1. Home -
  2. Prawo -
  3. Premium? Raczej problem. Garmin uśmierca zegarek aktualizacją, musisz kupić nowy

Premium? Raczej problem. Garmin uśmierca zegarek aktualizacją, musisz kupić nowy

Stały czytelnik przysłał nam historię, która powinna mocno zainteresować wszystkich użytkowników elektroniki premium. Chodzi o firmę Garmin – producenta zegarków sportowych i komputerów rowerowych, który przez lata wypracował sobie opinię solidnej, niemal niezawodnej marki.

Mariusz Lewandowski17.09.2025 12:31
Prawo

Tym razem jednak doświadczenie użytkownika wygląda jak podręcznikowy przykład tego, jak nie powinien działać serwis i obsługa klienta w 2025 roku.

Czytelnik, klient Garmina od kilku lat, korzystał z zegarka Fenix 7 Solar – sprzętu nie taniego, ale uchodzącego za wytrzymały i długowieczny. Urządzenie miało już swoje lata i było po gwarancji, jednak nadal działało bez zarzutu.

Śmiercionośna aktualizacja Garmina

Problem pojawił się nagle, w momencie, kiedy producent samodzielnie wysłał aktualizację oprogramowania. Nie była to decyzja użytkownika, a automatyczny proces zsynchronizowany z aplikacją Garmin Connect. Po uruchomieniu update’u zegarek zawiesił się, a następnie kompletnie „umarł” – przestał reagować na jakiekolwiek próby resetu.

Rozpoczęło się standardowe w takich sytuacjach poszukiwanie pomocy. Adres z oficjalnej strony kierował do punktu w Warszawie określonego jako „autoryzowany serwis”. Na miejscu okazało się jednak, że to zwykły sklep firmowy, w którym sprzedawca mógł co najwyżej spróbować wcisnąć kombinację przycisków. Bez skutku. Klient został więc odesłany do infolinii.

Kolejny etap tylko pogłębił frustrację. Konsultant telefoniczny – pan Kacper – zasugerował próbę przywrócenia zegarka do życia za pomocą programu Garmin Express. Problem w tym, że jak wyjaśnił później sprzedawca z warszawskiego salonu, takiej operacji nie da się przeprowadzić, gdy urządzenie jest w stanie całkowitego blackoutu. Innymi słowy – porada serwisowa była nie tylko bezużyteczna, ale wręcz oderwana od rzeczywistości. Na domiar złego, konsultant zaproponował klientowi... zakup nowego zegarka ze zniżką.

Tutaj zaczynają się poważniejsze pytania

Po pierwsze: czy producent, który wysyła aktualizację „na siłę”, nie powinien brać pełnej odpowiedzialności za ewentualne skutki uboczne? W świecie smartfonów zdarzały się już przypadki, że wadliwy update powodował problemy z baterią czy wydajnością, ale zawsze istniała ścieżka naprawcza – serwis, rollback, a czasem nawet rekompensata.

Po drugie: czy rzeczywiście w Polsce nie funkcjonuje żaden faktyczny serwis Garmina, który mógłby zająć się naprawą sprzętu poza gwarancją? Mówimy o urządzeniu, którego cena detaliczna przekraczała kilka tysięcy złotych, a którego cykl życia spokojnie mógłby wynosić 6–7 lat. Tymczasem producent zdaje się oczekiwać, że po dwóch latach klient albo pogodzi się z elektrośmieciem, albo kupi kolejne urządzenie. A jak nie kupi, to mu go - hehe - zaktualizujemy.

Po trzecie: w tle mamy kontekst unijnej dyrektywy „right to repair” – prawa do naprawy. Bruksela od lat naciska, by producenci sprzętu elektronicznego umożliwiali konsumentom dłuższe korzystanie z urządzeń i zapewniali dostęp do części oraz wsparcia serwisowego. Historia opisana przez naszego czytelnika jest w tym kontekście bardzo wymowna: sprzęt działający rano, wieczorem staje się odpadem wyłącznie z winy aktualizacji producenta.

Na koniec pozostaje pytanie najtrudniejsze: czy takie praktyki nie ocierają się o planowane postarzanie produktu?

Zjawisko, które od dawna podejrzewa się w branży AGD czy smartfonów, tu nabiera nowego wymiaru. Zegarek, który mógłby działać kolejne lata, „umiera” dokładnie w momencie aktualizacji, a jedyną propozycją producenta jest zakup nowego egzemplarza. To nie tylko kwestia ekologii, ale i zaufania. Klient, który wydał kilka tysięcy złotych na produkt premium, oczekuje obsługi na poziomie premium – a nie propozycji rabatu na kolejne zakupy.

Można odnieść wrażenie, że Garmin ma w Polsce problem z transparentnością swojego modelu obsługi. Adresy „autoryzowanych serwisów” okazują się zwykłymi sklepami, konsultanci podają nietrafione instrukcje, a odpowiedzialność za wadliwą aktualizację rozmywa się w powtarzanych formułkach. Sprawa aż prosi się o zainteresowanie UOKiK, bo dotyczy nie tylko jednostkowego przypadku, ale całej grupy lojalnych użytkowników, którzy inwestowali w ekosystem marki.

W mojej ocenie nawet jeśli Garmin nie odpowiada z tytułu rękojmi czy niezgodności towaru z umową, to wciąż ponosi odpowiedzialność odszkodowawczą z racji uszkodzenia zegarka - lub zegarków - swoich klientów. Będziemy więc zachęcali czytelnika do dochodzenia sprawiedliwości tą drogą i przy okazji zrelacjonujemy dalszy przebieg sprawy.

Pytanie, czy Garmin będzie chciał wyciągnąć z tego wnioski – czy też pozostanie przy praktyce „kup nowy, będzie taniej”.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi