1. Bezprawnik -
  2. Firma -
  3. Rząd wdraża Data Act. Małe firmy upomną się o dane z maszyn, a pilnować tego ma UKE

Rząd wdraża Data Act. Małe firmy upomną się o dane z maszyn, a pilnować tego ma UKE

Unijny akt w sprawie danych, znany jako Data Act, obowiązuje w Polsce bezpośrednio od 12 września 2025 r., ale przez ponad rok nie było nikogo, kto mógłby go egzekwować. 13 października 2026 r. Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o sprawiedliwym dostępie do danych i ich wykorzystywaniu, przygotowany w Ministerstwie Cyfryzacji. Nadzór ma przejąć Prezes UKE. Dla małych firm prawa do danych z aut, maszyn i sprzętu domowego mogą wreszcie przestać być teorią.

Jerzy Wilczek19.10.2026 9:12
Firma

Projekt ustawy o sprawiedliwym dostępie do danych: Prezes UKE z nowymi zadaniami

Rozporządzenia nie trzeba wdrażać, ale państwa muszą wskazać organ, procedury i sankcje. Według opisu projektu UC114 w wykazie prac Rady Ministrów Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej ma być organem właściwym, a zarazem koordynatorem danych, a także certyfikować organy rozstrzygania sporów. Jak podała PAP Biznes, certyfikat będzie wydawany na pięć lat z możliwością przedłużenia o kolejne pięć.

UKE ma przyjmować skargi, prowadzić postępowania i nakładać administracyjne kary pieniężne. Ministerstwo Cyfryzacji zapowiada, że przed nałożeniem kary urząd wezwie firmę do usunięcia naruszeń. W wersji projektu skierowanej do konsultacji pod koniec 2025 r. górną granicę kary określono, według ówczesnych relacji prawo.pl i czasopisma Lege Artis, na 100 tys. zł, a w przypadku przedsiębiorcy na 4 proc. obrotu. Rząd przyjął projekt z autopoprawką, więc do czasu druku sejmowego to dane orientacyjne. Ustawa ma wejść w życie trzy miesiące po ogłoszeniu.

To wciąż projekt, który dopiero trafi do Sejmu. Samo rozporządzenie obowiązuje jednak już teraz i czekanie na polską ustawę nie zwalnia z jego stosowania.

Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski uzasadniał projekt tak: „Dane mają dziś ogromną wartość dla gospodarki, ale dostęp do nich nie powinien zależeć wyłącznie od producentów urządzeń czy dostawców usług.”

Data Act dla warsztatów i serwisów: dane z urządzeń na żądanie klienta

Zgodnie z art. 5 rozporządzenia użytkownik urządzenia połączonego może zażądać, żeby posiadacz danych (zwykle producent) udostępnił je wskazanej osobie trzeciej. Ma to nastąpić bez zbędnej zwłoki, bez opłat po stronie użytkownika, w tej samej jakości, jaką ma producent, i w formacie do odczytu maszynowego, a gdy to wykonalne, także w czasie rzeczywistym.

W praktyce niezależny warsztat samochodowy, serwis maszyn rolniczych czy firma naprawiająca sprzęt AGD może dostać dane eksploatacyjne urządzenia, jeśli klient tego zażąda. Producent może od takiej firmy pobrać rekompensatę, ale art. 9 wymaga, żeby była rozsądna i niedyskryminująca. Gdy odbiorcą jest MŚP bez dużych powiązań kapitałowych, rekompensata nie może przekroczyć kosztów samego udostępnienia danych, czyli ich formatowania, przesłania i przechowania. To dobrze uzupełnia unijne prawo do naprawy, które dotyczy części zamiennych, ale nie informacji z urządzenia.

Są też ograniczenia. Art. 6 zakazuje odbiorcy wykorzystania danych do budowy produktu konkurencyjnego wobec urządzenia, z którego pochodzą, oraz profilowania, jeśli nie jest niezbędne do usługi.

Firma jako użytkownik maszyn i urządzeń IoT

Ta sama logika działa, gdy to przedsiębiorca jest właścicielem lub najemcą sprzętu. Art. 4 daje użytkownikowi prawo do danych generowanych przez jego maszynę, jeśli nie ma do nich bezpośredniego dostępu. Producent może zasłaniać się tajemnicą przedsiębiorstwa, ale musi wtedy wydać pisemną, uzasadnioną decyzję i zawiadomić organ właściwy. Użytkownik może taką odmowę zaskarżyć do organu, w Polsce do Prezesa UKE, albo skierować sprawę do certyfikowanego organu rozstrzygania sporów. Obawy producentów są zrozumiałe, bo kradzież tajemnicy handlowej to realne ryzyko, ale odmowa ma być wyjątkiem.

Mali producenci urządzeń połączonych: obowiązki projektowe i wyjątki z art. 7

Z art. 50 rozporządzenia wynika, że obowiązek z art. 3 ust. 1, czyli projektowanie urządzeń tak, by dane były dla użytkownika domyślnie, łatwo i bezpłatnie dostępne, dotyczy produktów wprowadzanych do obrotu po 12 września 2026 r.

Mikro i małe przedsiębiorstwa dostały jednak wyjątek. Art. 7 wyłącza stosowanie rozdziału II, w którym są te obowiązki, do danych z produktów wytwarzanych lub projektowanych przez takie firmy. Wyjątek nie działa, jeśli firma ma przedsiębiorstwo partnerskie lub powiązane spoza kategorii mikro i małych albo działa jako podwykonawca przy produkcji urządzenia. Średnie firmy korzystają z wyłączenia tylko przez rok od uzyskania tego statusu, a także przez rok od wprowadzenia danego produktu na rynek. Moim zdaniem właśnie wątek podwykonawstwa jest pułapką, bo mała firma projektująca elektronikę dla większego producenta może błędnie założyć, że jej to nie dotyczy.

Nieuczciwe klauzule w umowach B2B o dostęp do danych

Art. 13 Data Act chroni słabszą firmę przed silniejszym kontrahentem. Postanowienie dotyczące dostępu do danych i ich wykorzystania, narzucone jednostronnie innemu przedsiębiorcy, nie wiąże go, jeśli jest nieuczciwe. Za zawsze nieuczciwe uznano m.in. wyłączenie odpowiedzialności za umyślne działanie lub rażące niedbalstwo oraz przyznanie sobie wyłącznego prawa do interpretowania umowy. Domniemanie nieuczciwości obejmuje z kolei np. blokowanie drugiej stronie korzystania z jej własnych danych czy odmowę wydania ich kopii po zakończeniu umowy. Ciężar dowodu, że klauzuli nie narzucono, spoczywa na jej autorze.

To ważne, bo w relacjach B2B przedsiębiorca może być traktowany jako konsument tylko w wąskich przypadkach. Tutaj ochrona przysługuje mu wprost jako firmie. Rozdział IV stosuje się do umów zawartych po 12 września 2025 r., a od 12 września 2027 r. także do części starszych, bezterminowych lub długoterminowych.

Zmiana dostawcy chmury bez opłat od 12 stycznia 2027 r.

Zgodnie z art. 29 od 11 stycznia 2024 r. do 12 stycznia 2027 r. dostawcy mogą pobierać jedynie obniżone opłaty za zmianę dostawcy, nieprzekraczające kosztów bezpośrednio związanych z przeniesieniem. Od 12 stycznia 2027 r. opłat za samą zmianę ma nie być wcale. Dla firm, dla których chmura w sklepie internetowym czy w księgowości to dziś standard, oznacza to mniejsze uzależnienie od jednego dostawcy. Przy odnawianiu umów firmy powinny sprawdzić, czy cennik nie przemyca takiej opłaty pod inną nazwą.

Czy mały warsztat realnie skorzysta, a UKE to dobry wybór

Na papierze mały serwis zyskuje dużo. Wszystko zależy od tego, czy producenci zbudują wygodne interfejsy i czy klient będzie wiedział, że może żądać przekazania danych. Obawiam się, że pierwsi skorzystają duzi gracze z działami prawnymi, a mały warsztat dowie się o swoich prawach dopiero przy pierwszym sporze.

UKE ma doświadczenie z rynkiem telekomunikacyjnym, a pozasądowe rozwiązywanie sporów z operatorem to już element jego pracy. Dane z ciągników, linii produkcyjnych i lodówek to jednak zupełnie inny świat. Mechanizm wezwania przed karą oceniam dobrze, bo daje firmom szansę na naprawę błędu bez finansowego ciosu. Kluczowe będzie, czy urząd dostanie ludzi i pieniądze na nowe zadania.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover