Notariusz i lekarz to na pozór dwa zupełnie odmienne zawody. Łączy je jednak dużo
W obu profesjach droga do zdobycia wszystkich uprawnień jest długa. W przypadku notariusza obejmuje ona samodzielne wykonywanie czynności po powołaniu przez właściwego ministra, w przypadku lekarza zaś wiedzie do uzyskania specjalizacji.
I jeden, i drugi może zarabiać bardzo dużo, choć ponadprzeciętne dochody osiągają tylko niektórzy z nich. Oba zawody łączy również to, że ich reprezentanci przeprowadzają odbiorców usług przez pewien proces.
U notariusza może być nim np. sprzedaż nieruchomości, a u medyka wyleczenie z jakiegoś schorzenia. Specyfika obu zawodów sprawia, że zawsze na początku trzeba ustalić szczegóły, by podjąć decyzję o ewentualnym wspólnym działaniu.
Darmowe wstępne spotkanie z notariuszem
Notariusze często nie pobierają na etapie przed wykonywaniem czynności żadnych pieniędzy. Nawet wtedy, jeśli ostatecznie pójdziemy do kogoś innego.
Wstępne i nierzadko bezpłatne spotkanie zorientowane jest na ustalenie m.in. tego, czy dana czynność może zostać zrealizowana w danej kancelarii, jakie potrzebne są dokumenty oraz ile zapłacimy za sporządzenie aktu.
Formalnie nie stanowi ona konsultacji, lecz wyjaśnienia. Takie spotkanie może być krótkie i trwać np. kilka minut czy kwadrans, ale w niektórych sytuacjach zajmuje notariuszowi godzinę.
Płacenie lekarzowi od pierwszej minuty
Tymczasem nie da się tak po prostu umówić się na wstępną konsultację, żeby dowiedzieć się, w czym dany medyk może nam pomóc, by podjąć po jakimś czasie decyzję o byciu pod jego opieką – albo i nie – i wtedy zapłacić za konkretną usługę.
Ten, kto będzie bronił pobierania przez lekarzy opłat w prywatnej służbie zdrowia już od pierwszej minuty, z pewnością powie, że wizyta u nich to świadczenie medyczne.
Zgodnie ze sztuką powinno obejmować m.in. wywiad, badanie, wstępną diagnozę, plan leczenia oraz zalecenia. Tylko czy możliwe jest zrealizowanie wszystkich tych elementów w czasie kwadransa wycenionego na, bagatela, 300 zł?
Wywiad nieraz ogranicza się do paru zaledwie pytań, diagnoza niekiedy nie pojawia się latami, a jeśli jej nie ma, to nie podaje się też planu leczenia.
Kiedy wymienione elementy świadczenia medycznego nie zostają zrealizowane bez merytorycznej przyczyny, usługa jest wykonana niezgodnie ze sztuką lekarską, co narusza prawa pacjenta. Może rodzić to wątpliwości co do tego, czy pełna odpłatność ma w takim przypadku uzasadnienie.
Należy uczciwie dodać, że odpowiedzialność zawodowa leżąca po stronie lekarzy jest większa niż notariuszy udzielających wyjaśnień
Ci drudzy ponoszą ją dopiero, gdy wykonują czynności. Problem polega jednak na tym, że nie mamy dostępu do niezobowiązujących wizyt u medyków.
Standardy notariuszy jaskrawo kontrastują więc z pobieżnymi konsultacjami u lekarzy za setki złotych. Model biznesowy rejentów pokazuje, że można prowadzić intratną działalność, nie przeliczając na pieniądze każdej minuty pracy, co w branży medycznej stanowi dowód dysfunkcji systemu.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj