Bezrobocie może być jeszcze wyższe niż w tym momencie. Niepokojący wzrost ważnego wskaźnika
Styczniowy odczyt Wskaźnika Rynku Pracy, który z wyprzedzeniem informuje o przyszłych tendencjach w zatrudnieniu, wzrósł o 0,5 punktu, osiągając poziom 77,5 pkt. Choć nie jest to jeszcze poziom zeszłorocznego, lipcowego szczytu, kierunek zmian jest niestety dość oczywisty. Eksperci BIEC ostrzegają, że obserwowane trendy zwiastują powolny, ale konsekwentny wzrost stopy bezrobocia rejestrowanego.
Potwierdzają to niedawno opublikowane dane GUS za grudzień 2025 r. Stopa bezrobocia wyniosła wówczas 5,7 proc., co stanowi wyraźny wzrost w porównaniu do 5,1 proc. odnotowanych rok wcześniej. W liczbach bezwzględnych oznacza to, że w rejestrach urzędów pracy figuruje blisko 888 tysięcy osób. W ciągu roku przybyło ponad 101 tysięcy bezrobotnych, co jest najwyższym skokiem od niemal pięciu lat.
Najbardziej niepokojącym sygnałem płynącym z rynku nie jest jednak sam wzrost liczby osób bezrobotnych, ale drastyczny spadek popytu na pracę zgłaszanego przez firmy. Urzędy pracy świecą pustkami. Na koniec grudnia w dyspozycji pośredniaków znajdowało się zaledwie 25,9 tys. ofert.
Aby znaleźć gorszy wynik, trzeba cofnąć się w statystykach aż do 2012 r. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja, gdy spojrzymy na napływ nowych ogłoszeń w samym grudniu - pracodawcy zgłosili ich jedynie 20,8 tys., co jest najsłabszym rezultatem od co najmniej 15 lat.
To pokazuje, że Powiatowe Urzędy Pracy tracą na znaczeniu jako efektywny kanał rekrutacji. BIEC zauważa, że pośredniaki przestały pełnić rolę głównego "rezerwuaru" pracowników. O ile w segmencie ogłoszeń internetowych sytuacja jest stabilna i nie widać tak głębokiego załamania, o tyle w oficjalnym systemie państwowym panuje stagnacja.
Przedsiębiorcy, mimo nieznacznej poprawy nastrojów dotyczących ogólnej kondycji gospodarczej, wstrzymują się z nowymi rekrutacjami, a liczba nowych miejsc pracy jest obecnie znacznie niższa niż liczba osób wyrejestrowujących się z urzędów z powodu znalezienia etatu.
Mężczyźni bardziej zagrożeni bezrobociem niż kobiety
Analiza struktury bezrobocia może przynieść interesujące wnioski pod kątem socjologicznym. Okazuje się bowiem, że pogorszenie koniunktury znacznie mocniej uderzyło w mężczyzn. W ciągu ostatniego roku liczba panów pozostających bez pracy wzrosła o ponad 67 tysięcy, podczas gdy w przypadku kobiet wzrost ten wyniósł nieco ponad 34 tysiące.
Może to sugerować, że spowolnienie dotyka w większym stopniu branż tradycyjnie zdominowanych przez mężczyzn, takich jak budownictwo czy przemysł ciężki. Niepokoi również rosnąca grupa długotrwale bezrobotnych - ponad 334 tysiące osób nie może znaleźć zatrudnienia dłużej niż rok, co jest najgorszym wynikiem od jesieni 2022 r.
Część ekspertów wiąże wzrost wskaźników bezrobocia z nowelizacją ustawy o promocji zatrudnienia, która weszła w życie w połowie 2025 r. i zmieniła zasady rejestracji. Jednak analitycy BIEC podkreślają, że prawdziwym problemem są bariery strukturalne, takie jak niedopasowanie kompetencyjne, bierność w aktywizacji zawodowej oraz ostrożność firm.
Co ciekawe, winą za ten stan rzeczy nie można obarczać masowych zwolnień. Dane GUS wskazują, że liczba zwolnień z przyczyn leżących po stronie zakładu pracy systematycznie maleje od trzech miesięcy. Problemem nie jest więc fala redukcji etatów, lecz zamrożenie procesów rekrutacyjnych i brak nowych miejsc pracy dla osób wchodzących na rynek lub powracających do aktywności zawodowej.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj