1. Home -
  2. Praca -
  3. Słoik premium. Żyje w Warszawie jak król, ale nie mówi innym, że bierze pieniądze od rodziców

Słoik premium. Żyje w Warszawie jak król, ale nie mówi innym, że bierze pieniądze od rodziców

Młoda osoba po przeprowadzce do stolicy rzadko może wynająć sobie całe mieszkanie. Na ogół nie stać jej też na dalekie podróże. Jeśli jest inaczej, zwykle stoi za tym zewnętrzne źródło finansowania.

Aleksandra Smusz09.02.2026 12:09
Praca

Bibliotekarz wynajmujący kawalerkę w centrum Warszawy intryguje otoczenie

Ostatnio rozmawiałam w gronie przyjaciół o naszym znajomym, który po studiach w Rzeszowie przeprowadził się do stolicy, bo znalazł tam pracę. Na potrzeby tego tekstu nazwijmy go Patrykiem.

Uwagę moich znajomych wzbudziło to, że ze zdjęć na Instagramie wynika, że powodzi mu się bardzo dobrze. Nie wynajmuje pokoju na Białołęce, jak wielu przyjezdnych, tylko ma do dyspozycji gustownie urządzoną kawalerkę w Śródmieściu.

Poza tym Patryk regularnie podróżuje, co relacjonuje w mediach społecznościowych. W ubiegłym roku był nie tylko w kilku krajach europejskich, ale także w Egipcie i w Japonii.

Problem polega jednak na tym, że Patryk pracuje jako bibliotekarz. Nawet zakładając kilkuletni staż i wszystkie dodatki, mając taką posadę, nie jest w stanie zarobić więcej niż 4500 zł na rękę. A przecież mniej więcej tyle może płacić za samo mieszkanie i media.

Ukryte źródło finansowania

Wbrew pozorom zdjęcia z imponującego lokum i podróży nie robią wrażenia na znajomych Patryka. Wielu z nich ma bowiem uzasadnione podejrzenia, że mężczyzna samodzielnie na siebie nie zarabia.

Jest mało prawdopodobne, że posiada intratną pracę dodatkową, bo gdyby tak było, najprawdopodobniej zrezygnowałby ze skromnej posady w bibliotece.

Choć nikomu nie udało się tego zweryfikować, najpewniej jego udawaną samodzielność w Warszawie sponsorują rodzice. W miejscowości, z której pochodzi Patryk, prowadzą oni bowiem dochodową działalność w branży rolniczej.

Młodzi ludzie z zamożniejszych rodzin otrzymują wsparcie finansowe w odcięciu pępowiny

Zjawisko to nie ma masowego charakteru, ale jest zauważalne. Rodzice, których na to stać, często opłacają dzieciom wynajem mieszkania w stolicy albo je dla nich kupują.

Ich motywacją nie jest wsparcie potomka w zdobyciu materialnej niezależności, tylko umożliwienie mu zbierania doświadczeń poza rodzinnym domem.

Taka osoba nierzadko podejmuje zwykłą pracę. Często jest to nisko płatne zatrudnienie, ale jednocześnie lekkie i przyjemne. Biblioteka to tylko jeden z przykładów. Równie dobrze ktoś taki może znaleźć swoje miejsce w muzeum, w domu kultury, w organizacji pozarządowej czy na uczelni.

W obserwowaniu instagramowych profili osób takich jak Patryk należy zatem zachować zdrowy krytycyzm.

Żaden warszawski bibliotekarz nie żyje bowiem tak jak on za pieniądze pochodzące z etatowej pracy. A jeśli ze zdjęć wynika, że jest inaczej, musi skrywać się za tym jakieś ukryte źródło finansowania. Poza rodzicami najczęściej bywa nim zamożna druga połówka.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi