polsce
Warto w tym momencie doprecyzować jedną kwestię. Za „głupstwa” uznaję fragment dotyczący niekorzystania z usług publicznych, na które składamy się z naszych podatków. To nie tylko „kasy chorych”, czyli finansowanie ochrony zdrowia, ale także chociażby infrastruktura, system emerytalny, bezpieczeństwo publiczne oraz urzędowe rozstrzyganie sporów – aspekt szczególnie przydatny przedsiębiorcom toczącym spory między sobą.
W pozostałej części Andziaks powiedziała tak naprawdę to, co myśli wielu z nas. Zgadza się: każdy woli płacić niższe podatki niż wyższe. Wiele osób prowadzących działalność gospodarczą przynajmniej rozważa skutki przeniesienia działalności do Czech albo do jakiegoś raju podatkowego. Prawdę mówiąc, dla największych spółek podatek CIT stał się tak naprawdę podatkiem opcjonalnym. Nie bez powodu mówi się, że polskie firmy płacą miliony z tytułu CIT, a zagraniczne koncerny nawet 0 zł. Co więcej: Andziaks wcale nie deklaruje chęci uchylania się od opodatkowania, a więc łamania przepisów prawa podatkowego.
Eksperci podatkowi doszukali się w spółce Andziaks estońskiego CIT
Nie zmienia to faktu, że przez tę jedną wypowiedź jej firmy stały się przedmiotem zainteresowania internautów, w tym także ekspertów podatkowych. Być może dlatego, że dodała później: „My się nawet nie staramy mniej płacić, bo nie ma jak”. W tym momencie możemy już poddać prawdziwość tych słów w wątpliwość. Portal money.pl podsumował to w następujący sposób:
Z danych finansowych, dostępnych na rządowym Portalu Rejestrów Sądowych, wynika, że jeszcze trzy lata temu, w 2023 r., spółka Twinkle Candle miała 2,34 mln zł zysku brutto i zapłaciła 217 tys. zł podatku. Rok później wypracowała niecałe 2,2 mln zysku brutto i odprowadziła 572 tys. zł podatku. Natomiast w 2025 r. miała niecałe 2,85 mln zł zysku, ale zapłaciła już tylko 26 tys. zł podatku.
Od razu odpowiedział Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy inFaktu: „Najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie niskiego podatku za 2025 r. to przejście na estoński CIT”.
Nie chodzi mi bynajmniej o to, by rozkładać teraz na czynniki pierwsze sprawozdania finansowe spółek Andziaks. Inni zdążyli to już zrobić za mnie. Drastyczny spadek opodatkowania podpowiada nam jednak, że estoński CIT może być świetnym sposobem na zaoszczędzenie pieniędzy – nawet jeśli jest jedynie jednym z elementów bardziej agresywnej optymalizacji podatkowej. Pytanie brzmi: dlaczego?
Estoński CIT a dywidenda – po co płacić podatek dwa razy
Nie da się ukryć, że najważniejszą korzyścią jest odmienna filozofia opodatkowania dochodów. W przypadku estońskiego CIT następuje ono dopiero w momencie wypłaty zysku. Jeżeli pieniądze zostają w spółce i są na bieżąco przeznaczane na inwestycje, to nie podlegają opodatkowaniu w ogóle.
Odmiennie prezentują się także stawki podatkowe. W przypadku klasycznego CIT najpierw płacimy 19% podatku od dochodu spółki, a następnie nasza dywidenda podlega zryczałtowanemu podatkowi PIT, którego stawka również wynosi 19%. Mamy do czynienia z podwójnym opodatkowaniem? Ależ skąd. Mówimy w końcu o opodatkowaniu dochodów dwóch zupełnie różnych osób – prawnej i fizycznej. Warto dodać, że mali podatnicy CIT korzystają z obniżonej stawki 9%.
W estońskim CIT stawka jest wyższa, ale za to pomniejszamy podatek PIT
Estoński CIT na pierwszy rzut oka może się wydawać mniej korzystny. Dla średnich i dużych spółek podstawowa stawka wynosi 20%, a obniżona – dla małych – 10%. Prawdziwa magia pojawia się w momencie, gdy uwzględnimy specjalną preferencję podatkową dla wypłaty dywidend.
Dla spółek będących małymi podatnikami wynosi ona aż 90% kwoty podatku należnego spółki przypadającego na udział wspólnika. W przypadku pozostałych spółek pomniejszamy podatek o 70%.
W praktyce szacuje się, że efektywna stawka opodatkowania w przypadku estońskiego CIT wynosi ok. 25%. W przypadku małych podatników może ona spaść do ok. 20%. Dla porównania: klasyczny CIT razem ze zryczałtowanym podatkiem PIT dają nam odpowiednio 34,39% dla dużych i średnich spółek oraz 26,29% w przypadku małych.
Bez zaliczek i limitów amortyzacji – mniej obowiązków w estońskim CIT
To nie koniec zalet estońskiego CIT. Nie musimy prowadzić ewidencji podatkowej na potrzeby podatku dochodowego, ponieważ rozliczamy się na podstawie ksiąg rachunkowych. Skoro płacimy podatek przy wypłacie dywidend, to nie odprowadzamy zaliczek na poczet podatku CIT.
Estońskiego CIT nie dotyczą ograniczenia w amortyzacji środków trwałych. Szczególnie opłacalny wydaje się brak limitów amortyzacyjnych w przypadku mieszkań czy samochodów.
Uchylono również – w odniesieniu do schematów krajowych – raportowanie schematów podatkowych MDR oraz obowiązek sporządzania i publikowania informacji o realizowanej strategii podatkowej, więc podatnicy klasycznego CIT również nie muszą sobie nimi zawracać głowy.
Wady estońskiego CIT – tracimy dostęp do innych preferencji podatkowych
Czy estoński CIT ma jakieś wady? Część z nich wynika tak naprawdę z warunków skorzystania z tej formy opodatkowania, o których wspominam niżej. Istnieją jednak także te, które wynikają bezpośrednio z jej specyfiki.
Chęć skorzystania z estońskiego CIT to deklaracja na lata. Ściślej mówiąc: jeśli się na niego zdecydujemy, to przez 4 lata nie możemy wrócić do klasycznego opodatkowania dochodów spółki. Tracimy także dostęp do niektórych ulg podatkowych w rodzaju IP Box czy ulgi na badania i rozwój.
Świadczenia na rzecz wspólników albo podmiotów powiązanych są objęte tzw. podatkiem od ukrytych zysków. W grę wchodzą nie tylko darowizny albo pożyczki, ale także na przykład wykorzystywanie firmowego auta do celów prywatnych, wynagrodzenia i prowizje dla wspólników oraz wydatki na reprezentację, z której korzystają akcjonariusze, wspólnicy albo osoby z nimi powiązane. Stawki są te same, co przy opodatkowaniu dochodu w ramach estońskiego CIT.
Kto może przejść na estoński CIT – warunki dla spółek
Żeby skorzystać z tego sposobu opodatkowania, należy spełnić kilka warunków. Przede wszystkim musimy prowadzić działalność w formie spółki akcyjnej, prostej spółki akcyjnej, spółki z o.o. (wystarczy nawet jednoosobowa spółka) albo spółki komandytowo-akcyjnej.
Przychody uzyskiwane z wierzytelności, odsetek, pożyczek, opłat leasingowych, poręczeń, gwarancji, praw autorskich, praw własności przemysłowej, ze zbycia instrumentów finansowych oraz z transakcji z podmiotami powiązanymi nie mogą przekraczać 50% wszystkich przychodów spółki.
Spółkom bez pracowników zostaje klasyczne opodatkowanie dochodu
Musimy także zatrudniać przynajmniej 3 pracowników. Jeżeli stosujemy umowę cywilnoprawną, to ich wynagrodzenie musi przekraczać 3-krotność średniej krajowej. W przypadku małych podatników wystarczy 1-krotność.
Udziałowcami, akcjonariuszami albo wspólnikami naszej spółki mogą być jedynie osoby fizyczne. Nasza spółka nie może posiadać udziałów w innej spółce. Wykluczone są także tytuły uczestnictwa w funduszu inwestycyjnym albo posiadanie ogółu praw i obowiązków w spółce niebędącej osobą prawną.
Jeżeli nie spełniamy tych kryteriów, to estoński CIT automatycznie nie jest rozwiązaniem dla nas. Wykluczone są także instytucje finansowe i pożyczkowe oraz firmy korzystające ze wsparcia w ramach Polskiej Strefy Inwestycji.










