1. Bezprawnik -
  2. Biznes -
  3. Białko WPC z 77 do prawie 100 zł. Ozempic podbił ceny białka. Płacą za to wszyscy, którzy chodzą na siłownię

Białko WPC z 77 do prawie 100 zł. Ozempic podbił ceny białka. Płacą za to wszyscy, którzy chodzą na siłownię

Jeszcze w lipcu można było w SFD kupić 700 gramów WPC, czyli koncentratu białka serwatkowego, za około 77 zł. Dziś za podobne opakowanie trzeba zapłacić blisko 100 zł. W ciągu zaledwie kilku tygodni cena produktu, który dla wielu osób ćwiczących jest podstawowym elementem diety, wzrosła o około 30 proc.

Piotr Janus22.08.2026 11:05
Biznes

I nie jest to wyłącznie problem jednego sklepu czy jednej marki. Drożeje zarówno WPC, jak i WPI, czyli droższy i bardziej oczyszczony izolat białka serwatkowego. Co więcej, wzrost cen surowca jest na tyle duży, że może w najbliższym czasie odbić się nie tylko na portfelach osób chodzących na siłownię, ale na całej branży fitness.

Podwyżki WPC i WPI to nie kwestia jednego sklepu

W przypadku WPC różnice między poszczególnymi markami są spore, dlatego przy porównywaniu cen trzeba brać pod uwagę gramaturę, zawartość białka, skład, smak oraz promocje. Przykładowo KFD Premium WPC 82 w opakowaniu 700 g kosztuje obecnie około 110 zł, a KFD Premium WPI 90 około 140 zł. OstroVit WPC 80 jest oferowane w różnych kanałach sprzedaży w cenach sięgających około 150–160 zł, natomiast OstroVit 100% Whey Isolate można znaleźć za około 127–136 zł. Nie zmienia to jednak podstawowego faktu: problem dotyczy całej kategorii białek serwatkowych, a nie tylko jednego produktu.

Dlaczego białko serwatkowe tak mocno zdrożało

Powód jest bardziej skomplikowany niż zwykła podwyżka marży. Białko serwatkowe jest produktem ubocznym produkcji sera. Aby otrzymać WPC czy WPI, serwatkę trzeba następnie odpowiednio przefiltrować, skoncentrować i wysuszyć. Oznacza to, że możliwości zwiększenia produkcji są ograniczone przez dostępność mleka, produkcję sera oraz moce zakładów zajmujących się przetwarzaniem serwatki. Tymczasem popyt eksplodował.

Białko przestało być produktem dla kulturystów. Dziś jest składnikiem batonów, jogurtów, deserów, napojów, płatków, gotowych posiłków i całej kategorii żywności określanej jako „high protein". W efekcie o ten sam surowiec konkurują producenci odżywek, przemysł spożywczy i rosnąca grupa konsumentów zainteresowanych dietą wysokobiałkową. Mechanizm nie jest zresztą nowy — bardzo podobnie zachowywały się ceny masła, gdy ograniczona podaż mleka zderzyła się z rosnącymi kosztami przetwórstwa.

Czy winny jest również Ozempic?

Pytanie to pojawia się coraz częściej i nie jest całkowicie pozbawione podstaw. Ozempic, Wegovy, Mounjaro i inne leki z grupy GLP-1 ograniczają apetyt. Osoby, które dzięki nim szybko tracą masę ciała, muszą jednocześnie zwracać uwagę na odpowiednią ilość białka w diecie, aby ograniczyć utratę masy mięśniowej. Powstała więc ogromna grupa nowych konsumentów zainteresowanych produktami wysokobiałkowymi. Branża spożywcza już to dostrzegła. Firmy rozwijają produkty kierowane do osób korzystających z terapii GLP-1, a eksperci wskazują rosnące wykorzystanie tych leków jako jeden z czynników zwiększających popyt na białko. Natomiast powiedzenie, że tylko Ozempic podniósł cenę białka, byłoby zbyt dużym uproszczeniem.

Leki GLP-1 są jednym z elementów układanki. Drugim jest moda na dietę wysokobiałkową, trzecim rozwój rynku żywności funkcjonalnej, a czwartym ograniczona możliwość szybkiego zwiększenia podaży serwatki.

Białko stało się produktem masowym

Jeszcze kilka lat temu przeciętny konsument kupował odżywkę białkową przede wszystkim dlatego, że trenował siłowo lub uprawiał kulturystykę. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Białko reklamuje się jako element zdrowej diety. Powstają wysokobiałkowe puddingi, jogurty, batony, napoje i gotowe posiłki. Dla producentów to dobra wiadomość, ale gorsza dla konsumentów. Im więcej branż chce kupować ten sam surowiec, tym większa presja na jego cenę.

Na część z tych produktów, zwłaszcza tych w płynie, może dodatkowo wpłynąć planowana podwyżka podatku cukrowego, która ma objąć również suplementy diety w postaci napoju.

Ceny serwatki w hurcie wzrosły ponad dwukrotnie

Skalę problemu pokazują dane dotyczące cen serwatki. Według analiz rynku WPC80 ceny europejskiego surowca wzrosły w ciągu roku ponad dwukrotnie. To pokazuje, że obecne podwyżki w sklepach z odżywkami nie są wyłącznie efektem decyzji detalistów. Według informacji CLAL cena hurtowa serwatki w proszku w Polsce wynosiła na początku sierpnia około 6,44 zł za kilogram, wobec 6,07 zł tydzień wcześniej i 7,12 zł na początku lipca. Ceny są zmienne, ale pozostają na wysokim poziomie.

Na rynku międzynarodowym sytuacja wygląda jeszcze bardziej spektakularnie. Według danych cytowanych przez „The Guardian" cena WPC80 wzrosła z około 11 733 euro za tonę w lipcu 2025 r. do około 25 875 euro rok później. Co stanowi ponad dwukrotny wzrost i pokazuje, że obecne podwyżki w sklepach z odżywkami nie są wyłącznie efektem decyzji detalistów.

Ile więcej zapłaci osoba, która regularnie ćwiczy

Weźmy przykład osoby, która codziennie wypija koktajl zawierający około 30 gramów WPC, czyli około 900 gramów miesięcznie. Przy cenie 77 zł za 700 g miesięczny koszt wynosił około 99 zł. Przy cenie 100 zł jest to już około 129 zł. Różnica wynosi około 30 zł miesięcznie, czyli 360 zł rocznie. Przy większym spożyciu, np. 40 gramów dziennie, dodatkowy koszt może zbliżyć się do 500 zł rocznie. A należy podkreślić, że wiele osób przyjmuje więcej niż 40 gram białka dziennie. Stanowi to tylko część kosztów. Dochodzi karnet na siłownię, kreatyna, suplementy diety, żywność wysokobiałkowa, sprzęt i dojazdy.

Czy drogie białko uderzy w całą branżę fitness

Rosnące ceny WPC i WPI to problem nie tylko dla osób chodzących na siłownię. Może on dotknąć cały biznes związany z aktywnym stylem życia, począwszy od producentów i sklepów z odżywkami po kluby fitness i sprzedawców żywności proteinowej.

Sklepy z odżywkami między młotem a kowadłem

Sklep z suplementami znajduje się między młotem a kowadłem. Płaci więcej producentowi, ale nie może bez końca przerzucać podwyżek na klienta. Jeżeli WPC zamiast 77 zł kosztuje 100 zł, część klientów po prostu zacznie kupować rzadziej, wybierze tańszą markę albo zrezygnuje z odżywki. Podobnie będzie z batonami, puddingami, napojami i innymi produktami wysokobiałkowymi. Droższy surowiec oznacza wyższe koszty, a konsument ma coraz więcej powodów, żeby zastanowić się, czy produkt „proteinowy" rzeczywiście jest wart swojej ceny.

Karnet, trener, dojazdy. Rachunek za fitness rośnie

Presja może w końcu dotrzeć także do klubów fitness. Nie dlatego, że ktoś przestanie ćwiczyć z powodu droższego białka, ale dlatego, że wszystkie wydatki zaczynają się sumować. Karnet, suplementy, żywność, trener czy dojazdy tworzą miesięczny rachunek, który dla części konsumentów może stać się zbyt wysoki. Dobrze pokazuje to zresztą zestawienie, jakim są jednorazowe wejściówki w klubie fitness CityFit a karnet — pojedyncze wejście potrafi kosztować niemal jedną trzecią ceny miesięcznego członkostwa.

Wtedy pojawia się konkurencja, której branża fitness nie może lekceważyć: trening w domu, bieganie, rower czy kalistenika. Jednorazowy zakup hantli może być dla niektórych łatwiejszy do zaakceptowania niż kolejny miesięczny wydatek.

Najbardziej prawdopodobny nie jest więc masowy odpływ klientów z siłowni, lecz zmiana ich zachowań. Tańsze WPC zamiast WPI, tańsza marka zamiast premium, zwykłe jedzenie zamiast produktów proteinowych, a w części przypadków trening w domu zamiast karnetu. Dla całej branży oznacza to jedno: klient fitness będzie coraz dokładniej liczył pieniądze.

Koniec ery taniej suplementacji. Na końcu i tak zapłaci konsument

Rynek białka znalazł się w sytuacji, w której rosnący popyt spotkał się z ograniczoną podażą. Czy ceny WPC i WPI jeszcze wzrosną, czy zaczną spadać, tego dziś nie da się przesądzić. Jedno jest jednak pewne: era bardzo taniej suplementacji może się kończyć.

Dla konsumenta oznacza to konieczność wyboru. Albo zapłaci więcej, albo znajdzie tańszy zamiennik. A skoro w ostatnich latach mocno w górę poszły także ceny codziennych produktów, część osób zacznie oszczędzać nie tylko na odżywkach, ale na całym fitnessie. Być może największym zwycięzcą proteinowego boomu nie będzie więc producent odżywek, lecz zwykły twaróg i hantle stojące w domu.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover