- Bezprawnik -
- Firma -
- Nie dam sobie wmówić, że ryczałtowcy mają za dobrze. To zwykła podwyżka podatków
Nie dam sobie wmówić, że ryczałtowcy mają za dobrze. To zwykła podwyżka podatków
Rządzący starają się na wszystkie możliwe sposoby ratować sytuację budżetu państwa. Kozłem ofiarnym tym razem stali się ryczałtowcy. Sejm przyjął w czwartek 22 października ustawę, która obniża limit stosowania ryczałtu z 2 mln do 250 tys. euro. Podniesiono także niektóre stawki.
Ministerstwo Finansów dopięło swego i obniżyło limit ryczałtu
22 października Sejm głosował nad nowelizacją ustaw o podatkach dochodowych. Te zmiany w podatku dochodowym obejmują także zapowiadane od dłuższego czasu zmiany w ryczałcie od przychodów ewidencjonowanych. Niestety nie da się ukryć, że są one jednoznacznie niekorzystne dla przedsiębiorców, którzy wybrali tę formę opodatkowania.
Przypomnijmy: najbardziej kontrowersyjną propozycją rządu jest niewątpliwie obniżenie limitu uprawniającego do wyboru ryczałtu. Obecnie wynosi on aż 2 miliony euro. Nowelizacja obniża go do 250 tysięcy euro, a więc ok. 1,09 mln zł według kursu aktualnego w momencie, gdy piszę te słowa.
Tym samym postanowiono cofnąć zmianę obowiązującą od 1 stycznia 2021 r., która właśnie podniosła limit z 250 tysięcy do 2 milionów euro.
Kto głosował za obniżeniem limitu ryczałtu
Ustawa przeszła głosami Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, obydwu frakcji dawnej Polski 2050 i większości posłów Polskiego Stronnictwa Ludowego. Wyłamało się jedynie kilku posłów tej ostatniej partii. Przeciwko głosowała także prawie cała opozycja. Tutaj razem z rządem głosowała partia Razem.
Prawo do ryczałtu straci kilkadziesiąt tysięcy firm
Jerzy Wilczek pisał niedawno na Bezprawniku, że rząd daje 300 zł na rękę klasie średniej, a zabiera ryczałt 43 tysiącom firm. To jednak nie koniec. Rządzący postanowili nieco złagodzić sytuację przedsiębiorców, którzy stracą w wyniku reformy prawo do ryczałtu. Nie jestem przy tym pewien, czy im się to udało.
Przekroczenie limitu w trakcie roku – nowy mechanizm i stawka 17%
Obecnie utrata prawa do ryczałtu w trakcie roku podatkowego oznacza konieczność przesiadki na skalę podatkową od dnia, w którym przekroczyliśmy limit. Dla podatników dotychczas osiągających przychody pomiędzy 250 tysięcy a 2 milionami euro oznacza to najprawdopodobniej szybkie wejście w drugi próg podatkowy. Trzeba jednak pamiętać, że ryczałt płacimy od przychodu, a nie od dochodu. Do tego w grę wchodzi zastosowanie różnych ulg podatkowych, które pozwalają zbić wysokość zobowiązania podatkowego.
Ustawa wprowadza nowy mechanizm. Podatnik zachowa prawo do ryczałtu do końca roku podatkowego, ale nadwyżkę ponad kwotę 300 tysięcy euro opodatkuje stawką 17%.
Wyższa stawka dla przychodów od podmiotu powiązanego
Przy okazji podniesiono do 15% stawkę ryczałtu w przypadku niektórych przychodów uzyskanych przez podatnika od podmiotu powiązanego, jeżeli ten podatnik stosuje hybrydową stawkę 8,5%. Mam na myśli tę, w której przychody powyżej 100 tys. zł są obecnie opodatkowane stawką 12,5%.
Przerażające wizje nisko opodatkowanych „milionowych przychodów” to zwyczajna manipulacja
Nie sposób nie zadać sobie pytania: co rządzącym ryczałtowcy zawinili? Wiceminister Jarosław Neneman przekonywał, że niski ryczałt dla przedsiębiorców z milionowymi przychodami jest skrajnie niesprawiedliwy. Na początku roku minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz postulowała nawet likwidację ryczałtu w całości. Powodem miało być niskie opodatkowanie branży IT oraz influencerów.
Nie zgadzam się z tym rodzajem argumentacji, ale jestem w stanie zrozumieć kryjący się za nią sens. Ryczałt opłaca się w szczególności tym przedsiębiorcom, których działalność nie generuje zbyt wielu kosztów. Tym samym różnica pomiędzy przychodem a dochodem pozostaje niewielka.
Stawki 8,5% i 12% – skąd się bierze mit niskiego opodatkowania
Jedną z najpopularniejszych stawek ryczałtu jest 8,5% albo przywołane wcześniej hybrydowe 8,5% do 100 tysięcy złotych przychodu i 12,5% powyżej. Stąd bierze się percepcja niskiego opodatkowania „milionowych przychodów”. Przy czym ryczałt w IT to dla przeciętnej firmy z tej branży zwykle „czyste” 12%, a więc tyle samo, co podstawowa stawka w podatku dochodowym od osób fizycznych.
Solą na rany ryczałtowców jest króciutkie vacatio legis
Równocześnie ryczałt jest jedyną dostępną prostą formą opodatkowania przeznaczoną dla tych przedsiębiorców, którzy nie wykazują ambicji stania się „rekinem biznesu”. Wliczamy do nich tych, którzy prowadzą firmę, bo muszą. Nie zapomniałem poprzedniemu rządowi odebrania dostępu do karty podatkowej.
Dziura w budżecie zamiast podatkowej sprawiedliwości
Przeciwko argumentacji o podatkowej sprawiedliwości świadczy szerszy kontekst sprawy. Nie jest tajemnicą, że budżet państwa jest dziurawy niczym przysłowiowe sito. W przyszłym roku deficyt ma wynieść 282 mld zł. To więcej niż zaplanowane na ten rok 271,7 mld zł. Nic dziwnego, że rząd chce zmian w podatkach dla firm.
Nie byłbym także sobą, gdybym nie wytknął – za Rzecznikiem Małych i Średnich Przedsiębiorców – że zaplanowane vacatio legis jest niezwykle krótkie. Mamy końcówkę października, a nowe przepisy planowo wejdą w życie od 1 stycznia 2027 roku. To jak było z tą obietnicą zachowania przynajmniej półrocznego minimum, drodzy rządzący?
Próba wzbudzenia społecznego oburzenia na wspomniane „milionowe przychody” najprawdopodobniej służy po prostu zmanipulowaniu opinii publicznej, by przymknęła oczy na klasyczną podwyżkę podatków. Czy uda się rządzącym przekonać prezydenta, by nie zawetował ustawy? Śmiem wątpić.










