Praca lekarzy w prywatnym i publicznym systemie ochrony zdrowia rodzi szkodliwy konflikt interesów
Dlaczego tego typu rozwiązanie jest szkodliwe i wymaga pilnej zmiany? Po pierwsze dlatego, że lekarze, którzy pracują jednocześnie w publicznym szpitalu/przychodni i w jego prywatnym odpowiedniku, mogą często mieć nieodpartą pokusę przeciągania pacjentów do prywatnego sektora. I co w tym złego?
Ano to, że w ten sposób polski system ochrony zdrowia od lat traci efektywności i ulega erozji. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest między innymi zachęcanie pacjentów do płatnych, a tym samym szybszych wizyt i zabiegów.
To powoduje często, że pacjenci są coraz bardziej zdezorientowani i nie wiedzą, czy lekarz kieruje się jeszcze ich dobrem, czy węszy po prostu łatwy zarobek. Nie wspominając o tym, że misja lekarska nie powinna stawać się tylko i wyłącznie usługą komercyjną, a często tym stała się ona w Polsce. Jeżeli już, to podmioty komercyjne i państwowe powinny ze sobą konkurować.
Truizmem będzie także stwierdzenie, że osoby bardziej majętne mają w takim układzie po prostu łatwiej i często mogą otrzymać bardziej fachową pomoc w prywatnej placówce medycznej.
To sprawia, że pacjenci publicznej służby zdrowia czują się gorzej traktowani, a sami lekarze są przeciążeni i przepracowani, gdyż często pracują w kilku miejscach jednocześnie.
Jak to wygląda w innych krajach?
W wielu krajach doszło do jaskrawego rozdzielenia sektorów służby zdrowia, co sprawia, że lekarze muszą jasno określić, gdzie chcą pracować. Tak jest np. we Francji, gdzie lekarze szpitalni mają obowiązek wyboru – albo pracują tylko publicznie, albo tylko prywatnie.
Podobne rozwiązanie funkcjonuje także w Wielkiej Brytanii, ale tam państwo ściśle monitoruje łączenie sektorów przez lekarzy. Lekarze nie mogą także z premedytacją kierować pacjentów z publicznego do prywatnego sektora medycznego.
Zupełnie inaczej ta kwestia wygląda w państwach skandynawskich, gdzie sektor medyczny jest tak dobrze dofinansowany, że tego typu proceder nie ma kompletnie sensu.
Jak rozwiązać ten problem? Istnieje kilka dróg do wyprostowania tej patologicznej sytuacji
Aby zlikwidować to zjawisko w Polsce, konieczne byłoby wprowadzenie obligatoryjnych deklaracji dla lekarzy, dzięki którym zgłaszaliby oni, gdzie pracują i jakie mają powiązania finansowe. Wielu ekspertów postuluje także całkowite zakazanie dorabiania lekarzy w prywatnym sektorze – w takim układzie lekarze musieliby określić, czy pracują w publicznym, czy w prywatnym sektorze ochrony zdrowia.
Oczywiście nie będzie tajemnicą, że tego typu zjawisko jest powodowane niskimi wynagrodzeniami w publicznych placówkach. Warto także wprowadzić w końcu przejrzyste zasady współpracy z firmami farmaceutycznymi, które dotyczyłyby np. publicznych rejestrów grantów, wyjazdów i szkoleń.
Niestety, ale Polska służba zdrowia znajduje się obecnie w tak opłakanym stanie, a lobby lekarskie jest tak silne, że w najbliższym czasie na pewno nie doczekamy się zmiany tej sytuacji.