1. Bezprawnik -
  2. Prywatność i bezpieczeństwo -
  3. Luka w Sony pozwala grać za darmo w pełne wersje gier. Tak twierdzi jeden z youtuberów

Luka w Sony pozwala grać za darmo w pełne wersje gier. Tak twierdzi jeden z youtuberów

Czy można ograć na plejaku LEGO Batmana albo Bonda za darmo? Można, tylko trzeba się sprężyć i wyrobić w dwa tygodnie.

Sony ma talent do strzelania sobie w kolano. Dopiero co mieliśmy aferę związaną z przejęciem konta platyniarza. A teraz wyszło na jaw, że w pełne wersje gier da się grać za darmo.

Kupujesz grę, ogrywasz, oddajesz. A pieniądze do ciebie wracają

Czasem najciekawsze informacje o grach nie pojawiają się w oficjalnych komunikatach Sony, lecz wypływają przy okazji luźnych rozmów. W 99. odcinku podcastu GRUV, prowadzonego przez Krystiana Smosznę (ksywka UV) i Ryszarda Chojnowskiego (Rysława), emitowanego na kanale UV o Grach na YouTubie, padł temat nietypowej luki w PSN. UV stwierdził, że można kupić grę, przejść ją, a następnie odzyskać wydaną kwotę.

– Kupujesz grę LEGO Batman, płacisz za nią trzy stówki, ogrywasz, oddajesz, musisz się wyrobić w 14 dni i trzy stówki wracają na twoje konto – mówi UV. Tylko jest jeden haczyk. Nie możesz tej gry odpalić, żeby ją zwrócić. Kiedyś było tak, że jak kupowałeś grę na plejaku, to mogłeś ją oddać, dopóki jej nie ściągnąłeś. Teraz, po zmianie, od jakiegoś czasu, jest tak, że grę możesz oddać, jak ją ściągnąłeś. I masz na to 14 dni. Więc możesz kupić Batmana, ograć go... kupujesz na jednym koncie, grasz na drugim. Ja to przetestowałem – działa... Jak jesteś sprytny, to w cyfrze grasz za darmo w zasadzie. Wyobrażam sobie sytuację, że to pewnie nie trwa wiecznie, że jak Sony zobaczy, że w kółko oddajesz gry, które kupiłeś, to coś musi być nie teges... no, ale tak to działa.... Odkąd jest automatyczny zwrot również za gry ściągnięte. No to przecież nie musisz grać na tym koncie, na którym grę kupiłeś. Niesamowite, że takie dziury są w tym systemie.

A jak Sony odnosi się do możliwości anulowania zakupów? Po dokopaniu się do strony Playstation Store i kliknięciu w zakładkę „Zasady anulowania zakupu w sklepie PS Store” przeczytamy:

Od umowy zakupu gry lub dodatku do gry można odstąpić w ciągu 14 dni od daty transakcji i otrzymać zwrot pieniędzy, o ile użytkownik nie rozpoczął ich pobierania lub przesyłania strumieniowego. W przypadku gier i dodatków do gier, których pobieranie lub przesyłanie strumieniowe zostało rozpoczęte, odstąpienie od umowy i zwrot pieniędzy nie jest możliwy, chyba że są one wadliwe.

Za dokuczanie Sony rykoszetem dostaną deweloperzy i wydawcy

No dobra, łatwo się w tym pogubić. Niemniej jeśli luka jakimś cudem istnieje i jest powszechna (a Sony jeszcze jej nie zasypało), trzeba mieć świadomość, że przez naszą chęć dokopania korporacji przy okazji oberwą twórcy. Nawet jeśli Sony dostaje po kieszeni zasłużenie, rykoszetem uderzamy w niewinnych deweloperów i wydawców. W tym przypadku niewinnych, bo generalnie mają oni sporo za uszami. Branża gier przecież od dawna dzieli nas na lepszych i gorszych.

To oni ponoszą koszty produkcji i zatrudniają setki osób niemających wpływu na platformę. Kara za błędy dotyka wówczas niekoniecznie tych, których powinna. A gdy najbardziej zaboli osoby stojące najdalej od źródła problemu, z pewnością nie będziemy mieć ze swojego cwaniactwa pełnej satysfakcji.

Support pomógł... oszustowi

Oczywiście nie zachęcamy do piractwa, ale jeśli Sony nie umie zadbać o bezpieczeństwo graczy, przez co można stracić konto Playstation warte tysiące monet i tygodniami odbijać się od supportu, to czy powinniśmy mieć moralne opory przed wykorzystywaniem każdej otwartej furtki pozostawionej przez firmę?

Kuriozalne w aferze z platyniarzem nie było nawet samo przejęcie konta, tylko wyboista droga do udowodnienia przez niego własności. Do przejęcia konta wystarczyła znajomość nazwy użytkownika oraz listy ostatnio uruchamianych gier, a następnie wielokrotne kontaktowanie się z supportem aż do skutku.

Luka, która pozwoliła konto przejąć, ni w ząb nie pomogła w jego błyskawicznym odzyskaniu. Sony rozłożyło ręce i stwierdziło coś w stylu: „radź pan sobie sam”. Mimo że kradzież wirtualnych przedmiotów w grach komputerowych oznacza prawdziwe konsekwencje karne, trzeba mieć jeszcze firmę, która współpracuje z ofiarą i pozwala w ogóle konto odzyskać. A to wcale nie jest oczywiste. No cóż... Najlepiej niech gość założy nowe konto i da wszystkim spokój.

Na osłodę dodajmy, że po wielomiesięcznej batalii sprawa ma chyba szczęśliwy finał, bo dav1d_123 i jego ponad 16 tys. platyn wróciło na PSN Profiles. Ale co przeszedł, to jego. Chyba że znów ktoś się pod niego podszywa?

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi
Kliknij by przejść do artykułu