- Bezprawnik -
- Finanse -
- Czterech na dziesięciu Polaków potrzebuje 100 tys. zł, żeby czuć się bezpiecznie. Najspokojniejsi są jednak ci, którzy mają najmniej
Czterech na dziesięciu Polaków potrzebuje 100 tys. zł, żeby czuć się bezpiecznie. Najspokojniejsi są jednak ci, którzy mają najmniej
Ile musi znajdować się na koncie, żeby przestać martwić się o pieniądze? Dla 37 proc. Polaków – co najmniej 100 tys. zł. Z badania Credit Agricole wynika jednak, że wysokość oszczędności wcale nie przekłada się wprost na spokój. Najspokojniejsi są najmłodsi badani, choć to oni najrzadziej mają większe środki na koncie.
100 tys. zł to granica bezpieczeństwa dla czterech na dziesięciu Polaków
Jak wynika z badania wykonanego na zlecenie Credit Agricole, ponad połowa ankietowanych (56 proc.) nie czułaby się bezpiecznie z poduszką mniejszą niż 50 tys. zł. Próg sześciocyfrowy wyznacza 37 proc., a mniej więcej co ósmy badany (13 proc.) – ponad pół miliona złotych.
Najwyższe wymagania mają 45–59-latkowie. W tej grupie 100 tys. zł to minimum dla 51 proc., czyli o 21 pkt proc. więcej niż wśród osób przed trzydziestką (30 proc.). U 30–44-latków i w grupie 60+ odsetek wynosi 37 i 37 proc. Tak samo wygląda to przy kwocie powyżej pół miliona: wskazuje ją 20 proc. osób w wieku 45–59 lat, a w pozostałych grupach od 8 do 12 proc. Jak wyjaśnia Katarzyna Kierzkowska, badaczka w banku Credit Agricole,
W badaniach widzimy, że właśnie pokolenie X najmniej optymistycznie ocenia swoją aktualną sytuację finansową i jest bardzo niepewne co do nadchodzącej przyszłości. Dlatego właśnie osoby w tym wieku potrzebują mieć większe zaplecze finansowe, żeby poczuć się pewniej, bezpieczniej.
Ile mamy, a ile chcielibyśmy mieć?
Oszczędności ma 65 proc. badanych, co oznacza, że ponad jedna trzecia może nie mieć żadnych zaoszczędzonych środków. Wśród oszczędzających 17 proc. zgromadziło co najmniej 100 tys. zł, 15 proc. – od 50 do 100 tys. zł, a niespełna co czwarty – od 10 do 50 tys. zł. Kolejne 18 proc. nie podało kwoty.
Z wiekiem oszczędności rosną. Wśród oszczędzających przed trzydziestką sześciocyfrową kwotę uzbierało 5 proc., w grupie 30–44 lata – 16 proc., wśród 45–59-latków – 22 proc., a po sześćdziesiątce – 26 proc. U seniorów zdarza się to więc pięć razy częściej niż u najmłodszych.
Odkładamy na czarną godzinę, rzadziej na emeryturę
Najczęściej wskazywany cel oszczędzania jest bardzo nieostry. „Na wszelki wypadek” odkłada 51 proc. oszczędzających, a emerytura (22 proc.), wakacje i remont lub wyposażenie mieszkania (po 20 proc.) oraz samochód (18 proc.) zostają daleko w tyle. 23 proc. przyznaje, że nie ma żadnego konkretnego celu.
Im starszy badany, tym częściej odkłada „na wszelki wypadek” – od 44 proc. wśród najmłodszych do 64 proc. po sześćdziesiątce. Oszczędzanie na emeryturę rośnie tylko do pewnego momentu: 13 proc. przed trzydziestką, 25 proc. w grupie 30–44 lata, 32 proc. wśród 45–59-latków i już tylko 16 proc. w grupie 60+. Nawet tam, gdzie do emerytury jest najbliżej, odkłada na nią niespełna co trzeci. Jak tłumaczy Kierzkowska,
W wieku 45–59 lat okres emerytury jest bardzo bliski i jak wiemy z badań – rodzi dużo obaw. Zdajemy sobie sprawę, że poziom emerytury będzie znacznie niższy niż aktualne dochody, a to z kolei oznacza spadek jakości naszego życia. To realny lęk i silny motywator do odkładania pieniędzy.
Po sześćdziesiątce priorytety się zmieniają. Zdrowie staje się realnym zmartwieniem, a możliwości dorobienia – jak zauważa ekspertka – są ograniczone.
Polacy zapożyczają się u siebie samych
Jak się okazuje, ponad połowa badanych (54 proc.) przyznaje się do „selfpożyczki”: bierze pieniądze z własnych oszczędności z zamiarem, że później je odda. Dla wielu poduszka finansowa działa więc jak prywatny limit kredytowy – tyle że bez odsetek i bez banku, który pilnowałby spłaty. Jak radzi Kierzkowska,
Myślę, że finansowa poduszka to częsty bufor po prostu na większe wydatki, które nie do końca mieszczą się w miesięcznym budżecie. Kiedy zatem nadarza się dobra okazja zakupowa, ale potrzeba na nią więcej pieniędzy, sięgamy do oszczędności. Łatwiej to zrobić, jeśli nie odkładamy na żaden konkretny cel. Z psychologicznego punktu widzenia lepiej więc te cele sobie ustalać, jeśli chcemy być w oszczędzaniu skuteczni.
Chęci są, gorzej z wykonaniem
Dwie trzecie ankietowanych (66 proc.) próbuje co miesiąc odłożyć choćby niewielką kwotę. 60 proc. przyznaje jednak, że odkłada mniej, niż by chciało, a 32 proc. obecnie nie oszczędza wcale.
Osoby bez oszczędności tłumaczą to przede wszystkim brakiem pieniędzy. Za niskie dochody lub częste nieprzewidziane wydatki wskazuje 54 proc. z nich, wysokie koszty życia – 31 proc., a nieregularne wpływy – 17 proc. Słaba motywacja (7 proc.) i niewiedza (6 proc.) to wyjaśnienia marginalne.
Jak daleko jest do 100 tys. zł? Przy 500 zł odkładanych co miesiąc, bez uwzględniania odsetek, zbieranie takiej kwoty zajęłoby blisko 17 lat, a przy 1000 zł – ponad osiem. To pokazuje, jak wysoko zawieszona jest poprzeczka.
Jak zauważa ekspertka Credit Agricole,
Osoby, które zarabiają mniej, niż muszą wydać na bieżące potrzeby, nie będą oszczędzać, bo po prostu nie mają z czego odłożyć, i z tym trudno dyskutować. Z drugiej strony mamy dużą grupę osób, która nie oszczędza tyle, ile by chciała, chociaż obiektywnie mogłaby sobie na to pozwolić, ograniczając swoje wydatki. Kulturowo realizujemy aspiracje wydawania, korzystania z życia, które jeszcze 20–30 lat temu były nieosiągalne.
Bezpiecznie i pod ręką
Polacy stawiają na bezpieczeństwo i płynność. Najwięcej osób trzyma oszczędności na koncie oszczędnościowym (43 proc.), niewiele mniej na zwykłym rachunku osobistym (37 proc.), a 28 proc. na lokacie. Akcje, obligacje lub fundusze deklaruje 18 proc. oszczędzających, czyli dwa razy mniej niż tych, którzy zostawiają pieniądze na koncie osobistym. W domu oszczędności trzyma 21 proc. – siedem razy więcej osób niż w kryptowalutach (3 proc.). Waluty obce wskazuje 7 proc., a złoto lub inne kruszce – 6 proc.
Najspokojniejsi są ci, którzy mają najmniej
Credit Agricole policzył też wskaźnik spokoju finansowego. Składają się na niego po równo cztery elementy: jak badani oceniają swoją obecną sytuację finansową i jej perspektywy, czy mają oszczędności i czy regularnie odkładają. Średni wynik w skali 0–100 to 57 pkt.
Wskaźnik maleje z każdą kolejną grupą wiekową: 62 pkt u osób w wieku 16–29 lat, 58 pkt u 30–44-latków, 54 pkt u 45–59-latków i 52 pkt po sześćdziesiątce. Najmłodsi wygrywają, choć mają najmniej, przede wszystkim dzięki optymizmowi. Poprawy swoich finansów spodziewa się 51 proc. z nich, w środkowych grupach – 36 i 19 proc., a wśród osób 60+ zaledwie 10 proc. W najstarszej grupie pesymistów (31 proc.) jest trzy razy więcej niż optymistów, a połowa nie spodziewa się żadnej zmiany. Jak podsumowuje Kierzkowska,
Oczywiście poziom zgromadzonych oszczędności jest bardzo ważny, ale de facto tym, co różnicuje nasz poziom spokoju finansowego, jest subiektywna ocena naszej finansowej przyszłości. Im więcej czujemy, że mamy jeszcze możliwości, żeby coś zdziałać w kwestii pieniędzy – zarobić, dorobić, pomnożyć, tym lepiej się czujemy i jesteśmy finansowo spokojniejsi. Myślę jednak, że nigdy nie jest za późno, żeby sięgnąć po informacje na temat różnych sposobów oszczędzania i pomnażania pieniędzy.
Z wiekiem rośnie więc stan konta, ale maleje poczucie, że jeszcze można coś zmienić. Pieniądze odłożone „na wszelki wypadek” dają poczucie bezpieczeństwa, ale spokój daje dopiero przekonanie, że wciąż ma się wpływ na własne finanse.
Tekst powstał we współpracy z Credit Agricole
zobacz więcej:










