Cofanie liczników to wciąż plaga, o czym przekonał się pewien Wykopowicz. A co na to prawo?

Gorące tematy Moto Zbrodnia i kara 03.05.2017
Cofanie liczników to wciąż plaga, o czym przekonał się pewien Wykopowicz. A co na to prawo?

Udostępnij

Marek Krześnicki

Do Polski tylko w 2016 roku sprowadzono ponad milion samochód. Średni wiek takich pojazdów to 12 lat. A co z przebiegiem? Okazuje się, że handlarze wciąż wciskają Polakom bajeczki o „Niemcu jeżdżącym tylko do kościoła”, a cofanie liczników to plaga.

Furorę na popularnym serwisie Wykop.pl zrobiła historia użytkownika jcmp. Postanowił on zweryfikować „oryginalny niski przebieg” Volkswagena Passata na pomocą rządowego serwisu www.historiapojazdu.gov.pl. Okazało się, że nie dość, że samochód był sprowadzany z Niemiec (choć w ogłoszeniu podano Polskę jako kraj pochodzenia), to jeszcze przebieg pojazdu co najmniej raz był cofany – i to dość znacznie, bo prawie o połowę:

cofanie liczników

historiapojazdu.gov.pl – cofanie liczników widać jak na dłoni

Niestety, takie nieeleganckie zachowania ze strony osób sprzedających używane samochody to w Polsce plaga. Marnym usprawiedliwieniem dla oszustw dotyczących informacji o przebiegu samochodu jest to, że klienci sami sobie zgotowali ten los – wybierając samochody o niewiarygodnie niskim, deklarowanym przebiegu. Jednocześnie dziwi to w czasach, gdy – posiadając numer rejestracyjny, numer VIN oraz datę pierwszej rejestracji – możemy sprawdzić informacje o pojeździe, w tym o przebiegu (od 2014 roku, kiedy takie dane są gromadzone). Cofnięcie licznika o 150 000 kilometrów? Nic niezwykłego:

Cofanie liczników – czy to legalne?

Sprawdzanie stanu liczników podczas kontroli diagnostycznej miało zapobiec takim historiom jak podane wyżej. Dwa lata temu, jeszcze zanim powstał Bezprawnik, na Spider’s Web Mateusz Nowak napisał:

Pojawił się ostatnio pomysł, aby podczas wykonywania przeglądu pojazdu dopuszczonego do ruchu spisywać przebieg. Taki monitoring stanu licznika miałby zagwarantować, że w przyszłosći właściciel nie zdecyduje się na jego przekręcenie np. przed sprzedażą pojazdu. Pomysł początkowo został nawet optymistycznie przyjęty, ale okazało się, że wielu specjalistów nie wierzy w jego skuteczność.

Jak widać, ze skutecznością wprowadzonych zmian faktycznie nie jest najlepiej. Serwis historiapojazdu.gov.pl to narzędzie dla tych, którzy o nim wiedzą i będą chcieli z niego skorzystać. A czy cofanie liczników w ogóle jest legalne?

Jak to często w prawie bywa, prawidłowa odpowiedź brzmi: co do zasady i tak, i nie. Właściciel (np. samochodu) może ze swoją rzeczą robić to, co mu się z nią żywnie podoba. Oczywiście, od tej zasady są liczne wyjątki – muszą jednak one być określone w przepisach, jak choćby w tych mówiących o złomowaniu samochodu. Obecnie cofnięcie licznika przebiegu pojazdu ma taki sam skutek prawny jak montaż fikuśnych rzęs wokół przednich reflektorów – czyli żaden (przynajmniej dopóki nie dochodzi do sprzedaży takiego pojazdu).

To jednak może się w ciągu kilku najbliższych lat zmienić. Zgodnie z europejską dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/45/UE z dnia 3 kwietnia 2014 r. w sprawie okresowych badań zdatności do ruchu drogowego pojazdów silnikowych i ich przyczep:

Oszustwo polegające na fałszowaniu przebiegu powinno być traktowane jako przestępstwo podlegające sankcji, ponieważ manipulacja przebiegiem może prowadzić do błędnej oceny stanu zdatności do ruchu drogowego pojazdu. Wykrywanie manipulacji lub ingerencji w stan licznika powinno być łatwiejsze dzięki rejestrowaniu przebiegu w świadectwie zdatności do ruchu drogowego oraz dostępowi diagnostów do tych informacji. Komisja powinna przeanalizować kwestię wymiany informacji o wskazaniach drogomierza między właściwymi organami państw członkowskich.

Cofanie liczników wciąż pozostanie zbrodnią bez kary?

To ze wszech miar słuszne podejście. Nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć, że stan pojazdu o przebiegu 150 000 km jest znacząco odmienny od takiego samochodu z przebiegiem 450 000 km. W konsekwencji – bezpieczeństwo takiego samochodu jest zupełnie inne. Nabywca używanego pojazdu powinien mieć zatem pełną świadomość jego rzeczywistego przebiegu. Jednak kwestia sankcji karnych za cofanie liczników leży w gestii parlamentów krajowych, które musiałyby wdrożyć odpowiednie przepisy. A w tym zakresie chęci nie widać.

Przez ostatnie lata co najmniej kilka interpelacji poselskich dotyczyło niecnego procederu cofania liczników przebiegu pojazdu. W odpowiedzi na jedną z nich podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Marcin Warchoł wskazał, że na zmianę prawa się nie zanosi:

Penalizacja zmiany stanu licznika pojazdu mechanicznego w dalszym ciągu wydaje się bowiem nie sanować problemów związanych z trudnościami dowodowymi w zakresie ustalenia sprawcy tego rodzaju czynu. Innymi słowy, wyodrębnienie do oddzielnego przepisu tak wąsko określonej czynności sprawczej wciąż nie gwarantuje pewnego ustalenia, czy licznik „cofnął” sprzedający, kupujący, czy też osoba trzecia.

Oznacza to, że – przynajmniej na chwilę obecną – odpowiedzialność nieuczciwego handlarza jest iluzoryczna. Wprowadzenie w błąd co do rzeczywistego przebiegu pojazdu, jak słusznie zauważa Ministerstwo Sprawiedliwości, podlega odpowiedzialności karnej na podstawie art. 286 §1 kodeksu karnego:

Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

„Jakie cofanie liczników, panie prokuratorze, ja nic nie wiedziałem”

Jak łatwo zauważyć, przepis ten znajduje zastosowanie dopiero przy sprzedaży (lub jej próbie) pojazdu, wtedy bowiem dochodzi do wykorzystania naiwności nabywcy, który dał się nabrać na „niski, oryginalny przebieg” auta. A i wówczas udowodnienie winy sprawcy nie będzie takie łatwe, bo ten z łatwością może się tłumaczyć niewiedzą o modyfikacji przebiegu – o co szczególnie łatwo, jeśli pojazd kilkukrotnie zmieniał właściciela. Jak wskazano w cytowanej odpowiedzi na interpelację, rząd rozważy zmianę przepisów dopiero, jeśli będzie możliwe „precyzyjne ustalenie, czy i kiedy nastąpiła zewnętrzna i nieuprawniona interwencja we wskazania licznika przebiegu kilometrów pojazdu, także z podaniem konkretnej daty i godziny takiej interwencji„.

Oczywiście, oprócz odpowiedzialności karnej nieuczciwy sprzedawca może się też liczyć z odpowiedzialnością cywilną (np. odszkodowawczą), to jednak długa i żmudna procedura, która nawet w stosunkowo sprawnie działających polskich sądach może ciągnąć się latami.

Wygląda zatem na to, że jeszcze przez jakiś czas Polacy zdani na łaskę i niełaskę handlarzy. Dopóki nie wymusi tego na naszym parlamencie Unia Europejska, będziemy zmuszeni samodzielnie sprawdzać przebiegu pojazdu. Można też zaufać powierzyć pieniądze wyspecjalizowanym firmom, oferującym takie usługi.

Jeśli zamierzacie nabyć używany samochód, dodajcie stronę historiapojazdu.gov.pl do Ulubionych. Przyda się.