- Bezprawnik -
- Finanse -
- Co dzieje się po kliknięciu „kup akcje” i gdzie w tym procesie może pomóc blockchain?
Co dzieje się po kliknięciu „kup akcje” i gdzie w tym procesie może pomóc blockchain?
Akcje kupione na giełdzie zwykle niemal od razu pojawiają się w aplikacji maklerskiej. Samo zawarcie transakcji nie oznacza jednak, że jej rozrachunek został już zakończony. W standardowym cyklu T+2 na jego sfinalizowanie trzeba poczekać dwa dni robocze. W tym czasie za kulisami pracuje kilka instytucji, a prowadzona przez nie ewidencja musi być ze sobą zgodna. Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych sprawdza, jak technologia blockchain może usprawnić tę proces rozrachunku — bez konieczności budowania infrastruktury od podstaw.
Kliknięcie „kup akcje” to dopiero początek. Co dzieje się przez kolejne dwa dni?
Zlecenie trafia najpierw do domu maklerskiego, który sprawdza, czy klient ma wystarczająco dużo pieniędzy, i przesyła je na giełdę; tam system dopasowuje je do zlecenia sprzedaży i zawiera transakcję. Wtedy zaczyna się drugi etap — rozliczenie i rozrachunek, czyli faktyczna wymiana akcji na pieniądze. Izba rozliczeniowa KDPW_CCP rozlicza transakcję i zarządza związanym z nią ryzykiem, w tym ryzykiem, że któryś z uczestników nie wywiąże się ze zobowiązań. Na końcu KDPW przenosi akcje między kontami domów maklerskich i banków, a dom maklerski zapisuje je na rachunku klienta — i dopiero ten zapis, zgodnie z ustawą o obrocie instrumentami finansowymi, przenosi własność akcji na kupującego.
Obecnie standardowy cykl rozrachunku wielu transakcji w UE, w tym zakupu akcji na giełdzie, to dwa dni robocze (tzw. T+2); od 11 października 2027 r. ma zostać skrócony do jednego dnia. Po drodze dom maklerski i depozyt prowadzą osobne ewidencje, które muszą się stuprocentowo zgadzać; z perspektywy inwestora nie ma to większego znaczenia, ale dla instytucji to codzienna praca i koszty.
Blockchain obiecuje wspólny rejestr. Sam token to jednak za mało
Blockchain — a szerzej technologia rozproszonego rejestru (DLT) — pozwala wielu instytucjom korzystać z jednej ewidencji zamiast z własnych kopii, dzięki czemu nie trzeba aż tylu uzgodnień i wyjaśnień. Smart kontrakty, czyli programy działające w sieci, mogą same sprawdzić warunki transakcji i wykonać kolejne kroki.
Zamiana akcji na token rozwiązuje jednak tylko część zadania. Papier wartościowy nadal trzeba wyemitować, przechowywać, wypłacać z niego dywidendy i raportować operacje. Przesłanie tokena może być technicznie bezbłędne, a mimo to nie rozstrzygać, czy kupujący faktycznie stał się właścicielem, czy transakcja jest prawnie ostateczna i co się stanie, jeśli operator platformy upadnie. Smart kontrakt nie poniesie też odpowiedzialności za błędnie zapisaną regułę ani nie zdecyduje, kiedy dla bezpieczeństwa rynku trzeba wstrzymać automatyczny proces — te zadania należą do centralnego depozytu.
Szybka platforma to jeszcze nie rynek. Problem nowych silosów
Wiele projektów tokenizacji buduje nową platformę obok istniejącego rynku. Nawet jeśli obsługuje ona tysiące transakcji na sekundę, to żeby mogła się faktycznie rozwinąć, potrzebuje emitentów, inwestorów, płynności, bezpiecznego pieniądza do rozliczeń i jasnych skutków prawnych.
Należy mieć też na uwadze, że technologia, która miała łączyć rynek, może go w praktyce dzielić. Jeśli każda platforma ma własne zasady dostępu i własne standardy, dla banku czy domu maklerskiego oznacza to konieczność podłączenia osobnych systemów i utrzymywania tam aktywów oraz płynności. Istniejąca infrastruktura, często nazywana przestarzałą, zapewnia przy tym to, czego nowym platformom brakuje: ostateczność rozrachunku, ochronę aktywów klientów i jasno przypisaną odpowiedzialność.
CSDonDLT, czyli blockchain w depozycie. Nowa warstwa w systemie, który już działa
KDPW, który przygląda się technologii blockchain od 2017 r., wyciągnął z tego wnioski. CSDonDLT dodaje blockchain jako uzupełniającą warstwę obecnego systemu depozytowo-rozrachunkowego, do której papiery można przenosić i z której można je potem wycofać. Najistotniejsze jest to, że ta warstwa stanowi pełnoprawną ewidencję, a zapis w sieci nie jest cyfrową kopią papierów zarejestrowanych gdzie indziej. Te same papiery nie funkcjonują więc w dwóch miejscach, płynność nie rozdziela się między konkurencyjne platformy, a rynek nie musi przechodzić do nowego systemu w jednym momencie. Odpowiedzialność za ewidencję i rozrachunek zostaje przy autoryzowanym depozycie, a domy maklerskie i banki zachowują swoją rolę i mogą rozszerzyć ofertę o aktywa cyfrowe.
Na początek KDPW wybrało rynek OTC, czyli transakcje zawierane poza rynkiem regulowanym, bezpośrednio między stronami lub za pośrednictwem instytucji finansowych; jak wskazuje depozyt, to segment szczególnie złożony, w którym jest duże pole do obniżenia ryzyka i kosztów. Na pierwszym etapie nowa warstwa ma obsługiwać przechowywanie papierów, ich transfery i rozrachunek takich transakcji — zakup akcji na GPW przez aplikację przebiega więc na razie tradycyjnie.
Dla transakcji OTC zmiany są jednak wyraźne. W warstwie blockchain mogą one podlegać rozrachunkowi przez całą dobę, także w weekendy i święta, a zapis w depozycie i na rachunku inwestora następuje w tym samym momencie. Sama płatność jest na razie rozliczana poza blockchainem, choć KDPW zapowiada przyszłe usługi łączące tę warstwę z pieniądzem cyfrowym.
Z punktu widzenia inwestora najważniejsze jest to, że korzystanie z nowej warstwy jest dobrowolne. To on decyduje, czy — i które — papiery przenieść, a dyspozycję wykonuje jego dom maklerski lub bank; nie trzeba przenosić całego portfela. Relacja z klientem pozostaje bez zmian, bo adres portfela w sieci jest wydzieloną częścią zwykłego rachunku papierów wartościowych. Klienta nadal obsługuje jego instytucja finansowa, a KDPW nie zbiera o nim danych. Projekt uwzględnia też ryzyko dobrze znane z rynku kryptowalut: przewidziano możliwość odzyskania dostępu do portfela po utracie klucza, podczas gdy przy kryptowalutach taka utrata zwykle oznacza utratę środków na zawsze.
Rozwiązanie przygotowano również na instrumenty emitowane od początku w blockchainie, które po dostosowaniu przepisów mają się w nim zmieścić bez przebudowy infrastruktury. Sieć jest prywatna i działa na otwartym oprogramowaniu Hyperledger Besu, zgodnym ze standardem Ethereum, co ogranicza ryzyko uzależnienia od jednego dostawcy i ułatwia w przyszłości budowanie kontrolowanych połączeń z innymi usługami.
Testy trwają od maja. Każdy uczestnik wybiera własne tempo
Testy z udziałem uczestników KDPW ruszyły 25 maja 2026 r. Instytucje mogą przejść przez najważniejsze operacje w aplikacjach przygotowanych przez depozyt, bez budowania własnych systemów, albo uruchomić własny węzeł i przyłączyć się do Platformy Blockchain dla Rynku Kapitałowego — ten wariant będzie kluczowy dla tych, którzy chcą w przyszłości oferować takie usługi klientom. Celem jest gotowość do produkcyjnego wdrożenia w IV kwartale 2026 r.; sam start usługi wymaga jeszcze zmian w regulacjach KDPW. Testy pozwalają przy tym instytucjom sprawdzić, jak rozwiązanie pasuje do ich systemów i procesów oraz ile kosztowałoby jego wdrożenie.
Przepisy powinny oceniać funkcję. Stanowisko KDPW wobec zmian w UE
Zdaniem ekspertów KDPW o tym, jakie przepisy obowiązują instytucję, powinny decydować jej funkcja, ryzyko i odpowiedzialność, a wybór technologii nie powinien mieć tu znaczenia. Dlatego istotne są propozycje Komisji Europejskiej z grudnia 2025 r. (pakiet MISP), które miałyby potwierdzić, że centralny depozyt może korzystać z blockchaina w ramach podstawowych unijnych przepisów, oraz dostosować do takich sieci zasady ostateczności rozrachunku. To wciąż projekt — 9 października 2026 r. państwa UE uzgodniły najważniejsze elementy swojego stanowiska, ale Parlament Europejski swojego jeszcze nie przyjął, więc negocjacje nad ostatecznym kształtem przepisów dopiero przed nami. KDPW zwraca też uwagę, że unijny program pilotażowy dla DLT nie powinien stać się trwałym, konkurencyjnym reżimem, a rozdzielanie usług depozytu między kilka podmiotów mogłoby odtworzyć problemy, które blockchain miał rozwiązać.
Zmiany zaczynają się tam, gdzie inwestor zwykle nie zagląda — w ewidencji i rozrachunku — i to tam blockchain może przynieść najwięcej. CSDonDLT pokazuje, że blockchain można wprowadzać stopniowo, korzystając z płynności, instytucji i zabezpieczeń, które rynek już ma. Jak podsumowują autorzy analizy KDPW, „nie potrzebujemy drugiego rynku kapitałowego. Potrzebujemy infrastruktury, która pozwoli obecnemu rynkowi zrobić kolejny krok”.
Tekst powstał we współpracy z Krajowym Depozytem Papierów Wartościowych
zobacz więcej:










