1. Bezprawnik -
  2. ecommerce -
  3. Sprzedaje książki o 40 zł taniej niż Allegro i obraża klientów. To może być ucieczka przed fiskusem

Sprzedaje książki o 40 zł taniej niż Allegro i obraża klientów. To może być ucieczka przed fiskusem

Czy zrobilibyście zakupy u sprzedawcy, który jest opryskliwy? Zapewne nie, może poza sytuacją, gdyby miał on jakiś unikatowy towar za niewielkie pieniądze. Ostatnio znajoma podesłała mi link do dziwnych ogłoszeń, które od dłuższego czasu pojawiają się na Sprzedajemy.pl. Działa tam użytkownik oferujący wiele książek w atrakcyjnych cenach. Dla przykładu podręcznik kosztujący na Allegro 95 zł ma za 55 zł. Tylko że wysyłka jest do miesiąca, treść anonsu wydaje się niekulturalna, a nade wszystko trudno skontaktować się z tą osobą.

Dobra cena książki, ale postawa sprzedawcy dziwna

Lucyna, moja znajoma, jakiś czas temu kompletowała podręczniki szkolne do liceum dla swojego syna. Szukając najbardziej atrakcyjnych ofert, podesłała mi poniższe ogłoszenie ze Sprzedajemy.pl.

Dotyczyło ono rozwiązań zadań z trygonometrii do znanego zbioru z matematyki do klasy III i IV szkoły średniej autorstwa Norberta Dróbki i Karola Szymańskiego.

Znajomą mocno zainteresował ten tytuł, jako że kosztował tylko 55 zł. Tymczasem za identyczną książkę trzeba zapłacić na Allegro 95 zł, co pokazuje screen.

Problem polegał na tym, że obawiała się złożenia zamówienia w serwisie u osoby, która przedstawiła w anonsie zaczepny regulamin. Ostatecznie więc z tego zrezygnowała.

Sprzedawca, który się czegoś boi?

Gdyby ogłoszenie tego użytkownika pojawiło się na OLX, zapewne zostałoby usunięte. Serwis nie pozwala bowiem na umieszczanie anonsów o niekulturalnej treści ani na wymuszanie kontaktu poza nim.

Jak widać na przedstawionych wcześniej screenach, sprzedawca nie chce komunikować się przez portal, wysyła towar do miesiąca i zależy mu na ograniczeniu korespondencji do niezbędnego minimum.

Osobiście nie sądzę, aby oferta tego handlarza stanowiła oszustwo, gdyż przestępcy raczej zachęcają do składania zamówień, niż do tego zniechęcają.

Niewykluczone więc, że za tego rodzaju ogłoszeniami stoi ktoś, kto obawia się podatkowych skutków swojej działalności i zależy mu na tym, by pozostawić po sobie jak najmniej cyfrowych śladów. Dodajmy, że podobnych anonsów na mniejszych portalach znajdziemy znacznie więcej.

Z kolei wysyłkę do miesiąca może uzasadniać to, że sprzedawca ma do oferowanych książek ograniczony fizycznie dostęp lub nadaje je hurtowo. Ten drugi wariant przywodzi na myśl działalność skupów książek na Allegro, gdzie handlarze operują dużymi partiami towaru pozyskiwanego z różnych źródeł.

Problemy z rozliczeniami byłych przedsiębiorców

Obecnie polskie prawo pozwala na stosunkowo proste zalegalizowanie sprzedaży na niewielką skalę. Służy do tego nierejestrowana działalność gospodarcza.

Byli przedsiębiorcy mogą zacząć ją prowadzić dopiero wtedy, gdy minie 5 lat od zamknięcia przez nich firmy. W przeciwnym wypadku ich sprzedaż jest z mocy prawa traktowana jak zwykła działalność gospodarcza, co wiąże się z obowiązkiem rejestracji w CEIDG oraz opłacaniem składek ZUS i podatków.

Istnieje prawdopodobieństwo, że autor ogłoszenia to właśnie taka osoba. Niestety, agresywny ton treści ofert sprawia, że zwraca on swoją aktywnością uwagę. A to może przynieść odwrotny skutek od zamierzonego.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover