1. Bezprawnik -
  2. Prawo -
  3. Straż miejska dostała donos na młodocianego sprzedawcę. Zamiast ukarać, wykupiła całą lemoniadę

Straż miejska dostała donos na młodocianego sprzedawcę. Zamiast ukarać, wykupiła całą lemoniadę

Widząc dzieci sprzedające lemoniadę, powinniśmy raczej cieszyć się, że młodzi ludzie próbują swoich sił w przedsiębiorczości i spędzają wolny czas nie tylko przed ekranem komputera. Niestety nie wszyscy podzielają ten entuzjazm. W Bogatyni ktoś zgłosił sprawę do straży miejskiej. Interwencja funkcjonariuszy miała jednak zupełnie inny finał, niż można by się spodziewać.

Marcin Szermański22.06.2026 11:22
Prawo

Lemoniadowy stragan kontra straż miejska w Bogatyni

Przed nami lato i wakacje, na które czekają chyba wszystkie dzieci. Niektóre będą spędzać ten czas nie tylko na zabawie i grach komputerowych, ale także próbować swoich sił w drobnej przedsiębiorczości, sprzedając przy ulicy lemoniadę czy owoce. Jedne zrobią to dla zabawy, inne — niestety — z chęci wsparcia domowego budżetu.

Głośno zrobiło się ostatnio o historii opisywanej m.in. przez Onet. 17 czerwca straż miejska w Bogatyni otrzymała zgłoszenie od jednej z mieszkanek dotyczące chłopca, który miał nielegalnie sprzedawać lemoniadę w okolicy szpitala. Na wskazany adres udał się patrol straży miejskiej.

Zamiast mandatu — gratulacje i zakup całego towaru

Na miejscu okazało się, że lemoniadę sprzedawał dwunastoletni Fabian, który zbierał pieniądze na książki do szkoły. Oferował napój w małych i dużych kubkach w cenie odpowiednio 3,50 i 5,00 zł. Tym razem interwencja straży miejskiej miała zupełnie inny przebieg, niż można by się spodziewać.

Zamiast kary czy mandatu strażnicy wykupili i spożyli całą lemoniadę Fabiana oraz pogratulowali mu przedsiębiorczości. Jak możemy przeczytać na oficjalnej stronie straży na Facebooku, na miejsce skierowano patrol, który potwierdził zgłoszenie, a po przeprowadzeniu czynności służbowych funkcjonariusze podjęli decyzję o natychmiastowym zabezpieczeniu całego dostępnego towaru. Strażnicy uspokoili przy tym, że zabezpieczenie polegało na wykupieniu całej partii lemoniady we własnym zakresie — towar został skonsumowany, a jego jakość oceniono bardzo wysoko.

Przy okazji służby przypomniały, że nie ma przepisów, które wprost regulowałyby takie sąsiedzkie, dziecięce inicjatywy. Zachęciły jednak rodziców i opiekunów do zachowania rozsądku oraz sprawowania nadzoru nad młodymi przedsiębiorcami, szczególnie w zakresie bezpieczeństwa i miejsca prowadzenia sprzedaży. Młodemu sprzedawcy pogratulowano przedsiębiorczości, a funkcjonariuszom — skuteczności w eliminowaniu zagrożeń związanych z nadmiarem lemoniady na ulicach miasta. Warto dodać, że straż miejska bywa stanowcza w innych sytuacjach — wystarczy wspomnieć o głośnym przypadku mandatu 500 zł za kąpiel w fontannie.

Sprzedaż lemoniady przez dzieci a przepisy

Co do zasady w Polsce nie ma ścisłych przepisów, które zabraniałyby nieletnim sprzedaży lemoniady. Sprzedaż musi być jednak okazjonalna i generalnie sanepid oraz służby porządkowe (jak np. ostatnio straż miejska w Bogatyni) traktują takie uliczne kramy z wyrozumieniem. Więcej o tym, kiedy sprzedaż lemoniady może jednak wpędzić w kłopoty, pisaliśmy osobno.

Sprzedaż lemoniady przez dzieci można wiązać raczej z edukacją i zabawą niż stricte z pracą. Dzieci okazjonalnie sprzedające napoje (najlepiej na terenie prywatnym — w ogrodzie czy na podwórku) nie podlegają obowiązkowi zgłoszenia do Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Drobne zarobki z takich okazjonalnych czy sezonowych akcji nie stanowią działalności zarobkowej w rozumieniu prawa podatkowego.

Dorośli bez taryfy ulgowej: firma, sanepid, opłata targowa

Jako osoby dorosłe nie mamy takich przywilejów. Handel komercyjny wiąże się już z obligatoryjnym założeniem firmy (np. jednoosobowej działalności gospodarczej lub działalności nierejestrowanej, o ile przychód miesięczny nie przekracza limitu ustawowego), uzyskaniem zgody sanepidu i gminy na zajęcie miejsca na chodniku.

O tym, ile można zarobić bez zakładania firmy, decyduje aktualny limit działalności nierejestrowanej. Konieczne jest wówczas także opłacenie opłaty targowej lub czynszu za wynajem powierzchni. Warto pamiętać, że organy potrafią być bezwzględne — pokazuje to choćby sprawa kary 5000 zł za sprzedaż jagód bez wpisu do sanepidu.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi