W 2025 roku pamięć zdrożała i momentami bywa trudniej dostępna, więc część producentów lub sklepów może preferować zwrot pieniędzy zamiast wymiany na nowy egzemplarz. Dla klienta problem pojawia się wtedy, gdy zwrot liczony jest według historycznej ceny zakupu, a nie według tego, ile dziś kosztuje porównywalny zestaw. Takie historie opisują użytkownicy portalu Reddit.
Warto po raz tysięczny w historii Bezprawnika (choć oczywiście zdarzały się po drodze pewne reformy) uporządkować pojęcia, bo od tego zależy, jak bardzo jesteśmy zabezpieczeni w takiej sytuacji.
Po pierwsze, gwarancja producenta to dobrowolne zobowiązanie
O jej zakresie decydują warunki gwarancyjne: producent zwykle zastrzega, że może naprawić, wymienić albo zwrócić pieniądze. Jeżeli w dokumentach jest zapis, że zwrot jest dopuszczalny, to z perspektywy formalnej trudno się z tym kłócić, nawet jeśli rynkowo oznacza to gorszy efekt dla kupującego.
Po drugie, osobną ścieżką są roszczenia wobec nie producenta, a sprzedawcy z tytułu niezgodności towaru z umową (konsumencka ochrona ustawowa). Tu logika jest inna: celem jest doprowadzenie rzeczy do zgodności, czyli najpierw naprawa lub wymiana.
Zwrot pieniędzy pojawia się zwykle dopiero wtedy, gdy naprawa lub wymiana są niemożliwe albo sprzedawca ich nie zapewnia w rozsądnym czasie. W praktyce, jeśli priorytetem jest odzyskanie sprawnego komputera, a nie przelew, ścieżka przez sprzedawcę bywa dla konsumenta bezpieczniejsza niż liczenie na to, co zrobi producent w ramach własnej gwarancji.
Dotychczas wyglądało to tak, że sprzedawca odmawiający naprawy i zwracający pieniądze był jak wygrana na loterii. Na przykład - rok korzystaliśmy z iPhone'a, zepsuł się, a teraz sklep oddaje nam pieniądze i możemy sobie kupić nowszy model. Tyle tylko, że ceny RAM-u wybiły w górę tak bardzo, że dziś ten zabieg nie ma szans powodzenia. Do nowego komputera trzeba będzie sporo dołożyć.
Dlaczego RAM jest tak drogi?
Skok popytu ze strony centrów danych i AI Rozwój usług sztucznej inteligencji zwiększył zapotrzebowanie na pamięć w serwerach. Producenci półprzewodników wolą sprzedawać tam, gdzie kontrakty są większe, a marże wyższe. To ogranicza dostępność części produkcji dla rynku konsumenckiego, który jest bardziej wrażliwy cenowo.
Mniej istotne, ale oczywiście godne odnotowaniaj est to, że rynek przechodzi na DDR5, a DDR4 jest stopniowo spychany do roli starszego standardu. Kiedy część mocy produkcyjnych jest przerzucana na nowsze technologie lub bardziej dochodowe segmenty, starszy produkt potrafi drożeć nie dlatego, że jest lepszy, tylko dlatego, że robi się go mniej.
W takim otoczeniu krążąca w sieci opowieść, że firmie bardziej opłaca się zwrócić dawną kwotę niż wysłać dziś znacznie droższy zamiennik, nie brzmi absurdalnie. Ekonomia potrafi wpływać na to, jak w praktyce działa obsługa gwarancyjna, nawet jeśli formalnie wszystko mieści się w regulaminie.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj