- Bezprawnik -
- Prawo -
- Nawet 5000 zł mandatu za sprzedaż jagód bez wpisu. Zbieracze mało zarabiają i sporo ryzykują
Nawet 5000 zł mandatu za sprzedaż jagód bez wpisu. Zbieracze mało zarabiają i sporo ryzykują
Właśnie rozpoczął się sezon na jagody leśne. Zbierać i sprzedawać może je każdy – i to bez podatków, choć wcześniej trzeba dopełnić formalności w Sanepidzie. Wiele osób tego nie robi. Litr owoców można sprzedać średnio za 30 zł. Niestety, nie jest to zbyt intratna działalność.
Sprzedaż jagód bez podatku, ale wpis do Sanepidu to obowiązek
Sprzedaż jagód, które zebraliśmy w państwowym lesie, jest zwolniona z opodatkowania. Mowa o tym w art. 21 ust. 1 pkt 72 Ustawy o PIT. Dotyczy to sytuacji, gdy osobiście zbieramy i sprzedajemy owoce.
Wcześniej należy jednak uzyskać wpis do Sanepidu. Wynika to z obowiązku zbierania owoców w higienicznych warunkach (z uwagi na ryzyko zakażenia bąblowicą).
Wpis jest bezpłatny. Osoby oferujące jagody na targu czy przy drodze bez wspomnianego dokumentu ryzykują karą finansową w wysokości od 1000 zł do 5000 zł.
Może ją wymierzyć Sanepid na mocy Ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia (art. 103 ust. 1 pkt 4 oraz ust. 2 pkt 2). Ryzyko nie jest czysto teoretyczne, bo na targowiska regularnie przychodzą kontrolerzy. Warto przy tym wiedzieć, czy można zbierać jagody w lesie bez narażania się na inne sankcje.
Zarobek jest mały. Tylko nieliczni mogą wypracować solidną stawkę na godzinę
Zbieranie owoców jest bardzo czasochłonne – na litr trzeba średnio godzinę. Rzecz jasna, wcześniej należy pojechać do lasu, a później poświęcić czas na sprzedaż jagód.
W indywidualnych przypadkach zbiór może trwać znacznie dłużej lub krócej. Osobom bez wprawy uzyskanie litra jagód zajmuje nawet dwie godziny. Ale kiedy zbieracz ma duże doświadczenie, może wykonać to zadanie w 30 minut.
Nieuczciwa konkurencja handlarzy zbierających owoce maszynką
Sporo sprzedawców zbiera jagody leśne maszynką z Allegro. Zakup tego urządzenia jest legalny, ale jego używanie już nie. Wynika to z tego, że niszczy ono runo leśne.
Tego rodzaju handlarze często nie uzyskują wymaganych wpisów. Ryzykują więc nie tylko karą od Sanepidu, ale także mandatem od Straży Leśnej. Łatwo zauważyć, że owoce były zbierane w nielegalny sposób. Są one bowiem brudne, pełne listków i mają liczne uszkodzenia.
Warto docenić ludzi chcących dla nas uczciwie uzbierać jagody
Osobiście uważam, że jeśli widzimy sprzedawcę, który wycenia owoce na 30 zł za litr i zbiera je ręcznie, nie warto negocjować ceny.
Uwzględniając dodatkowe koszty, jak np. dojazd do lasu czy opłata targowa, ktoś taki zwykle nie zarobi na godzinę więcej niż ok. 25 zł, a więc wyraźnie poniżej minimalnej stawki godzinowej. Przypomnijmy, że rząd potwierdził nową stawkę godzinową i płacę minimalną na 2026 rok. A przecież jagody często możemy znaleźć taniej. Kiedy ktoś oferuje je za 20 zł za litr, wyświadcza nam całkiem sporą uprzejmość.
Tego rodzaju dochód to bowiem raczej dopłata do hobby niż realne wynagrodzenie. Dla porównania, w niektórych pracach sezonowych można zarobić nawet 700 zł na godzinę. Szanujmy zatem takich miłośników lasów, bo obecnie na rynku jest ich coraz mniej.
